Rumak nie chce Stilicia. Ma przecież lepszych…

logo T-Mobile Ekstraklasa jpg

Miałem nadzieję, że Alexander Tonev odejdzie z Lecha Poznań w tym okienku za jakąś konkretną sumkę. Na polskie warunki jest to bardzo solidny skrzydłowy. Ma świetny drybling, atomowy strzał, przyspieszenie i   dobrze gra obiema nogami. Jego problemem jest jednak to, że swoje atuty pokazuje nam zdecydowanie  zbyt rzadko. 3 mln euro za tak chimerycznego gościa to fajna oferta. Warta zaakceptowania.

 Ale myślałem, że Lech chociaż część z tych pieniędzy zainwestuje w zespół, w końcu przed nim wyzwania – Liga Europejska, walka o tytuł z Legią. Teraz okazuje się, że nawet jeśli Kolejorz ma do wzięcia świetnego zawodnika za darmo, nie podejmuje się negocjacji. Dlaczego? „Bo Stilić nie jest takim typem zawodnika, którego szukamy”. Chcecie walczaków, tak? Weźcie Kupisza. Pobiega, powalczy, może nawet zamęczy się na śmierć, a pożytku z tego nie będzie żadnego. Bo co z tego, że pomoże w defensywie, skoro w przodzie będzie psuł co drugą akcję.

Jednak spokojnie, po kolei. Lech zatrudnił Szymona Pawłowskiego, któremu ktoś kiedyś przykleił łatkę, że jest dobry. Oświecam. Nie jest. Pod żadnym względem. Co z tego, że wyszła mu pierwsza runda w Lubinie, skoro na wiosnę był kompletnie innym zawodnikiem. Słabym, nie będącym w stanie pociągnąć Zagłębia czy minąć dryblingiem  takich gwiazdorów jak Basta, Sokołowski czy inny Modelski. Po drugie, Pawłowski kilka razy dostał szansę w pierwszej reprezentacji (nie liczę nieoficjalnych meczów z Rumunią) i w każdym z tych spotkań zawiódł na całej linii. Fajnie, że Lech go zatrudnił. Był wolny, warto takiego grajka zatrudnić. Dobry zmiennik, ale nic więcej.

Barreygo Douglasa nie oceniam. Może będzie dobry, może nie. Zobaczymy.

W każdym razie, spójrzmy teraz na ofensywę Lecha. Powiedzmy, że jest dobry napastnik, niezły skrzydłowy w postaci Lovrencicsa i ofensywny pomocnik w postaci Hamalainena. Na kopaniny z Cracovią spokojnie można wystawić Możdżenia, LInetty?ego i wspomnianego Pawłowskiego, ale co jeśli znowu na Bułgarską zawita Manchester City (oby). Możdżeń ma być postrachem? Bądźmy poważni, takie cuda jak to uderzenie z pamiętnego spotkania przy Bułgarskiej zdarzają się raz na x czasu. Zdaję sobie sprawę, że okienko się dopiero zaczęło, ale okresy przygotowawcze już trochę trwają, a za dwa tygodnie rusza ekstraklasa i puchary. Ale, ok, czekamy. Nie w tym rzecz.

Nie potrafię pojąć, jak zarząd(czy trener) Lecha mając garnącego się do powrotu na Bułgarską Semira Stilicia, za którego nie trzeba płacić żadnej sumy odstępnego, tylko czystą pensję (jestem pewny, że normalną) może kategorycznie powiedzieć Bośniakowi „nie”. Ludzie, przecież Stilić to na warunki polskiej ligi jest przegigant. Lechowi mogło nie iść przez całe spotkanie, ale jedno zagranie Bośniaka często całkowicie odmieniało losy meczu. Otwierające podanie – super, technika – super, przegląd pola – super, błyskotliwość – ok. Czego chcieć więcej od ofensywnego pomocnika? Typowy rozgrywający, kreator gry, którego Kolejorz nie ma. Hamalainen jest dobry, ale brakuje mi u niego takiego błysku. Jest szybki, ale nie imponuje już tak celnym prostopadłym dograniem. Walczy, ale nie ma takiej techniki. Choć stara się rozgrywać, to do Bośniaka mu jeszcze bardzo wiele pod tym względem brakuje. Takich zawodników w polskiej lidze jest jak na lekarstwo, a jeśli mamy świetną okazje by owego zawodnika pozyskać, to z niej nie korzystamy. Nie chcę negatywnie oceniać polityki transferowej Lecha, ale nad Stlilciem radziłbym się Rumakowi poważnie zastanowić. Druga taka okazja może się już nie powtórzyć.


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl