Siatkarskie podsumowanie roku 2012 (cz. 1 – kobiety)

Ze swojej grudniowej aktywności mam prawo być niezadowolony, szczególnie w porównaniu do tego, co działo się tu w okresie letnim, ale ostatnio dzieje się u mnie naprawdę wiele. By być na bieżąco, możesz śledić mnie np. na twitterze, a teraz zapraszam na siatkarskie podsumowanie roku 2012. W części pierwszej skupię się na zmaganiach kobiet wedle starej zasady, że powinny one iść przodem.

Klubowo w kraju

Niestety, w tym roku nie było fajerwerków. Mistrzostwo Polski przypadło ekipie Atomu Trefla Sopot, który potem nastąpiła… kompletna zmiana składu. Przyszło 12 nowych siatkarek. Co prawda są to świetne zawodniczki, ale tą decyzją włodarze klubu grającego w Ergo Arenie pozbawili się atutu zwanego zespołowością, co wyszło potem w nowym sezonie Orlen Ligi i Lidze Mistrzyń, w której przy dawce niewiarygodnego szczęścia sopocianki zaszły aż do fazy pucharowej. Patrząc obiektywnie, bardziej na grę w 1/12 finału zasługiwały zawodniczki Banku BPS Muszynianki Fakro Muszyna, ale te przegrały ją na własne życzenie w ostatnim meczu z Dinamo Moskwa.

Dzięki wygranej w Pucharze Polski, w Champions League zagrały także siatkarki Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza, ale zaprezentowały się najsłabiej spośród wszystkich naszych reprezentantów w tych rozgrywkach. Drużyna prowadzona przez Waldemara Kawkę jest solidna, ale niestety za słaba na zawojowanie Europy. Z Eczacibasi Stambuł, Azerrail Baku i Dresdner SC uciułała tylko 6 punktów.

Dla mnie rozgrywki klubowe siatkarek stały się bardzo ważne (a nie tylko ważne) od października 2012, gdy przyznano mi akredytację na domowe mecze Budowlanych Łódź w sezonie 2012/2013. Jest to moja pierwsza tego typu przepustka w życiu i na pewno znajdzie się w szczególnym miejscu, gdy utraci już ważność. Jednakże nie polecam jej w przypadku osób, które mają słabe serce, bo w tym roku łodzianki potrafiły zarówno zachwycić, jak i zdenerwować. Ciężko się jednoznacznie wyrazić o ich grze, bo raz potrafią ponieść klęskę z beniaminkiem – Legionovią albo przegrać wygrany mecz (choćby ten z Dąbrową), a kiedy indziej zaś pokonać lidera z Bielska, albo zmieść z parkietu nadzwyczaj dobrze radzące sobie w tym sezonie zawodniczki PTPS Piła. Prezes klubu, Marcin Chudzik, zapowiadał, że celem na fazę zasadniczą jest 5. miejsce. Już wiadomo, że będzie o nie ciężko, choć niczego nie przesądzam, bo kilka lat oglądania kobiecej siatkówki nauczyło mnie, że w niej naprawdę wszystko może się zdarzyć i trzeba czekać do samego końca, by cokolwiek roztrzygnąć.

Na koniec jeszcze kilka słów o naszej Orlen Lidze w tym sezonie. Jesteśmy świadkami pasjonującej batalii pomiędzy czterema (a jeszcze niedawno pięcioma) klubami o pozycję lidera po fazie zasadniczej. Oczywiście nie ma ekip niepokonanych – te z czołówki tracą punkty głównie w meczach przeciwko drużynom z… drugiej połówki tabeli. Wszystko to sprawia, że zmagania na naszych krajowych parkietach są pasjonujące.

Reprezentacja Polski

Niestety, w tym podrozdziale nie mam za wiele do napisania, bo nie oglądaliśmy Polek na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Bardzo niewiele zabrakło do tego w turnieju kwalifikacyjnym rozgrywanym w Turcji, gdzie i tak nasze dziewczyny spisały się powyżej oczekiwań, ale – jak wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Szansą, by nie spisać tego sezonu reprezentacyjnego na straty była World Grand Prix, ale zacznijmy od tego, że mało kto o niej słyszał, bo rozgrywano ją podczas Euro 2012. Teraz, z perspektywy czasu trochę żałuję, iż nie odwiedziłem Atlas Areny od 8 do 10 czerwca, bo przyjechały do nas znakomite drużyny – Brazylijki, Serbki i Włoszki. Polki pokazały pazur w spotkaniach z dwiema pierwszymi wymienionymi przeze mnie ekipami, potem ugrały co mogły w Chinach, ale to było za mało na finałową szóstkę.

Na koniec roku zwolniono Alojzego Świderka z posady pierwszego trenera kadry. Nie wiadomo, kto go zastąpi, ale z pewnością ten ktoś będzie miał trudne zadanie. Musi zbudować nowy zespół od podstaw i zgrać go na tyle, by powalczyć o najlepszą czwórkę Mistrzostw Europy, które organizować będzie Szwajcaria wspólnie z Niemcami.

Klubowo na świecie

Ponieważ organizatorem Final Four Ligi Mistrzyń było azerskie Baku, można było spodziewać się przynajmniej jednego klubu z tego miasta w półfinale. Tymczasem nie znalazł się ani jeden. Zwycięstwo odniosły siatkarki FenerbahçeAcibadem Stambuł, które praktycznie nie napotkały żadnych problemów na swojej drodze do tego triumfu, nawet w starciu z utytułowanymi Rabitą Baku, czy Dinamo Kazań.

Klubowe Mistrzostwo Świata padło łupem brazylijskiego Sollys/Osasco. Mimo, że to pierwszy tytuł dla tej drużyny, to nie jest to wcale niespodzianka. Jest on w znacznej części złożony z reprezentantek Brazylii, które w sierpniu sięgnęły po Mistrzostwo Olimpijskie. W całym turnieju Jacqueline, Thaisa, Sheilla i reszta straciły ledwie seta. Ten rezultat mówi sam za siebie.

Reprezentacyjnie na świecie

Pierwszy skalp, tj. World Grand Prix zgarnęły Amerykanki. Uczyniły to w takim stylu, że byłem niemal przekonany, że zdobędą olimpijskie złoto. Po piętach deptały im Brazylijki, które w całym sezonie reprezentacyjnym grały w kratkę. Najwięcej emocji przyniósł właśnie olimpijski turniej siatkarek, który ostatecznie wygrały Canarinhos.

Nie zabrakło na nim pokazów siatkarskiego kunsztu, piękna i kultury. Znakomicie oglądało się starcia szkół amerykańskich z azjatyckimi. Niestety, Europa nie miała do powiedzenia prawie nic. O samych Igrzyskach Olimpijskich już pisałem, więc nie będę się powtarzał. Tu mam jedynie do powiedzenia, że zapadły mi w pamięć.

Co w 2013?

Jak pisałem, najważniejszą imprezą będą Mistrzostwa Europy, choć jeśli spojrzymy na rozgrywki ogólnoświatowe, to do rozegrania będzie Turniej Wielkich Mistrzyń (nie piszę gdzie się odbędzie, bo to oczywiste). Mam nadzieję, że uda mi się je zapowiedzieć w formie felietonów, a nie chcę tego robić teraz, ponieważ zostało do nich jeszcze sporo czasu.

Skoro już mamy piękną walkę o Mistrzostwo Polski, to myślę, że będzie ona trwała już do końca. Nie ośmielam się typować zwycięzcę, bo wszystko może w każdej chwili zmienić się o 180 stopni. Zastanawiam się nad podejściem zespołów do Pucharu Polski, bo nie da on tym razem kwalifikacji do Ligi Mistrzyń. A zatem możliwe są niespodzianki i sensacje.

Do wygrania obecnie trwającej edycji Champions League faworytów mamy mnóstwo – liczyć się będą przede wszystkim ekipy z Azerbejdżanu (ściślej mówiąc: z Baku), Włoch i Rosji. Naszemu Atomowi życzę jak najlepiej, ale realnie patrząc nie widzę pozytywów (choć w ostatniej kolejce LM też nie widziałem). Pozostaje jedynie patriotycznie trzymać kciuki za Atomówki.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl