Rozbudzone apetyty

Ruszył nam nowy sezon w Formule 1, choć nie zdążyłem ani podsumować poprzedniego, ani też zapowiedzieć tego zaczętego. Cóż, będę starał się to wplatać w moje teksty. Dziś w Australii nasze nadzieje na fantastyczny sezon zostały rozbudzone za sprawą naprawdę wielu czynników.

Pogoda to jedyny element, którego nie można było zaplanować, ani dokładnie przewidzieć. Deszcz bardzo namieszał podczas tego weekendu. Sytuację wszyscy znamy, więc przedstawię tylko swój punkt widzenia. Otóż wydaje mi się, że Q2 i Q3 mogły zostać rozegrane od razu, bezpośrednio po Q1. Widać było, że tor jazdy powoli przesychał, co można było zaobserwować nie tylko na obrazie telewizyjnym, ale również spoglądając na czasy okrążeń, czy nawet rodzaju opon, jakich używali zawodnicy. Niepotrzebnie ktoś tam zdecydował się wstrzymać rywalizację, przez co pewnie wielu z nas nie spało dobrze tej nocy.

Jednakże warto było czekać do tej 01:00 w nocy. Trzecia część kwalifikacji była po prostu niesamowita. Kierowcy poprawiali najlepsze czasy nawet o więcej niż sekundę. Toczyła się fantastyczna walka pomiędzy Mercedesami, Ferrari i Red Bullami. Po kapitalnym okrążeniu w wykonaniu Nico Rosberga sądziłem, że to jemu przypadnie pole position, lecz potem okazało się, że na coraz bardziej suchym torze lepiej spisywały się bolidy ze stajni pod czerwonym bykiem. Mimo wszystko spodziewałem się fantastycznej walki głównie pomiędzy reprezentantami tych trzech teamów w wyścigu.

Po zgaśnięciu czerwonych świateł najwięcej zyskali Massa, Alonso i Raikkonen. Od razu widać, że czerwone auta znacznie lepiej weszły w sezon, co im się ostatnio nie udawało. Kluczem do sukcesu w dzisiejszej rywalizacji było gospodarowanie oponami. Supermiękka mieszanka nadawała się na max 5-7 okrążeń, co widzieliśmy zarówno na początku wyścigu, gdy masowo przed upływem 10. „kółka” zaczęto zjeżdżać do alei serwisowej, jak i na końcu, kiedy wydawało się, że Adrian Sutil jest w stanie dowieźć swoje bardzo dobre 5. miejsce.

Ostatecznie dla kierowcy Force India skończyło się na 7. pozycji, ale i tak należą mu się ogromne słowa uznania. Od razu po powrocie do ścigania w F1 pokazał się ze świetnej strony. Oczywiście do końcowego rezultatu przyczyniła się nie tylko jego doskonała jazda, ale również odpowiednia strategia, ale przecież on również musiał brać udział przy jej ustalaniu. Mam nadzieję, że w trakcie sezonu jeszcze nieraz namiesza w czołówce.

Jego rodak, Sebastian Vettel jest uznawany za jednego z największych przegranych tego wyścigu. Swoją pozycję z Fernando Alonso przegrał przy zjeździe na drugą zmianę opon. Nie dość, że uczynił to okrążenie później od Hiszpana, to na dodatek mechanicy Red Bulla okazali się o ponad sekundę wolniejsi od swoich odpowiedników w Ferrari. Była to dla mnie trochę niespodzianka, bo uważałem, że skoro trzykrotny Mistrz Świata znów odjechał od konkurencji na początku, utrzyma to i spokojnie dojedzie do mety jako pierwszy. Tymczasem zarówno on, jak i cała reszta musiała uznać wyższość pewnego powściągliwego w słowach Fina…

Kimi Raikkonen, podobnie jak Adrian Sutil i Paul di Resta pojechali na dwa postoje i bardzo dobrze (lub przypadku Force India – dobrze) na tym wyszli. Okazało się, że Lotus jest chyba najmniej oponożerny z całej stawki, choć nie potwierdzały tego obrazki z toru (bodaj na 50. okrążeniu było zbliżenie na ogumienie Fina – bałem się, że zaraz zedrze się do felg). Świetnie rozplanowany wyścig był kluczem do sukcesu. Dziwiłem się, że Raikkonen w kwalifikacjach niespecjalnie walczył o czołowe lokaty, ale potem okazało się, że dobrze na tym wyszedł.

Z kolei średnio powiodło się kierowcom Mercedesa, choć pokazali, że są mocni. Zapowiadał się bardzo obiecujący występ Nico Rosberga, ale zawiodła go dzisiaj elektronika. Lewis Hamilton także pojechał całkiem nieźle, choć już widać, że ma w sobie znacznie mniej brawury niż jeszcze kilka, kilkanaście miesięcy temu. Czyżby przeprowadzka do nowego teamu zmieniła trochę jego mentalność? Pewnie jeszcze się o tym przekonamy. Póki co, wiemy, iż Mercedes nie zamierza walczyć tylko o podia – celem będą zwycięstwa!

Tragiczny początek zaliczył z kolei McLaren i to nie jest do końca tylko wina zawodników. Wygląda na to, że maszyna została niezbyt dobrze skonstruowana na ten rok. Jeszcze poczekajmy z wyrokami, być może liczyli np. na bardziej mokre zawody. Ale skoro mówi się, że do Malezji mają zostać przywiezione bolidy z poprzedniego sezonu, to może znaczyć, że coś jest na rzeczy. Trzeba po prostu poczekać.

Sezon 2013 rozpoczął się znakomicie. Gospodarowanie oponami ma jeszcze większe znaczenie, aniżeli sezon temu. Troszkę przypomina mi się rok 2009, gdy na Bridgesone’ach zawodnicy zmieniali miękkie opony już w okolicach 10. okrążenia, by całą resztę wyścigu przejechać na twardych. Różnica polega jedynie na tym, że to twardsze ogumienie szybciej się zużywa i trzeba je jeszcze przynajmniej raz wymienić.

Już nie mogę doczekać się kolejnego weekendu w Malezji. Z pewnością będziemy po nim wiedzieć więcej. Oczywiście nie rezygnuję ze swojego stanowiska, że początek sezonu może kompletnie różnić się od całej jego reszty, więc nie pokuszę się o żadnych faworytów, czy dalekoidących wniosków. Teraz po prostu cieszę się, że F1 wróciła, bo się stęskniłem. Mam nadzieję, że kolejne eliminacje będą równie pasjonujące, jak ta pierwsza, choć oczywiście może się to kompletnie nie spełnić. Pamiętajmy o tym.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl