Sen o czwartym meczu…

„Jest dobrze, lecz nie beznadziejnie”. Tymi słowami Bożydar Iwanow rozpoczął poranny odcinek Cafe Futbol na antenie polsatowskiego sportu. I trudno się z nim nie zgodzić. Grupę wylosowaliśmy właściwie optymalną, lecz pamiętajmy, iż losowaliśmy już o wiele łatwiejsze. Im słabsza grupa tym większy balon. Im większy balon, tym większy huk po jego przebiciu. Tym razem szpilki będą trzy : Irlandia Płn., Niemcy i Ukraina. W tej właśnie kolejności.

Rok 2006, MŚ za zachodnią granicą. W grupie Ekwador, Niemcy i Kostaryka, a w narodzie euforia i dywagacje na temat rywala w 1/8. Tymczasem już w pierwszym meczu zebraliśmy tęgie manto 0:2, a mecz z Niemcami (ówczesnymi gospodarzami imprezy) był tym o życie. Nawet Artur Boruc, wyczyniający cuda w bramce, nie zdołał uchronić nas przed blamażem. A było bardzo blisko. Dwa razy w plecy i zamiast lecieć do Norymbergi, Polacy polecieli na Okęcie. Wcześniej na otarcie łez pokonali Kostarykę, co choć wówczas było zupełnie bez znaczenia, dziś jest dość znamienne.

Dwa lata później na boiskach Austrii i Szwajcarii znów los skrzyżował Polaków z Niemcami. Ponadto z Chorwacją i gospodarzami, Austrią. 0:2 po dwóch bramkach Podolskiego na „dzień dobry”, 1:1 po kontrowersyjnej decyzji Howarda Webba w starciu z Austrią oraz 0:1 na „do widzenia” z Chorwacją, terminal przylotów na warszawskim lotnisku znów witał Polaków. 1/9 możliwych punktów w debiucie na europejskim czempionacie.

Kolejną wielką imprezą na której Polakom przyszło zagrać było EURO 2012. Na tych mistrzostwach zagraliśmy jako gospodarz, nie martwiąc się uprzednio o awans. Apetyty były ogromne, a grupa? Grecja, Rosja, Czechy – grupa śmiechu. Nie wyjść z niej będzie wstydem, hańbą, upokorzeniem. No i tak właśnie było. 1:1, 1:1, 0:1, czyli 2/9 możliwych punktów. Przynajmniej wówczas piłkarze nie musieli wsiadać w samolot…

Na MŚ w Brazylii Polacy nie polecieli po fatalnych eliminacjach, zagramy za to na francuskim EURO. Rywalami biało-czerwonych w grupie będą Irlandia Płn., Niemcy oraz Ukraina. Jakie tym razem szanse mają polscy piłkarze? Czy wreszcie zagramy więcej niż trzy spotkania?

Paweł Wilkowicz na łamach Sport.pl pisał dziś rano: „Wylosowaliśmy mistrza świata, twardzieli którzy wygrali eliminacyjną grupę i sąsiada, który ma niemal samych piłkarzy z Ligi Mistrzów. I świętujemy. Naprawdę, daleką drogę przeszliśmy ostatnio”. I jemu również racji nie można odmówić.

Na otwarcie zagramy z Irlandią. I to będzie mecz kluczowy dla całego turnieju. Porażka niemal zabije marzenia o awansie, zwycięstwo może ponieść drużynę do nieznanej nam obecnie krainy. Remis, hmm… remis będzie taki nijaki. Choć skłaniałbym się do stwierdzenia, iż remis traktować będziemy jako porażkę. Czy faktycznie będzie ona takową, nie wiadomo…

Irlandczycy to drużyna oparta na graczach z angielskiej Championship. Co ciekawe, wyspiarze wygrali swoją grupę, Rumunów dystansując o zaledwie jeden punkt. Największą zaletą Irlandii będą kontry i wyśmienite przygotowanie fizyczne – typowy wyspiarski futbol. A właśnie z taką grą Polacy miewają czasem kłopoty. Z wyspiarskimi drużynami podczas eliminacji graliśmy czterokrotnie. Efekt? 3 remisy i jedna wygrana.

Na mecz z Niemcami nie ma się co napalać. Graliśmy z nimi tyle razy, że historia dobitnie pokazuje nam miejsce w szeregu. Co grupa to właśnie nasi zachodni sąsiedzi stają nam na drodze, często zamykając nam drzwi do kolejnej rundy. I jedna jaskółka wiosny nie czyni. 2:0 na Narodowym jest wynikiem nie do powtórzenia. Mistrzowie Świata będą faworytami całego turnieju, więc na grupową wpadkę pozwolić sobie nie mogą.

Zamykające grupową rywalizacje starcie z Ukrainą będzie pokłosiem wcześniejszych pojedynków. Jeżeli wygramy z Irlandią oraz dobrze wypadniemy w starciu z mistrzami Świata, Ukraińców ogramy. Jeżeli polegniemy wcześniej, z naszymi wschodnimi sąsiadami również nie mamy co liczyć na dobry rezultat. Główną bronią Ukrainy są jej świetne skrzydła – Konoplianka oraz Jarmolenko. Duet wyborowy, który reprezentację w żółto-niebieskich barwach zaprowadzić może na wyżyny europejskiego futbolu.

Od paryskiego losowania upłynęło zaledwie 24 godziny, do początku mistrzostw pozostało jeszcze pół roku. To przecież szmat czasu. Przez ten okres zdarzyć się może wiele, za 6 miesięcy sytuacja wyglądać może zgoła inaczej. Należy pamiętać, że biało-czerwoni nie posiadają właściwie ławki rezerwowych. Musimy chuchać i dmuchać na naszych gladiatorów. Zastępców po prostu nie mamy. O składach i taktyce mówić będziemy mogli dopiero na krótko przed inauguracją rozgrywek. Dziś nie ma to najmniejszego sensu, a wszystkie bieżące analizy są pustosłowiem w kontekście tego, co wydarzyć się może w czerwcu przyszłego roku. Miejmy na uwadze, iż znajdziemy się wówczas w zupełnie innych futbolowych realiach.

Historia uczy, że nie ważne jak słabą grupę Polacy wylosują i tak mogą z niej nie awansować. Historia idzie też o wiele dalej. Ostatni raz Polacy wyszli z grupy wielkiego turnieju w…1986 roku! Zbigniew Boniek (jeszcze jako zawodnik) powiedział wtedy: „Wszystkim się w głowach poprzewracało. Już sam awans do mistrzostw jest wielkim sukcesem i że jeszcze zatęsknimy za polskimi awansami”. Niestety, wykrakał. Na sam awans do fazy grupowej czekaliśmy 16 lat. Na ponowną grę w play-off imprezy mistrzowskiej czekamy wciąż z utęsknieniem. Ostatnie wyniki napawają jednak wielkim i nieodpartym optymizmem. Gra podopiecznych Adama Nawałki musi momentami wywoływać uśmiech na twarzy każdego kibica. Prezes PZPN pisał po losowaniu, że jest niezwykle zadowolony z jego wyników. Zwróćmy jednak uwagę, że ostatnie zwycięstwo reprezentacji Polski na wielkim turnieju to wygrana z… Kostaryką (!) w 2006 w meczu o honor. Dokładnie 10 lat temu. Wówczas marzeń o awansie dalej pozbawili nas Niemcy w drugim meczu fazy grupowej. Historia jest dla nas po prostu okrutna. Na każdym kroku. Oby teraz nie postanowiła zatoczyć koła i dać nam kolejny pstryczek w nos. Wierzymy, że mamy wszystkie argumenty, by wreszcie jej się przeciwstawić. Aż do pierwszego gwizdka w Nicei żyć będziemy francuskim snem, snem o czwartym meczu…

 

POWIEDZ O NAS SWOIM ZNAJOMYM:

Sponsor serwisu:

Dodaj komentarz