Słabe i zwariowane konkursy w Sapporo

Znów głównym bohaterem zawodów Pucharu Świata był wiatr. To on przyznawał i zabierał punkty zawodnikom. Przecież Okurayama jest bardzo podatna na podmuchy wiatru…

W obu konkursach jury miało bardzo trudne zadanie, co do belki startowej, gdyż przyjechało dużo skoczków z kadr B. Aby znaleźć kompromis, ustawiono taką belkę, aby wszyscy skakali blisko, by skoki ponad punkt K można było policzyć na palcach… dwóch rąk. Nie mogli specjalnie operować belką, bo wiatr był silny i zmienny. Przez to wszystko konkurs stał na niskim poziomie, a emocje przynosiło dopiero ostatnie 10 skoków drugiej serii. Tak było zarówno w sobotę, jak i w niedzielę. Jednakże podczas drugiego dnia rywalizacji, bito rekordy w zdobywaniu ujemnych punktów za korzystne warunki wietrzne. Rekordzistą jest bodajże Kenshiro Ito, który w drugiej serii dostał -34.9 pkt. To tak jakby miał skoczyć prawie 19.5 metra dalej! Mimo wszystko, nie wyobrażam sobie, aby Japończyk osiągnął 133 m…

Na pewno warto wyróżnić Severina Freunda. 22-latek z Niemiec skakał naprawdę dobrze. Być może miał szczęście do warunków albo po prostu polubił obiekt w Sapporo… Cóż, 180 punktów do klasyfikacji PŚ stamtąd wywiózł…

Tymczasem ani razu nie wygrał Thomas Morgenstern. Biorąc pod uwagę to, co działo się podczas konkursów, nie sugeruję, że czeka nas obniżka formy lidera klasyfikacji Pucharu Świata. Słabsze skoki Simona Ammana „wykorzystał” Andreas Kofler, który awansował na fotel wicelidera PŚ. Z najlepszej dziesiątki, do Kraju Kwitnącej Wiśni przyjechała tylko czołowa czwórka. Skorzystali na tym Freund i Fettner, którzy do niej weszli kosztem Loitzla i Evensena.

Niezadowolony ma prawo być Adam Małysz. Polak już miał w sobotę zwycięstwo na wyciągnięcie ręki, a tu niespodziewanie młody Niemiec zabrał mu je. Na drugie miejsce Orzeł z Wisły też nie wskoczył, bo brakowało mu do Morgensterna. Winę może zwalić na wiatr, który w pierwszej serii mu bardzo pomógł, a w drugiej przeszkadzał. Niedzielne skoki Małysza to również „pomoc” wiatru. O tyle niesprawiedliwa, że najpierw oddał znakomitą próbę na odległość 131 metrów, a potem 17 metrów bliżej. Podczas pierwszego skoku, Adam miał podobny wiatr, jak Kofi i Freund, lecz w trakcie drugiego wiało mu pod narty najsłabiej z pierwszej dwunastki. I to nie tak miminalnie, a co najmniej 0.5 m/s! Tak, wiem,  że zacząłem szukać powodów tych średnich skoków Polaka w wietrze, ale jeśli już się w to bawimy, to czemuż miałbym tego nie robić?!

Nie świadczą dobrze o reszcie Polaków ich rezultaty. Zwłaszcza w pierwszym konkursie, jeżeli do awansu potrzeba było 113m, a nasi (oprócz Piotra Żyły, który miał pecha) takich odległości nie osiągnęli, to źle, bardzo źle.

Wracamy z Japonii z niedosytem emocji i poziomu konkursu. Oby zatarły to wszystko trzy konkursy w Zakopanem. Uspokajam tych, którzy obawiają się, że nie będzie zawodów przez brak śniegu, biały puch ma od środy prószyć.

Jestem tak nienasycony zawodami w Sapporo, że chyba napiszę coś o tym, po co organizować w takich miejscach zawody Pucharu Świata.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl