Rozmemłanie – piłkarze ręczni na mundialu w Szwecji

Ekipa Bogdana Wenty słynęła przede wszystkim z niesamowitej woli walki, niepojętej wręcz dla przeciętnego człowieka ambicji. Ale oczywiście oprócz tego były jeszcze świetne umiejętności stricte sportowe, których tym razem z zabrakło.

Armaty na bokach rozegrania, szczelna obrona, dobre koło, a także świetni bramkarze. Ostatni punkt zbytnio się nie zmienił. Nie był to turniej życia Szmala, ale swoje robił. O Wyszomirskim złego zdania nie napiszę. Koło jakoś tam pracowało, jeśli podanie było dobre to Jurecki, a także Grabarczyk bramki rzucali. Sęk w tym „jeśli”. Bo główne problemy były z grą rozgrywających. Otóż ci grali przebłyskami. Jaszka potrafił nieraz sam oszukać defensywę rywali i rzucić bramkę. Ale żeby jakoś dobrze rozprowadzić akcję – to już gorzej. Tkaczyk podobnie. Rosiński nawet indywidualnie rzadko był w stanie coś zrobić. Nasi rozgrywający najczęściej zwracali na siebie uwagę popełniając straty. Głupie, bezsensowne, wynikające chyba z braku koncentracji. Nie wspomagali ich pozostali zawodnicy. Przez długi czas wydawało się że Jurkiewicz jest w stanie coś działać, ale po fantastycznym meczu z Serbią Jurkiewicz się skończył. I zaczął grać jak reszta. Czyli tak jak Lijewski, którego po prostu nie było widać. Kilka razy coś tam rzucił, parę razy nawet wpadło, ale zasadniczo to taka… nijakość. Widać było za to doskonale Bieleckiego który co chwila rzucał, jak tylko dostał piłkę to po pierwsze chciał rzucić, a dopiero potem myślał o alternatywnych rozwiązaniach. Niektórzy zarzucali całej ekipie, że gra taktyką „na Bieleckiego”. Mnie się wydaje że po prostu on sam taką taktykę chciał uskuteczniać. Nieco jaśniejszym punktem jest tu Mateusz Zaremba, który jak na debiutanta spisał się dość przyzwoicie, a nawet dobrze, choć to może przez kontrast do reszty ekipy. Bo obok indywidualnych wejść wiele nie pokazał. Inną historią są skrzydła. Tłuczyński, Kuchczyński i Tomczak zasadniczo nie mieli zbyt wielu szans w ofensywie. Zazwyczaj akcje rozgrywały się i kończyły w strefie środkowej. Nawet te podczas gry w przewadze – zamiast podręcznikowego i niemal zawsze skutecznego rozegrania na skrzydła było jakieś wbijanie się między obrońców środkiem. Ze skutkiem nierzadko katastrofalnym. Do skrzydeł można mieć pretensje o kontrataki. O te nasze, których brakowało, i te rywali których było, a było. Pozostały jeszcze dwa nazwiska. Występ Jurasika lepiej przemilczeć. Smutno patrzeć gdy taki zawodnik gra tak nieumiejętnie. I w końcu Artur Siódmiak. Na początku pokazywał się głównie łapiąc kary, potem już nawet na boisku się nie pojawiał, zaś obronę budował powołany awaryjnie Grabarczyk.

Teraz ze spraw sportowych wróćmy do tych mentalnych. Bo to tu należy poszukiwać przyczyn porażki na tle sportowym. Wygląda po prostu że w drużynie był jakiś kwas. Że coś nie grało. O ile na pocąatku turnieju wszystko jakoś się toczyło, zwycięstwa jeszcze jakoś trzymały zespół w kupie, to z pierwszą porażką ekipa rozpadła się. Wydawało się że jest to ostatnia rzecz jaka mogła się z Orłami Wenty stać. A jednak.

Na samym końcu przejdę jeszcze do tego co robić lubię – pospekuluję jaka wspaniała mimo wszystko może być przyszłość. Po tej porażce nasi zawodnicy mają trochę czasu aby od siebie odpocząć. A potem czekają ich kolejne ważne turnieje – miejmy nadzieję zwieńczone tym olimpijskim. Mobilizacja w polskich piłkarzach ręcznych może być jeszcze większa niż zwykle. Frustracja, która towarzyszy naszej kadrze dziś, może i powinna przemienić się w jeszcze większą sportową złość. Dodatkowym czynnikiem jest fakt, że sporej części naszej kadry bliżej końca kariery, aniżeli jej początku. I mimo że dziś jest rozmemłanie, to jednak pamiętajmy – co nas nie zabije to nas wzmocni.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl