Śląsk – ekipa na mistrza?

Śląsk Wrocław jest na pierwszym miejscu w tabeli naszej ekstraklasy i jest jednym z głównych faworytów do zdobycia mistrzostwa. Na ich ławce trenerskiej siedzi mentor polskich trenerów, Orest Lenczyk. Grają na ponad czterdziesto – tysięcznym stadionie.

Do ekstraklasy po długiej przerwie ponownie wtargnęli w sezonie 2008/2009. Wtargnęli jako drużyna, która ma mieć wspaniałą przyszłość. W końcu ich przyszłym stadionem miała być arena, na której rozgrywane będą najbliższe Mistrzostwa Europy. Grą w pierwszym sezonie naprawdę zaskoczyli. Pozytywnie. Rozgrywki zakończyli na niezwykle wysokim – jak na beniaminka – szóstym miejscu. Więcej, zdołali nawet doczołgać się do finału Pucharu Ekstraklasy, a ostatecznie zdołali nawet to trofeum zdobyć. Ryszard Tarasiewicz – ówczesny trener wrocławian – stał się prawdziwym trenerskim odkryciem tamtego sezonu. Zaczęło się nawet o nim mówić o jako przyszłym selekcjonerze naszej kadry.

Drugi sezon był trochę gorszy. Śląsk zakończył go o trzy miejsca niżej niż rok wcześniej. W pucharze nie udało się nic większego ugrać. Ale nikt na trenerze Tarasiewiczu psów nie wieszał. Oczekiwano miejsca w środku tabeli i takie też wrocławska ekipa zajęła. Problem pojawił się na początku następnego sezonu. Tarasiewicz ekipę z Wrocławia nastawiał ofensywnie, ale na niewiele się to zdało. Wrocławianie zanotowali bardzo słaby – wręcz koszmarny – start sezonu. I głowa trenera poleciała.

Na jego miejsce przyszedł Orest Lenczyk. Trener niezwykle doświadczony, bardzo ceniony w naszym kraju, lubiący wszelkie rotacje, zaskakujący składem, a także budujący zespół przede wszystkim od tyłu.

Śląsk nie miał i wciąż nie ma w składzie jakiś wielkich indywidualności. Przywódcą jest Mila, który ponownie, po latach przerwy, znowu puka do drzwi naszej kadry. Lenczyk ma do dyspozycji trzech dobrych, szybkich skrzydłowych, w tym perspektywicznego i moim zdaniem najlepszego z nich, Waldemara Sobotę. Jest niezły środek pola, pewna defensywa, dwóch silnych stoperów, z niezłą umiejętnością wyprowadzenia piłki. Ale kontuzja jednego piłkarza nie jest wielkim problemem. A wiele polskich klubów jest uzależniona od dwójki, trójki graczy. Pomyślmy jakby wyglądała sytuacja w lidze Lecha bez Rudneva i Stilicia? Jakby wyglądała Wisła w eliminacjach do Ligi Mistrzów bez Małeckiego i Meliksona? Beznadziejnie. A jak nie beznadziejnie, to najzwyczajniej w świecie niezwykle słabo. Gdyby ze Śląska wyleciał Mila i Sobota na pewno w jakiś sposób odbiłoby się to na grze, ale nie byłoby to tak zauważalne jak na przykład we wspomnianej Wiśle czy poznańskim Lechu. Lenczyk ma zespół bardzo solidnych rzemieślników. Tak, to słowo. Solidność. Śląsk to przede wszystkim solidność. Nie fajerwerki, akcje w zawrotnym tempie, piękne klepki, dryblingi. Nie, tylko wykonywanie określonych założeń taktycznych, dyscyplina w defensywie, umiejętność wyprowadzenia w miarę szybkiej kontry.

W poprzednim sezonie ta solidność dała Śląskowi wicemistrzostwo kraju. Lenczyk przed każdym meczem stawia swoim piłkarzom jasno określone cele i założenia. W zeszłym sezonie mentor polskich szkoleniowców głównie kładł nacisk na defensywę, taktykę, przygotowanie fizyczne, kontry. I tym wygrywał mecze. To na polską ligę wystarczy. Śląsk w minionym sezonie potrafił przed polem karnym postawić „autobus”, zaatakować dwukrotnie z kontry i dwukrotnie pokonać bramkarza rywali. Byli skuteczni w ataku, skuteczni w defensywie.

Oczywiście Śląsk dzięki zdobyciu wicemistrzostwa złapał okazję zyskania doświadczenia i grania w europejskich pucharach. Tam już w pierwszym meczu, meczu z Dundee, widać było, że Lenczyk teraz już nie będzie oczekiwał tylko dobrej gry w defensywie, wyprowadzania kontr, ale także grania atakiem pozycyjnym. W końcu wicemistrzowi nie wypada „autobusu” stawiać przed szesnastką. Chociaż, jakby znowu to przynosiło skutek, to czemu nie?! Ale nie, lepiej nie, Śląsk też potrafi grać ładniej. Z Dundee atak pozycyjny wychodził im naprawdę dobrze. Było dużo krótkich podań, wyjścia na pozycję bezpośrednio po podaniu.

W lidze Śląsk gra równo. Bardzo równo. Rzadko przegrywa, rzadko traci punkty. W tej ekipie zauważalna jest ta bardzo istotna przecież powtarzalność. Wrocławianie przegrywać w lidze wysoko w tym sezonie też nie zwykli. Zdarzyło się raz, O:3 z Bełchatowem.. Ale to była tylko jedna taka wpadka. Nie są polską Barceloną, polską Borussią też nie. Nie grają pięknie, po prostu ich gra wygląda przyzwoicie. I to wystarcza na razie na pierwsze miejsce w lidze.

Mistrzostwo wrocławianie są w stanie zdobyć, choć teoretycznie większą siłę kadrową ma Legia, Lech i Wisła. A potem ewentualnie eliminacje do Ligi Mistrzów, ale to już zupełnie inna bajka. Myślę, że w przypadku Śląska bez happy end ‚ u. Jest jeszcze za wcześnie…..


pubsport.pl
Daniel Flak
Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html
http://daniel99.blox.pl