Przed konkursem na „małej” skoczni

W sobotę o 17:00 walkę o pierwszy komplet medali stoczą skoczkowie narciarscy. Na skoczni HS106 odbędzie się konkurs indywidualny z udziałem czterech Polaków.

Schlieri vs. Bardal?

Konkurs na skoczni „normalnej” poprzedziły dwa dni treningów i kwalifikacje. Ogólny wniosek, jaki można po nich wyciągnąć jest dość prosty – głównym kandydatem do złota jest Gregor Schlierenzauer, ale grono potencjalnych medalistów liczy przynajmniej osiem nazwisk. Austriak może nie skakał najdalej w każdej serii, ale większość jego prób, była bardzo dobra. Zdaje się, że walkę ze Schlierim ma zamiar podjąć Anders Bardal. Reprezentant Norwegii miał kilka wspaniałych skoków treningowych, a w piątek postanowił zbudować napięcie i zrezygnować z udziału w kwalifikacjach.

„Mamut” zjadł Słoweńców?

Pewniaków przed walką na małej skoczni jest bardzo niewielu, także przez wzgląd na specyfikę „normalnej” skoczni. Nie wszyscy zawodnicy lubią takie obiekty i to było widać w ostatnich dniach. Mizernie prezentowali się Słoweńcy, którzy przecież dominowali w Pucharze Świata przed mistrzostwami. Kluczem od wytłumaczenia ich dyspozycji jest chyba właśnie wspomniany przeskok – w ostatnich tygodniach walka toczyła się głównie na mamutach i skoczniach dużych (Klingenthal, Willingen). Doszło do tego, że Goran Janus na piątkowe eliminacje desygnował Matjaza Pungertara zamiast Juriego Tepesa. Problem w tym, że Kranjec, Hvala i Prevc też radzili sobie mocno przeciętnie.

Stabilność Polaków i Japończyków

Zupełnie odwrotnie w Predazzo spisują się Japończycy. O ile obecności Taku Takeuchiego i Daiki Ito w czołówce, wielkim zaskoczeniem nie jest, to forma Yuty Watase i Noriakiego Kasai już tak. Widać, że zawodnicy z Kraju Kwitnącej Wiśni cały sezon podporządkowali zbudowaniu formy na Val di Fiemme i najwyraźniej udało im się to w stu procentach. Podczas treningów dobrze skakał też piąty z nich – Shimizu. Obok reprezentantów Polski, kadra japońska wydawała się być najbardziej stabilna i wyrównana. Członkowie tych drużyn może nie wygrywali regularnie kolejnych treningów, ale zawsze 2-3 kręciło się w ścisłej czołówce. Trenerzy Polski i Japonii muszą zapewne żałować, że w tym roku nie ma także konkursu drużynowego na małej skoczni, gdyż przy tej dyspozycji, ich skoczkowie mieliby ogromne szanse by zagrozić bardziej renomowanym drużynom.

Polacy w formie

Gdy Łukasz Kruczek zdecydował się zabrać do Włoch aż sześciu skoczków, można było mieć wątpliwości, czy to aby nie lekka przesada. W tak licznym składzie przyjechali przecież tylko Austriacy, ale oni mogą wystawiać do konkursów po 5 zawodników. Na podstawie rezultatów z ostatnich dni, widzimy jednak, że selekcjoner miał problem bogactwa i starał się do ostatniej chwili odwlec trudne decyzje. Podczas prób na czoło drużyny wysunął się Dawid Kubacki, który regularnie plasował się w pierwszej dziesiątce i o taki też rezultat powinien się pokusić w zawodach głównych.  Z niższego pułapu rozpoczął Kamil Stoch, ale widać, że z każdym skokiem lepiej czuje skocznię i już w kwalifikacjach poszybował dalej od samego Schlierenzauera. Progres widać też u Żyły i Kota, a i „odstrzeleni”  Hula i Miętus miewali dalekie skoki. Pytania o Polaków są właściwie dwa – czy wszyscy udźwigną presję konkursu i na co realnie mogą liczyć. Mimo dobrych treningów, ciężko sobie wyobrazić medal dla Kubackiego czy Żyły. Oczywiście – historia zna bardziej sensacyjne rozstrzygnięcia, ale raczej nie powinniśmy się na to nastawiać. Zapowiadają się bardzo wyrównane zawody, ogromną rolę odegra wiele czynników – od bonusów za wiatr, belkę, aż po ten najbardziej irytujący – noty. Przy minimalnych różnicach o kolejności w czołówce zdecydować mogą sędziowie. Co prawda, w dziupli będziemy mieć „swojego” człowieka – Tadeusza Szostaka, ale i tak musimy liczyć się, z tym że Biało-Czerwoni będą notami tracić. Taki to już jest sport. Dlatego też satysfakcjonującym osiągnięciem będzie, kiedy wszyscy czterej Polacy zameldują się w czołowej „20”, a przynajmniej dwóch zapuka do „10”. To potwierdzi dobrą pracę i przygotowanie polskiego zespołu. A jeśli kalkulatory i sędziowie pozwolą – może będziemy miło zaskoczeni.

Stado czarnych koni

Jacobsen, Hilde, Stjernen, Wank, Takeuchi, Matura, Ammann, Stoch, Fettner, Freund, Ito, Kubacki, Freitag – jak widać jednym tchem można wymieniać ewentualne zaskoczenia nadchodzącego konkursu. Powyższa lista i tak nie jest kompletna. Spośród tego grona, przy sporej dozie szczęścia, może wyłonić się medalista mistrzostw świata. Szczególną uwagę chcielibyśmy zwrócić na Andreas Stjernena, który w przeciwieństwie do Słoweńców, bezproblemowo „przesiadł” się z mamutów na małą skocznię i regularnie osiąga dobre odległości.

Mistrz w cieniu

Sobotni wieczór, będzie zapewne smutny dla Thomasa Morgensterna. Broniący tytułu Austriak nie jest sobą w tym sezonie, a narodziny dziecka skutecznie odciągnęły go od skoków. Co prawda Morgi przygotowywał się do mistrzostw i do Predazzo pojechał, ale na kolejny tytuł nie ma co liczyć. Jest po prostu za słaby.

Początek konkursu o 17:00, transmisja w TVP 1 i Eurosporcie.


pubsport.pl
Pubsport.pl
Pubsport.pl - wiadomości sportowe i publicystyka. Zapowiedzi i podsumowania meczów piłki nożnej, tenisa, sportów zespołowych oraz zimowych. Relacje na żywo! Wpadnij pogadać o sporcie!
http://www.pubsport.pl/