Rzecz o żółwiach i żółtkach

Od dwóch dni w mediach lament na temat awantury na meczu Lech -Wisła. Przyznam szczerze, że nawet nie pofatygowałem się sprawdzić tych szokujących doniesień o dantejskich scenach na stadionie Lecha. Całą sprawę nagłaśnia się tak, jak by nie wiadomo co się stało. Znając życie, a właściwie polskie realia przewidywałem, że robi się z przysłowiowej igły, przysłowiowe widły.

Dziś na stronie www.weszlo.com trafiłem na filmik:

Opatrzono go opisem: ,,Jak widać, w Poznaniu ochrona odpowiada raczej ze oprawę niż za bezpieczeństwo. Ubrana w identyczne kamizelki tworzy na trybunach wzory, równe linie, ładnie wyglądające w telewizji. Natomiast nie miesza się do wszelkich sporów i waśni.” /http://www.weszlo.com/news/5796/

Teraz krótkie wyjaśnienie dla wszystkich, którzy naprawdę myślą, że ci żółci to ochrona. Trzeba szukać sensacji na siłę lub nie mieć zielonego pojęcia o stadionowych realiach w Polsce, żeby nazywać  tych młodych ludzi, często również kobiety ochroną. Otóż jest to tzw. służba informacyjna, która odpowiada m.in za pilnowanie by ludzie zajmowali miejsca wskazane na biletach itd. Ciężko wymagać od nic by próbowali stawić czoła bandzie świrów szukających zadymy. Od tego  są ludzie, zapewne z tej samej firmy nazywani służbą ochroniarską, niestety takowych ,,żółwi”, jak niektórzy na nich mawiają nie widzę na tym filmie. Przypuszczam, choć nie mam pewności, że w Poznaniu mechanizm jest z założenia podobny jak na ,,moim” lokalnym ekstraklasowym stadionie.

Grzech organizatora meczu: To, że w pobliżu sektora gości jest przewaga ,,żółtych” nad ,,żółwiami”. Od kilku ładnych sezonów uczęszczam regularnie na stadiony Korony w Kielcach i u nas także w okolicach ,,klatki” jedni mieszają się z drugimi. Zazwyczaj stoją na przemian. W razie jakiejś draki, żółci momentalnie znikają, bo nie mają obowiązku nadstawiać głowy za nie swoją sprawę, a żółwi przybywa. Kibice Korony przekonali się o tym dosadnie podczas meczu z …Wisłą w zeszłym roku.

Tak wiem, takie historie nie powinny się zdarzać. Sam nie lubię zadym na stadionach, po prostu chcę oglądać mecz, nie zgadzam się na przerywanie go przez bandę debili. Nie dajmy się jednak zwariować, ta ,,zadyma” to tylko ułamek tego co działo się dawniej na polskich stadionach. No i przede wszystkim, nie mówmy, że ochrona na stadionie Lecha rozstąpiła się przed ,,chuliganami”. Ochrony, na stadionie ,,Kolejorza”, przynajmniej we fragmencie widocznym na filmie, zwyczajnie nie było.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/