Sezon się skończył

Całe Niemcy są dziś żółto-czarne. Borussia zdobyła głowę smoka w jego własnej jaskini. Już chyba nic nie zabierze jej mistrzostwa, a nam trzech polskich tryumfatorów Bundesligi, obecnie moim zdaniem drugiej ligi w Europie,  a więc i na świecie.

Jeżeli ktoś jeszcze powątpiewał, iż oparta na młodych i niedoświadczonych zawodnikach drużyna równie młodego i niedoświadczonego trenera jest w stanie zdobyć mistrzostwo Niemiec, to dziś stracił ostatnie argumenty na obronę swojego zdania. Wielki Bayern poległ w iście angielskim ze względu na tempo, pojedynku na szczycie Bundesligi i zachował jedynie matematyczne szanse na obronę wywalczonego przed rokiem tytułu. Trener Juergenn Klopp świetnie taktycznie ustawił zespół pokazując, że jest już jednym z najlepszych szkoleniowców w Niemczech o ile nie najlepszym. Jego drużyna przez cały sezon gra futbol niezwykle radosny, a przy tym skuteczny. W starciu z Bayernem miała się dać rozjechać monachijskiemu walcowi, silniejszemu, budowanemu za wielkie pieniądze, zdolnego wygrać w domu właściciela pucharu Ligi Mistrzów. Walec ten jednak się rozkruszył czy to  w części przedniej czy w tylniej.  Dla Borussii był to mecz w tym roku najcięższy, ale dała radę i to w jakim stylu.

Bawarczycy nadążali za przyszłymi mistrzami Niemiec tylko w pierwszej połowie. Początek spotkania rodem z Hitchcocka. Najpierw Barrios, potem Gustavo, później Sahin, który w dzisiejszym meczu był niczym lepsza wersja Bastiana Schweinsteigera. Lider obecnej reprezentacji Niemiec został całkowicie przyćmiony w środku pola przez młodego Turka. Śledzę Bundesligę uważnie i takiego meczu nie widziałem tak długo, że nawet nie pamiętam odkąd. To było na pewno spotkanie sezonu, kto wie czy nie zapisze się jako jedno z najwspanialszych w nowej dekadzie na niemieckich boiskach. Mamy idealny przykład tego jak stary mistrz ustępuje pola nowemu, szybszemu, świeższemu itd. Monachijczycy się starali, ale nie wychodziło. Zmęczeni równie megaszybkim i ważnym meczem w środę na San Siro, nie nadążali za zawodnikami Dortmundu, którzy przyjechali do stolicy niemieckiej piłki jak po swoje i to wywieźli. Borussia zasłużenie zmierza po mistrzostwo, którego już nie straci. Drugi raz wygrała z Bayernem i to dwiema bramkami.  Nie szperałem w archiwach, ale czegoś takiego nie dokonał chyba nikt w teraźniejszym futbolu. A na marginesie, jeśli Bayern, któremu została już tylko walka o udział w Lidze Mistrzów, chce jeszcze coś w tym sezonie ugrać, musi wzmocnić defensywę. Dwójka stoperów Tymoszczuk – Badstuber to chyba najgorsza para bawarskich defensorów ever. Ale trudno się dziwić, obaj jeszcze pół roku temu grali na innych pozycjach. Tymoszczuk przez całą karierę był defensywnym pomocnikiem, Badstuber przygodę z piłką zaczynał jako lewy obrońca. Obaj się starają, piłkarzami złymi nie są co niejednokrotnie pokazali.

Wracając już do meczu i naddortmundzkich ochów i achów, nie można nie poruszyć kwestii Polaków. Łukasz Piszczek zagrał bardzo poprawnie.  W jednej sytuacji uratował Borussię przed stratą bramki. Kilka razy urwał mu się Ribery, ale poważniejszych konsekwencji to nie miało, a Maicon w środę też miał problemy. Robert Lewandowski kilka razy postraszył. Wiele osób na niego narzeka iż od grudnia nie trafił do siatki, ale ustawienie Dortmundu wyraźnie pokazuje, że on ma być tym zgrywającym lub dogrywającym piłki do Barriosa, a dopiero w drugiej kolejności ma strzelać bramki. Mimo to, dochodzi do wspaniałych sytuacji. Tylko sie cieszyć. Wrócił po kontuzji Błaszczykowski i może brakuje mu tego rytmu meczowego, ale ambicji na pewno już nie i myślę, że nie ma niebezpieczeństwa jakoby Kuba miał na dłużej wypaść ze składu. Niezmiernie mnie cieszy, że w moim krótkim kibicowskim życiu doczekałem chwili, gdy Polacy podbijają bardziej cywilizowane piłkarsko tereny niż jakieś  Grecje czy inne Cypry. Dotąd z kraju Mieszka pomacać mistrzowską paterę było dane tylko Sławomirowi Wojciechowskiemu, ale jego rola zaczynała i kończyła sie na rozgrzewaniu Olivera Kahna w przedmeczowych gierkach. Roli Kuby, Piszczka i Lewego w Borussii podważyć nie można w żaden sposób.  To byłby jasny punkt w marazmie polskiej piłki. Lech gra na wiosnę w pucharach, w polskiej piłce coraz większe transfery, trzech Polaków Mistrzami Niemiec, trzech innym Mistrzami Turcji, Murawski mistrzem Rosji, Obraniak Francji, Szczęsny i Fabiański Anglii. To może być wspaniały sezon dla Polaków. A Euro przecież coraz bliżej.


pubsport.pl
Krystian Nowak
Mam 16 lat. Miłością do piłki zaraziłem się podczas EURO 2004, które nauczyło mnie futbolu. Piłkarzem już raczej nie zostanę, choć szansa na to przez moment była. Chciałbym w przyszłości być dziennikarzem sportowym, bo wydaje mi się , że na sporcie, a szczególnie na piłce, znam się bardzo dobrze. Ponadto byłaby to chyba jedyna praca, którą wykonywałbym z przyjemnością. Od lipca 2010 roku swoimi spostrzeżeniami na temat piłkarskiego świata dziele się na moim blogu, gdzie serdecznie zapraszam: http://prideoflondon.blox.pl/html
http://prideoflondon.blox.pl/html