Skra dopełnia formalności

Ostatni w tym roku mecz PGE Skry Bełchatów w Atlas Arenie zakończył się pomyślnie, można powiedzieć: zgodnie z planem. Wicemistrzowie Polski pokonali Tomis Constanta 3:0 (25:23, 25:21, 25:11).

Ze względu na kontuzje Aleksandra Atanasijevicia i Mariusza Wlazłego oraz sprawy rodzinne Karola Kłosa, wymienini zawodnicy musieli zostać zastąpieni. Od początku zaprezentowali się więc Konstantin Cupković, Michał Bąkiewicz i Daniel Pliński.

Pierwsza partia początkowo przebiegała dość spokojnie. Gospodarze nie odskakiwali na większą ilość punktów, ale do pewnego momentu nie pozwalali rywalom na przejęcie inicjatywy. Bąkiewicz dobrze radził sobie na skrzydle i w przyjęciu, poszło też kilka gwoździ od środkowych – Plińskiego i Kooistry, dzięki czemu żółto-czarni prowadzili 13:11.

Z drugiej strony brylowali Milos Terzić, Marko Bojić i nominalny przyjmujący Mladen Bojović występujący dziś na pozycji środkowego. Przed drugą przerwą techniczną goście zaczęli zdobywać punkty blokiem i objęli prowadzenie 16:14. Na szczęście bełchatowianie zdołali odrobić straty oraz wyjść na prowadzenie 20:18. Jednakże przy tym stanie o czas poprosił trener przyjezdnych, Radovan Gacić i tuż po niej znów na tablicy wyników widniał remis. Na boisku pojawił się więc nowy rozgrywający PGE Skry, Dante Boninfante, który pomógł nie tylko przy rozegraniu, ale również przy bloku. Gdy bełchatowianie prowadzili 23:21 szkoleniowiec gości znów wziął czas. Ten jednak nie poskutkował i drugą piłkę setową wykorzystał Wytze Kooistra, który atakiem z krótkiej zakończył pierwszą partię wygraną przez jego zespół 25:23.

Drugi set rozpoczął się od prowadzenia Skry 3:0, lecz po chwili było 5:5, na co złożyły się głównie błędy własne gospodarzy oraz blok rywali. Podczas I przerwy technicznej na tablicy było 8:6 dla bełchatowian. Kolejne trzy punkty padły łupem Tomisu, a ten dający prowadzenie zdobyty został po efektownej kiwce rozgrywającego, Gonzaleza.

Później mieliśmy walkę punkt za punkt. Grę Wicemistrza Rumunii ciągnął Milos Terzić, którego gospodarzom trudno było zatrzymać, ale z drugiej strony jego koledzy sporo punktów sprezentowali Skrze poprzez autowe ataki i zagrywkę. Na II przerwie technicznej żółto-czarni prowadzili 16:14, a potem ich przewaga się powiększała. Nawet przerwa wzięta przez trenera Gacicia nie poskutkowała. Wicemistrz Polski osiągnął pięciopunktową przewagę, której pilnował już do samego końca. Na rozegraniu znów pojawił się Boninfante i do końca meczu pozostał na placu gry. W międzyczasie Set zakończył się skutecznym blokiem bełchatowian na Gonzalezie, który usiłował atakować z przechodzącej piłki.

Następna odsłona znów rozpoczęła się od wysokiego prowadzenia Skry – 4:0. Aktywny w ataku był Michał Winiarski. Głównie dzięki niemu podczas I przerwy technicznej jego drużyna wygrywała 8:3. Seria punktów trwała dalej. Kooistra, Cupković i Winiarski powiększyli ją aż do 9 punktów. Przy takim buforze bezpieczeństwa, podopieczni Jacka Nawrockiego mogli spokojnie grać swoją siatkówkę, a goście nie mogli wyprowadzić nic.

Seta zakończył Marko Boljić, którego rozpaczliwy atak trafił w siatkę. Skra zwyciężyła 25:11 i 3:0 w całym spotkaniu, czym zapewniła sobie wyjście z grupy E na pierwszym miejscu.

Pomeczowe wypowiedzi

Paweł Zatorski, libero PGE Skry:

Na początku nasza gra pozostawiala wiele do rzeczenia, ale cieszymy się, że wszystko potoczyło się pomyślnie. Wszyscy jesteśmy zadowoleni i jedziemy odpoczywać. Wszyscy zapowiadali grupę śmierci, my również baliśmy się każdego spotkania, bo w Lidze Mistrzów są same mocne zespoły. Dlatego nie spoczywamy na laurach i walczymy dalej, w fazie pucharowej. Jeśli tylko udawało nam się wskoczyć na swój optymalny poziom gry, to rywale nie potrafili utrzymać tego tempa gry, mimo, iż mają świetnych zawodników.”

Wytze Kooistra, środkowy PGE Skry:

Dobrze nam się dziś grało. Jakość naszej gry była, powiedzmy, w porządku, choć mogliśmy pokazać więcej. Na szczęście to dziś wystarczyło. To, że wygraliśmy 3:0 jest ważne, bo w tej chwili mamy napięty kalendarz i każda chwila wytchnienia jest cenna, tym bardziej, że gramy w niepełnym składzie. Na szczęście, jak widać, nie jest to dla nas wielki problem. Niemniej jednak liczymy, że nasz sztab medyczny zrobi wszystko, aby jak najszybciej przygotować do gry Alexa (Atanasijevicia – red.) i Mariusza (Wlazłego – red.). Nie mam żadnego wymarzonego rywala w fazie pucharowej, bo tam będą już sami silni. Jeśli potrafiliśmy pokonać trudnych przeciwników w grupie, to wierzymy, że jesteśmy na tyle mocni, że to samo będziemy robić dalej.”

Michał Winiarski, przyjmujący PGE Skry:

Graliśmy w innym zestawieniu niż zawsze, więc tym cenniejsze jest to zwycięstwo. Wiedzieliśmy, że będą nam potrzebne dwa sety, ale najważniejsze, że wyszliśmy zmotywowani na trzeciego, bo w tym sezonie w takich sytuacjach najczęściej przegrywamy go i nierzadko potem też cały mecz. Optymizmem napawa też postawa Dante Boninfante, który – jak było widać w trzecim secie – jest naprawdę klasowym graczem i wdraża się w zespół.

Gramy o najwyższe cele zarówno w PlusLidze, jak i Lidze Mistrzów, więc w składzie muszą pojawić się rotacje. Mamy nadzieję na dobrą kondycję zdrowotną i spokojne Święta, jednak do nich czeka nas jeszcze długa droga ze względu na duże natężenie meczów.”


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl