Śląsk Wrocław wygrywa na wyjeździe

W bardzo nieprzyjemnym miejscu przyszło walczyć Śląskowi Wrocław w drugiej rundzie kwalifikacji LM. Podopieczni Oresta Lenczyka wrócą jednak z Podgoricy w dobrych nastrojach, po pokonaniu tamtejszej Buducnosti 2:0

Od początku żwawo do ataku ruszyli gospodarze i w pierwszych minutach to oni mieli przewagę. Trzeba jasno powiedzieć, że mistrzowie Polski grali w tym meczu słabo i poziomem dostosowali się do rywala. Ogólnie w tym spotkaniu słabe, by nie powiedzieć fatalne było wszystko. Murawa, realizacja transmisji, jej jakość, zachowanie kibiców gospodarzy, służb porządkowych, a także sędziego.

W 19. minucie gola dla Śląska, po jednej z nielicznych akcji wrocławian zdobył Rok Elsner. Podziękować za tą bramkę może jednak fatalnie interweniującemu bramkarzowi, który przepuścił lekki i niezbyt precyzyjny strzał głową, a przede wszystkim obronie, na czele z tym panem na prawej stronie, który zachowywał się tak jakby nie znał przepisu o spalonym.

Tuż po przerwie sędzia podyktował kontrowersyjny rzut karny dla Śląska, a na bramkę, pomimo aktywnego sprzeciwu miejscowych fanatyków zamienił go Sebastian Mila. Zrobił to dwa razy, gdyż pierwszą próbę trzeba było powtórzyć. Chyba po to, żeby dłużej postać pod trybuną, z której w stronę wykonawcy jedenastki leciały race i inne przedmioty.

Gospodarze kończyli mecz w 10, po tym jak w 78. minucie z boiska wyleciał amator wymachiwania łokciami – Flavio Junior.

Śląsk wygrał 2:0 i może pomału szykować się do 3 rundy. To chyba jedyny pozytyw z wyprawy wrocławian do Czarnogóry. Podopieczni Lenczyka mieli dziś kupę szczęścia, z drugiej strony – ono podobno sprzyja lepszym.

Słówko należy się też popisom miejscowej publiczności, która na kilka godzin przed meczem urządzała sobie polowania na Polaków. Dziennikarze stracili sporo elektroniki, rzecznik Śląska wróci do kraju z limem pod okiem, a drużyna bez kilku toreb, które skradziono, gdy autokar z zawodnikami podjechał pod stadion. Zabawne, że naśmiewaliśmy się z dalekiej wyprawy Lecha Poznań do Kazachstanu, Ligę Europy robiliśmy Ligą Azji, ale tam o żadnych ekscesach nie było mowy. Tymczasem tutaj… niemal w sercu Europy…

PS. Czy wy też uśmialiście się, gdy komentator nazwał Sebastiana Milę Waldemarem. Bo ja miałem niezły ubaw – od mniej więcej dekady twarz Sebastiana kojarzy mi się tylko i wyłącznie z Waldkiem Kiepskim 🙂


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/