Roma Americana

Amerykanie przejmują Romę, tak można w  dużym uproszczeniu powiedzieć o tym, co ostatnio dzieje się w rzymskim klubie. Nastroje wśród kibiców są, trochę niespodziewanie, bardzo przeciętne.

Szczerze przyznaję, że nie do końca rozumiem ten cały lament wywołany przejęciem udziałów przez Thomasa Di Benedetto i UniCredit. Roma jest w tarapatach finansowych, a w tym sezonie udowodniła, że bez większych zmian zmierza ku przeciętności w lidze i europejskich rozgrywkach. Czy więc szansa na nagły zwrot i poprawę sytuacji jest takim złym scenariuszem?

Di Bendetto w jednym z wywiadów wyjawił swoje plany odnośnie Romy. Chciałby regularnie zdobywać z klubem mistrzostwo Włoch, planuje zbudować nowy stadion i wyprowadzić się z przestarzałego Stadio Olimpico. Wreszcie, z tych bliższych założeń, chce latem zmienić trochę skład, pozbyć się kilku piłkarzy i ściągnąć nowych. Czy to wszystko takie złe wieści dla fanów Giallorossi?

Słusznie zauważają kibice, że w tym momencie jedenastkę tworzą w połowie zawodnicy oddani i starzy, a w połowie młodzi, którym totalnie nie zależy. Nie ma oddanych talentów, przywiązywanych gwiazd czy nawet rzemieślników z potencjałem. Roma bez zmian za dwa-trzy sezony się po prostu skończy. Zmiany są konieczne, a bez pieniędzy i z dotychczasową polityką transferową raczej nie byłyby one możliwe.

Dla mnie więc nowiny o przejęciu udziałów są optymistyczne. Oczywiście, jest obawa, że klub zgubi swoją tożsamość, a obietnice na zawsze pozostaną obietnicami bez pokrycia. To jednak byłby czarny scenariusz i warto o nim pamiętać, ale nie od razu go przepowiadać.  Dajmy Di Benedetto szansę. Wszak Roma już niejedną taką przebudowę przeszła i kolejna w obecnej sytuacji jej raczej nie zaszkodzi.


pubsport.pl