Sensacji brak, ale emocji co nie miara – 6. kolejka EHF LM

Vive Kielce, MKB Veszprem, FC Barcelona – te nazwy kibice dobrego europejskiego szczypiorniaka powtarzają w ostatnich tygodniach jak mantrę. Ta trójka wciąż ma komplet punktów i dąży do osiągnięcia tego, czego w obecnej formule Ligi Mistrzów (czyli ostatnich dwóch sezonach) nie dokonał jeszcze nikt – do wygrania wszystkich meczów fazy grupowej. Niemniej ciekawa jest jednak walka o czwarte, ostatnie premiowane awansem, miejsca w grupach.

Grupa C

Vive Targi Kielce – Metalurg Skopje

Mecz na szczycie w grupie C. W pierwszej połowie lepiej radzili sobie goście. W ataky jeszcze częściej niż przed tygodniem wykorzystywali świetnie dysponowanego kołowego Mladena Rakcevicia, zaś w bramce mieli Darko Stanicia, który chyba przypomniał sobie przed spotkaniem mecze niedawnych Mistrzostw Europy na których zdobył tytuł najlepszego bramkarza turnieju. Lista graczy Vive, których zatrzymał on w pierwszej połowie była niemal tożsama z lista zawodników, którzy podjęli się rzutu na bramkę Metalurga.  Do przerwy 12:8 dla gości. Początek drugiej połowy wyglądał już lepiej dla Kielczan. W ciągu jedenastu minut, w sporej mierze dzięki Michałowi Jureckiemu, udało się wyrównać stan meczu na 13:13.  A po kilku kolejnych minutach wyjść na upragnione prowadzenie. Kieleccy zawodnicy szaleli z radości po każdej bramce, podobnie jak publiczność, która w tej fazie meczu przy każdej akcji ofensywnej dopingowała na stojąco. Do obrony siadała, ale tylko na chwilkę, bo co rusz na nogi stawiali ją sędziowie, którym mecz chwilami wymykał się spod kontroli. Nerwy, tradycyjnie, roznosiły także Bogdana Wentę, który został w końcu ukarany dwuminutową karą (wcześniej miał już upomnienie). Było to o tyle brzemienne w skutkach, że przez 90 sekund Mistrzowie Polski musieli grać w podwójnym osłabieniu. Na szczęście udało się w tym czasie zachować dwubramkową przewagę remisując ten fragment gry 1:1. Sześć minut przed końcem, przy stanie 19:17, gospodarze ponownie musieli zmierzyć się z podwójnym osłabieniem – tym razem przez aż 104 sekundy. W tym czasie stracili jedną bramkę nie zdobywając żadnej, lecz po powrocie do pełnego zestawienia dalej byli nieskuteczni. Dopiero minutę przed końcem udało się zdobyć bramkę – 20:20. I piłka Metalurga. Świetnym zagraniem w obronie popisał się jednak Jurecki. Po przechwycie osobiście wymierzył sprawiedliwość pozostawiając skopijczyków z dwudziestoma kilkoma sekundami i bramką straty. Ponownie dobrze zagrała obrona, jednak grający siódemką w polu goście zdołali wypracować niezłą pozycję rzutową. Lecz w bramce był Sławomir Szmal. Vive – Metalurg 21:20. Najlepszymi strzelcami gospodarzy byli Michał Jurecki (6 bramek), Ivan Cupić (5) oraz Rastko Stojković (3). U gości zaś Naumce Mojsovski (6) oraz Mladen Rakcević (5).

Gorenje Velenje – Chambery Savoie

Mecz nieporównywalnie mniej emocjonujący aniżeli starcie na szczycie grupy C. Zespół z Sabaudii nie zdobył do tego meczu ani punktu i w hali w Velenje nijak nie mogło to się zmienić. W pierwszej połowie Słoweńcy skonstruowali 5- bramkową przewagę, a potem już tylko spokojnie kontrolowali grę osiągając rezultat 31:25. Po 8 bramek dla zwycięzców zdobyli Fahrudin Melić i Jure Dolenec, wśród pokonanych najskuteczniejszy był najstarszy z braci Gille – Guillaume, który sześciokrotnie trafiał do siatki rywali.

Bjerringbro Silkeborg – Sankt Petersburg HC

Wszystko zgodnie z planem. Duńczycy spokojnie i systematycznie budowali przewagę nad petersburżanami od pierwszej do ostatniej minuty. Do przerwy 17:12, na koniec 31:22. Po 8 bramek dla Bjerringbro zdobyli Chris Jorgensen i Casper Morgensen, wśród gości brylował Eldar Nasyrov – 9 goli.

Kielczanie są na prostej drodze do wywalczenia awansu z grupy z pierwszego miejsca. Zespoły Metalurga, Velenje i Bjerringbro wydają się być spokojne o awans, lecz walka o poszczególne miejsca może nam dostarczyć sporo emocji.

Tabele i terminarze wszystkich grup można znaleźć tutaj.

Grupa A

Czechowskie Niedźwiedzie – Reale Adamar Leon

Mistrzowie Rosji urządzili sobie ostre strzelanie. 3. zespół zeszłego sezonu w lidze hiszpańskiej przez pełne 60 minut nie miał nic do powiedzenia. Do przerwy 18:8, na koniec 36:22, choć w pewnym momencie różnica wynosiła już 19 bramek. Spośród 16 zawodników Niedźwiedzi aż 13 wpisało się na listę strzelców – takim osiągnięciem może pochwalić się nawet bramkarz rosyjskiej ekipy, Słowak Richard Stochl. Jest jednak także statystyka, którą gospodarzom trzeba zapisać na minus. Mimo znacznej przewagi sportowej „zdobyli” aż osiem 2-minutowych wykluczeń.

Flensburg-Handewitt – HSV Hamburg

Derby północnych Niemiec. Flensburg wobec problemów z kontuzjami na pozycjach rozgrywających cały mecz musiał grać na dwóch kołowych. Ale miał za sobą przeszło sześć tysięcy fanów. W pierwszej połowie spotkanie było wyrównane, lecz ze wskazaniem na gospodarzy. Wynik tej części gry, 14:12, równo z syreną ustalił Holger Gladnorf. Druga połowa to istna huśtawka nastrojów. 15:15, 19:15, 19:20, 23:21. Od tego rezultatu gra nieco się ustabilizowała – Flensubrg był ciągle krok do przodu. I gdy 28 sekund przed końcem gospodarze mieli dwie bramki przewagi, a w sytuacji sam na sam fenomenalnie interweniował Erik Andersson sytuacja była już jasna. Flensburg dorzucił jeszcze jedną bramkę i wygrał 29:26. Najlepszym strzelcem zwycięzców został Holger Glandorf, który rzucił 7 bramek. Aczkolwiek z nie najlepszą skutecznością – niemiecki rozgrywający podjął aż 17 prób. Dla gości 7 goli zdobył Domagoj Duvnjak. Marcin Lijewski rzucał ze skutecznością 5 na 8, ponadto dwukrotnie został ukarany dwuminutowym wykluczeniem.

Montpellier HB – Partizan Belgrad

Trener Mistrzów Francji przed meczem po raz kolejny podziękował Partizanowi za pomoc w zeszłym tygodniu, kiedy to jego podopieczni dotarli do stolicy Serbii bez bagażów. Ale na boisku sentymentów już nie było. A na pewno nie miał ich Mikael Robin, który w pierwszej połowie raz po raz zatrzymywał rzuty gości z Serbii, co dało szybkie prowadzenie. Do przerwy 16:10, a w 37. minucie było już 21:14. Od tej chwili Serbowie zdołali zdobyć cztery bramki z rzędu, ale dogonić rywala już się nie udało. Montpellier-Partizan 31:26. Najlepszym indywidualnym osiągnięciem tego meczu było zdobycie sześciu bramek. A dokonali tego Michael Guigou, Dragan Gajić (MHB) oraz Bogdan Radovijević (Partizan).

Na czele tabeli mamy niezłe zamieszanie. 9 punktów mają Niedźwiedzie i Hamburg, 8 Flensburg. W starciach Mistrzów Rosji z niemieckimi ekipami należy więc szukać kluczowych starć w tej grupie, choć Montpellier po powrocie gwiazd może być groźne w bezpośrednim spotkaniu dla każdej z tych ekip. Partizana i Adamar Leon już powoli żegnamy.

Grupa B

THW Kiel – Celje Pivovarna Lasko

Mistrzowie Niemiec byli mocno rozdrażnieni wyjazdową porażkę w Celje przed kilkoma dniami. Od pierwszych minut osiągnęli przewagę i wszystko wyglądało na to, że Słoweńcom zostanie pokazane miejsce w szeregu. Jednak dzień konia miał Gasper Marguc, dzięki któremu z czterech bramek różnicy wynik wrócił w okolice remisu. Do przerwy Kiel prowadziło 13:12, zaś Marguc miał na swoim koncie już osiem trafień. Po przerwie Niemcy ponownie odskoczyli – tym razem aż na 6 bramek. I to już wystarczyło. Rywale nieco się zbliżyli, ale odwrócić losów spotkania już nie potrafili. Kiel zwyciężyło 30:26. Najlepszym strzelcem wśród zwycięzców był z 9 bramkami Szwed Niclas Ekberg. Licznik Marguca zaś, zatrzymał się na jedenastce.

MKB Veszprem – IK Savehof

W pierwszej połowie w gorącej hali Mistrzów Węgier Szwedzi radzili sobie nad wyraz dobrze. Walczyli jak równy z równym dopiero w ostatnich sekundach tracąc kontakt z gospodarzami, choć zaledwie na dwie bramki: 17:15. Do 12. minutt drugiej części gry goście jeszcze utrzymywali się w meczu oscylując w okolicach 3 bramek różnicy, ale przez kolejne 10 minut swój dorobek powiększali tylko gospodarze i po tym czasie pozostało tylko dograć mecz do końcowej syreny. Veszprem – Savehof 34:23. Najwięcej bramek dla gości zdobył Szwed Kristian Bliznac (6), a dla gospodarzy Gabor Csaszar oraz Renato Sulić – po 5.

Atletico Madryt – Dinamo Konstanta

Do tego meczu Atletico u siebie jeszcze nie wygrało. Jednak dotychczasowymi rywalami domowymi Hiszpanów byłe ekipy z Kiel i Veszprem, więc kibice mogli wybaczyć tę „serię”. Strata punktów z Konstantą była jednak już niedopuszczalna. Gospodarze nie rozdrabniali się i już po dwudziestu kilka minutach prowadzili czterema bramkami. Jednak goście nie chcieli się poddawać. Twardą obroną i świetnymi interwencjami Mihaia Popescu (42% skuteczności w pierwszej połowie) wstrzymali marsz gospodarzy. Do przerwy Madryt wciąż prowadził, ale zaledwie 12:11.  Po przerwie Atletico odskoczyło na 19:14, lecz rywale ciągle nie dawali spokoju faworyzowanym rywalom dochodząc rywali na jedną bramkę różnicy. 8 minut przed końcem spotkania różnica ponownie zwiększyła się: 24:21 dla Atletico. Na kolejnego goli kibice gospodarzy musieli jednak czekać aż 5 minut. I był to gol na 25:23. W ciągu ostatnich trzech minut, Rumuni zdołali odpowiedzieć już tylko raz. Atletico-Dinamo 25:24. Najlepszymi strzelcami zwycięzców, z czterema oczkami byli Kyril Lazarov i Garcia Parrodno, dla Dinama 6 bramek rzucił Laurentiu Toma. Wyróżnić trzeba także Mihaia Popescu, który w drugiej połowie utrzymał swój fenimenalny procent udanych interwencji. Mariusz Jurkiewcz zdobył jedną bramką, raz został ukarany dwuminutową karą. A tych w całym meczu było aż 14. Mecz sędziował polski duet arbitrów Bartosz Leszczyński-Marcin Piechota.

Grupie B, z kompletem punktów, przewodzi Veszprem. Kolejne premiowane awansem miejsca zajmują w tej chwili Kiel, Atletico oraz Celje.

Grupa D

Kadetten Schaffhausen – Dinamo Mińsk

Pierwsze nieco ponad dwadzieścia minut gry stanowiła wyrównana walka, nieomal gol za gol, choć z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Tuż końcem pierwszej połowy Mińszczanie wyszli wyżej w obronie, co kompletnie zdezorganizowało ofensywę Kadetten i zaowocowało prowadzeniem do przerwy 16:14. W drugiej części gry goście kontynuowali budowanie przewagi dochodząc do sześciobramkowej różnicy. W 48. minucie czerwoną kartką ukarany został mózg mińskiego ataku Pavel Atman, ale obraz gry niewiele się zmienił. Białorusini spokojnie utrzymali przewagę do końcowej syreny. Dinamo wygrało 33:28 i bardzo mocno zbliżyło się do fazy pucharowej. 8 bramek dla gospodarzy zdobył Andrija Pendić, 5 razy skutecznie rzucał polski lewoskrzydłowy gospodarzy Leszek Starczan. Wśród gości po 6 trafień zaliczyli Vasko Saveljevic i Maxim Babichev.

FC Barcelona – Pick Szeged

Przed tym spotkaniem Katalończycy zdobyli komplet punktów. Goście mieli zaledwie dwa oczka. Ale także brak jakichkolwiek kompleksów. Przeszło 40 minut nie dawali nawet chwili wytchnienia gospodarzom cały czas utrzymując się tuż za plecami faworytów. Jednak w końcu nastąpiło przełamanie oporu gości. Od stanu 22:21 w 44 minucie istniała już tylko Barcelona. Po bezlitosnej końcówce Blaugrana zwyciężyła 33:24. 5-krotnie skutecznym rzutem popisał się Albert Rocas, wśród gości najlepszym strzelcem z sześcioma oczkami został Frantisek Sulc.

Croatia Osiguranje Zagreb – Fuchse Berlin

W pierwszej połowie wynik rozwijał się bardzo mozolnie. W 17 minucie gospodarze prowadzili 7:3. Cuda, podobne do tych Stanicia w Kielcach, wyczyniał 20-letni bramkarz Croatii Filip Ivić. Berlińczycy zdołali dojść rywali na jedną bramkę, lecz tuż przed końcem pierwszej części gry gospodarze ponownie przycisnęli. Do przerwy 12:9. W 40. minucie wspomagani przez 7,5 tysiąca fanów gospodarze prowadzili już 18:12. Kolejne 10 minut to jednak popis berlińskich Lisów. 20:20, a więc wszystko zaczęło się od nowa. Przez kolejne 7 minut obie ekipy dorzuciły po 3 bramki. Jednobramkowe prowadzenie gościom dał wówczas Iker Romero. W kolejnych akcjach zespoły popełniały błędy, aż w końcu, 30 sekund przed końcem bramkę na 25:23 zdobył niezwykle skuteczni tego dnia skrzydłowy Johannes Sellin. Gospodarze zdołali odpowiedzieć dopiero na 2 sekundy przed końcem. Croatia-Fuchse 24:25. Najskuteczniejszym zawodnikiem wśród zwycięzców był właśnie Selln (7 bramek w ośmiu próbach), a u gospodarzy Luka Stepancić z ośmioma bramkami, do których potrzebował jednak aż 14 rzutów. Bartłomiej Jaszka tym razem bramki nie zdobył, nie było go także na boisku w decydującej fazie meczu. Delegatem EHFu na to spotkanie był Polak Marek Szajna.

Na czele tabeli niezmiennie Barcelona (12 punktów) i, z dwoma punktami straty, Fuchse. 7 oczek ma Mińsk, przez co wydaje się być głównym kandydatem do wywalczenia trzecie miejsce w grupie. W kwestii ostatniego premiowanego awansem miejsca minimalnym faworytem jest Croatia.

Niezmiennie liderem strzelców jest zawodnik Vive Targów Kielce Ivan Cupić (45 bramek) – jednak w tej serii spotkań rywale zbliżyli się do Chorwata. Anders Eggert ma już tylko jedną bramkę starty. Tym razem w siódemce kolejki zabrakło miejsca dla Sławka Szmala (zajął je nie kto inny jak bramkarz Metalurga Darko Stanić), ale wyróżniony został za to Michał Jurecki, uznany najlepszym prawym rozgrywającym szóstej kolejki.

Autor jest blogerem w serwisie NaTemat.pl


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl