Sezon prawdy dla Di Matteo

 Miniony sezon dla Chelsea Londyn był jak przejmujący thriller. Dreszczowiec, w którym wydaje się, że zakończenie będzie raczej smutne, ale koniec końców, zupełnie niespodziewanie, film kończy się happy end’em. Największa marzenie Abramowicza zostało spełnione – Liga Mistrzów zdobyta. Ale rosyjski oligarcha na bezprecedensowym tryumfie w najbardziej elitarnych klubowych rozgrywkach Starego Kontynentu poprzestawać nie zamierza, jak wskazują wysokogotówkowe transfery, wręcz przeciwnie. Ten gość ciągle jest głodny sukcesów.

Latem nad Stamford Bridge znowu zaroiło się od  zmian. Powiało młodością, świeżą krwią. Kilku, wypalonym już na SB piłkarzom podziękowano, kadrę w znaczący sposób odmłodzono. Ściągnięto trzech piłkarzy klasy co najmniej europejskiej, wszystkich o podobnych cechach -szybcy, doskonali technicznie, posiadający świetny przegląd pola, drybling. Hazard, Oscar i Marin – o nich może w przyszłym sezonie być naprawdę głośno. Di Matteo ma u swoich stóp kadrę szeroką, kapitalną jakościowo, godną pozazdroszczenia. Generalnie wszystko wygląda pięknie – super transfery, zespół na fali po zdobyciu Ligi Mistrzów, pozytywne nastawienie. Jednym słowem: sielanka. Jednak, mimo iż uważam, że Di Matteo zasługuje na szansę, śmiem wątpić w to, czy włoski szkoleniowiec będzie w stanie odpowiednio wykorzystać niesamowity potencjał ludzki jakim dysponuje.

W zeszłym sezonie po przejęciu ekipy po Villasie – Boasie pokazał się wraz ze swoimi piłkarzami ze świetnej strony. Zrobił furorę i dokonał cudu. Ale zawdzięcza to temu, że  ma w sobie taką pozytywną energię, iskrę. Zaraża nią swoich piłkarzy. Potrafi niesamowicie zmotywować zespół. I tak jak widzieliśmy, Di Matteo nie miał czasu niczego zbudować i Chelsea jechała na tej fali pozytywnego nastawienia jakie wniósł do ekipy włoski coach. Zawodnicy byli niesamowicie nabuzowani, zmotywowani do gry, wiedzieli, że porażka w Lidze Mistrzów oznaczałaby brak możliwości gry w tych rozgrywkach w następnym sezonie. Oprócz tego, dla Drogby, Lamparda, Terry’ego, Cole’a mógł być to ostatni finał Ligi Mistrzów, ostatnia szansa na jej wygranie. Chelsea wygrywała mecze niesamowitą walecznością, defensywą, dyscypliną taktyczną, kontrami, również szczęściem.

Teraz Di Matteo musi coś zbudować, stworzyć styl, wykorzystać potencjał swoich graczy, umiejętnie przygotować zespół do rozgrywek. Uodpornić na kryzysy. To może być już zadanie znacznie trudniejsze. RDM nie ma przecież wielkiego doświadczenia jeśli chodzi o trenerkę. Wywalczył awans do Premiership z WBA w dobrym stylu, ale już w najwyższej klasie rozgrywkowej jego ekipa zawiodła. Włoch został zwolniony. W 2008 popracował trochę w przeciętnym i szerzej nieznanym Milton Keynes Dons. I tyle. Ot całe doświadczenie trenerskie RDM. Czy da radę? Nie wiem.

W meczu o Tarczę Wspólnoty z Manchesterem City nie wyglądało to najlepiej. Do 40 minuty drużyna z niebieskiej części Manchesteru miała przewagę, Chelsea ograniczała się raczej do defensywy, próbując kontrować rywali, ale to ona pierwsza zdobyła bramkę. Niestety, potem szybko nastąpiła czerwona kartka dla Branislava Ivanovicia, Obywatele całkowicie zdominowali spotkanie i chyba nie ma sensu oceniać postępów w grze i stylu gry Chelsea na podstawie reszty meczu, ponieważ wiadomo, że  grając w dziesiątkę przeciwko mistrzowi Anglii  narzucić swój styl gry jest niezwykle ciężko, o ile w ogóle jest to wykonalne.

Ale jakieś tam wnioski po spotkaniu z ekipą Manciniego można już wysnuć. Wiadomo mniej więcej jak będzie miała w zamiarze grać drużyna ze Stamford Bridge. Szybcy, kapitalni technicznie skrzydłowi –  Ramires i Hazard. To na nich będzie w dużej mierze opierać się gra londyńczyków. To od nich będzie bardzo wiele zależeć. Chelsea w meczu z City nie potrafiła zdominować środka pola, ciężar gry został przeniesiony na skrzydła i to właśnie od skrzydłowych płynęło największe zagrożenie.

Chelsea ma idealnych piłkarzy do tego, by odwzorować taktykę Realu Madryt. Szybkie ataki, szybka piłka, dynamiczne skrzydła, łatwość w dochodzeniu do kolejnych sytuacji – gracze Mourinho potrafią to idealnie realizować, dominując przy tym również  nierzadko środek pola. Chelsea natomiast w meczu z City kompletnie oddała środek i oparła się tylko na skrzydłach, a to jest błąd, bo w środku również The Blues mają potencjał ogromny. Musi RDM umiejętnie wykorzystać Matę jako playmakera. Hiszpan idealnie nadaje się do tej roli. Pytanie tylko, co z tym fantem zrobi włoski trener?

Ten sezon dosadnie pokaże nam prawdziwą wartość tego szkoleniowca na ławce trenerskiej. To będzie sezon prawdy.

Wykonawców Di Matteo ma najwyższej jakości. Teraz przyszedł czas by zaczęli oni grać tak, jak zaklaszcze im coach. Już w niedzielę, meczem z Wighan Athletic, Chelsea zainauguruje zmagania w nowym sezonie Premier League.  Będzie ciekawie!


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl