Rollercoaster w Londynie!

Thriller na Stamford Bridge! Gorączka niedzielnego wieczoru. Dla takich meczów warto żyć! Za to kocha się piłkę nożną. Za nieprzewidywalność, ofensywę, liczne akcje, grę z animuszem, polot, fantazję, za 90 minut, które nie nudzą, a przypierają do fotela i nie pozwalają się od niego oderwać.  Starcie Chelsea z Manchesterem United stało na najwyższym poziomie. 

W szlagierze Andre Villas-Boas ustawił zespół wybitnie ofensywnie. Na żer wyruszyły zgłodniałe wilki w niebieskich koszulkach, które pragnęły kompletu punktów po dwóch remisach odniesionych w starciu z beniaminkami – Swansea i Norwich.  Miały się rzucić na rywala, upokorzyć i zdobyć 3 ”oczka”. Jeśli wygrać to kiedy, jeśli nie przeciw zaprzęgowi Alexa Fergusona. Plan zawiódł w kilku procentach. Nie dlatego, że zawodnicy nie wytrzymali fizycznie. To Premier League, tu trzeba grać na najwyższych obrotach do końca. The Blues włożyli nową skórę, ale stracili trzy bramki, które winą golkipera nie były. To był jeden z najlepszych meczów Petra Cecha w bramce.  Na wynik 3:3 miały wpływ także okoliczności sędziowskie. Czyja podobizna będzie najczęstszą twarzą jutrzejszej prasy bulwarowej i o kim będzie się najwięcej mówić (pozytywnie i negatywnie)? Kandydatów jest trzech:

– Howard Webb w kategorii pomyłek sędziowskich
– David de Gea – nie szmaty, a parady.
– Fernando Torres vel El Nino – rutyna, zmarnowana setka i brak gola.

Howard Webb w pierwszych 10 minutach pomylił się trzy razy w ciągu kilkunastu sekund, zapomniał wyciągnąć gwizdek, obserwował niebo etc.  Prawo mężczyzn?  Puszczanie gry i pozwolenie na ostre zagrania? Nie. Arbiter zignorował fakty, gdy w pierwszej połowie zmierzającego na bramkę Torresa podciął Rafael. Nie przerwał gry, nie sięgnął po kartonik. Odwrócił się, puścił grę. Sturridge był faulowany i nadal żadnej decyzji. Potknął się Ivanovic zahaczając w szesnastce Welbecka. Gwizdka nie ma. W dwóch klarownych sytuacjach arbiter mógł podyktować karne, tymczasem nie podjął żadnej decyzji.  W drugiej połowie sytuacja była zgoła inna. Dwie jedenastki, wątpliwe, przyznane Diabłom, które pewnie wykorzystał Wayne Rooney. Na konferencji zapytany o to Andre Villas-Boas odparł:

– Pierwszy był prawidłowy. Drugi był bardzo, bardzo pechowy. Nie jestem pewien, czy Howard Webb nie starał się rekompensować za coś.

Jak to ujął Damian: „wyznaczenie Howarda Webba do sędziowania meczu Chelsea – Manchester United może tylko ubarwić to widowisko.”

Sytuacja po przerwie zmieniała się jak w kalejdoskopie. Piłkarze zafundowali nam Rollercoaster w końcówce. Druga połowa stała pod znakiem wzajemnej wymiany ciosów. Emocje, gole, akcje przy których można było dostać oczopląsu. Na bramkę Davida De Gei napierali gospodarze. Na odpowiedzi rywali nie trzeba było czekać. Oglądaliśmy jeden z najlepszych meczów Premier League tego sezonu! 6 bramek na Stamford Bridge, błędy sędziowskie i remis, którego losy ważyły się do ostatnich sekund, nie, do setnych sekund!

Były zawodnik Atletico Madryt, Dawid de Gea, mający być następcą Edwina van der Saara uratował remis gościom i zmazał plamę po ostatnich występach. Gdyby nie kontuzja Andersa Lindegaarda prawdopodobnie to nie on stałby dziś w bramce. Końcówką meczu wszelkie błędy odeszły w zapomnienie, a zostaną wybaczone jeśli mistrzowie Anglii wygrają wyścig po trofeum ligowe.

Krótko o prowadzeniu Chelsea, która trzech punktów nie wywalczyła.
– 1:0 – akcja Daniela Sturridge’a, piłka posłana w pole karne odbija się od Evansa i mamy pierwszy samobój.
– 2:0 – Gol Maty w 24 sekundzie drugiej połowy. Podcinka lewą nogą. Asystę zalicza Torres idealnie dośrodkowując.
– 3:0 – Diabły w opałach. David Luiz celnie główkuje.

Czerwone Diabły wyszły na drugą połowę zupełnie w innych nastrojach. Przy dwubramkowym prowadzeniu rywali w szatni mogła mieć miejsce jedna ze słynnych ”suszarek”.  Jeśli mieliście nadzieję na kolejne ataki, nie ważne w która stronę, dostaliście je w potrójnej dawce. Powtórki każdego strzału? Nie było na nie czasu! Niemal 42 tysiące kibiców stało, jedni skoncentrowani, gdy United przegrywało trzeba bramkami, po chwili zdenerwowani fani The Blues nie wierzyli gdy piłkarza w czerwonych koszulkach odrobili straty, po podyktowanych rzutach karnych. Wykorzystał je Rooney i goście dogonili wynik, choć ważył się on do ostatnich sekund.

Zejście Daniela Sturridge’a na 20 minut przed końcem meczu dało sygnał Chelsea do zaprzestania ciągłych ataków i zasłonięciu się. Oriol Romeu miał pomóc w zagęszczeniu pola, rozbijaniu akcji rywali w zarodku i nie dopuszczaniu ich do linii okopów. Pociąg nie zwalniał, jakby ktoś dokładał do pieca co chwilę by podwyższyć temperaturę. To strzały na bramkę De Gei i jej oblężenie w ostatnich minutach pozwoliło wywieźć gościom remis, a może został on im dany, bo gdyby nie dwie jedenastki….?

W 75 minucie bombę posłał Essien. Fani United nie mieli czasu na reakcję. Wiedzieli, że De Gea nie spisywał się w tym sezonie najlepiej i mogli się obawiać niepewnych interwencji. Tymczasem Hiszpan pokazał lwi pazur i nie dał się pokonać. Przy strzale ghańskiego piłkarza wypiąstkował piłkę.

Jak Torres w 77 minucie nie pokonał hiszpańskiego golkipera? Na to wytłumaczenia nawet podręczniki i najstarsi kibice nie mają. El Nino zdawałoby się wykonał wszystkie aspekty doskonale,  wykonał rajd, zrobił jeden zwód, drugi. Mając czystą pozycję do strzału na kilka metrów od bramki nie posłał piłki do siatki. Mógł przelobować dwóch obrońców, trafić z półwoleja, zakończyć mecz. Tymczasem obrócił się, zderzył z obrońcą i zgubił piłkę.  I jak tu wybaczyć mu kolejną zmarnowaną, pewną sytuację przy dużym zaangażowaniu? Może znajdzie się wybawiciel, który mu drogę do bramki na mapie narysuje? Hiszpański książę z pewnością odwdzięczy się koroną króla strzelców. Jeśli ową trasę wytyczy się mu dokładnie, a i lek na precyzje się zastosuje. Do rzeczy, El Nino irytuje kibiców. Tego mroźnego wieczoru mógł zapewnić 3 punkty Chelsea, zostać bohaterem, a nie kozłem ofiarnym/piątym kołem u wozu/czarną owcą. Zablokował się. Schodzi do środka, bierze na siebie ciężar rozgrywania akcji, uczestniczy w nich, asystuje, ale  napastników rozlicza się z goli, a on ich nie strzela. Nie zapewnia zwycięstw. Łatka 50 milionów przylgnęła do niego niczym koszulka meczowa.

Na 3:3 wyprowadził Czerwone Diabły Chicarito. Po strzale Rooneya w 83 minucie, Petr Cech odbił piłkę do boku, gdzie czyhał już na nią weteran Ryan Giggs.  Dośrodkował do niepilnowanego, stojącego między dwoma obrońcami napastnika i zanotował ósmą w tym sezonie asystę. Ładny dorobek, jak na 39-latka.

Mimo 90 minut na zegarze nikt nie zwalniał. Tempo podkręcone do maksimum i pełna koncentracja w obu zespołach by nie stracić bramki i ugrać 3 punkty. Choć w tej kwestii bardziej zdeterminowani byli The Blues, nacierając z kolejnymi atakami.

– 91 minuta i swoją najlepszą interwencję zanotował Dawid de Gea. Juan Mata wykonując rzut wolny z okolicy 20 metra posłał piłkę tuż przy słupku. Golkiper wyciągnął się jak struna, odbił się mocno niczym Kamil Stoch w Predazzo i sparował piłkę.  Musicie to zobaczyć sami:

Interwencja De Gei

– 95 minuta. Po rzucie rożnym hiszpański golkiper sparował piłkę nad poprzeczkę.

Piłkarze obu drużyn oddali 22 strzały na bramkę, w tym 13 celnych. Podopieczni Alexa Fergusona na 4 sytuacje wykorzystali trzy. Paradoks.

W szeregach The Blues zabrakło dziś Johna Terry’ego pauzującego z powodu urazu kolana. Wokół niego narasta coraz więcej złej atmosfery. Obrońca został pozbawiony opaski kapitana reprezentacji Anglii, z powodu rasistowskich odzywek skierowanych w stronę Antona Ferdinanda w meczu z QPR. Zabrakło także zawieszonego Ashley’a Cole’a i  Franka Lamparda.

Kolejne pretensje po tym meczu należy przesyłać na adres mailowy Howarda Webba. Podyktował dwa wątpliwe karne zawodnikom United i w pierwszych 10 minutach nie użył gwizdka przy trzech klarownych sytuacjach, w tych dwóch kwalifikujących się na rzuty karne.

Po 24 kolejkach liderem jest Manchester City z 57 punktami. Dwa ”oczka” mniej mają lokalni rywali. Walczący o utrzymanie gorącej posady Boas nie ma szans na mistrzostwo Anglii. Uratować go może triumf w LM, co będzie karkołomnym zadaniem. 43 punkty w lidze, czwarta pozycja i strata 14 ”oczek” do „Obywateli”. 12 zwycięstw, przy aż siedmiu remisach. Trzeci remis z rzędu The Blues, gdy wydawało się, że ugrają komplet punktów.  Andre pali się grunt pod stopami.  Roman Abramowicz nie zawaha się go wyrzucić. Ma dość pieniędzy by sprawić sobie nową zabawkę, która będzie miała za zdanie zdobyć trofea, najlepiej Ligę Mistrzów, bo przynosi duże zyski.


pubsport.pl
Kasia Bącalska
Dziennikarstwem zainteresowałam się paradoksalnie w klasie dziennikarskiej. Zaczynałam od organizacji wydarzeń kulturalnych w Katowicach m.in (Tydzień Teatrów Lalkowych), reportaży z "dzielnicy", felietonów sportowych dla gazetki szkolnej i tekstów "do szuflady". Przestało mi to wystarczać i zaczęłam publikować na pubsport.pl (znaleźć mnie też możecie na blogu - jedenastunamurawie.blox.pl) oraz na portalu transfery.info. W marcu tego roku poprowadziłam prezentację zawodników GKS Katowice wespół z Radosławem Bryłką - rzecznikiem klubu. Od października studentka.....choć jeszcze nie wie jaki kierunek i lokalizację weźmie na ster.
http://jedenastunamurawie.blox.pl/html