Słów kilka o ceremonii otwarcia w Londynie

Wczoraj na Pubsport.pl rozpoczęliśmy relacje z Igrzysk Olimpijskich z tak grubej rury, że nie zmieściłem się ze wstawieniem mojej opinii o ceremonii otwarcia XXX Letnich Igrzysk Olimpijskich. Dlatego chcę to teraz nadrobić. Nie będzie to długie wypracowanie, ale chcę wykorzystać notatki, które robiłem już niejako automatycznie.

Na początek cytat Pawła Kazimierczyka, który charakteryzuje to wydarzenie moim zdaniem bardzo trafnie:

[Ceremonia] sama w sobie jest wielkim wydarzeniem, ale (…) w kontekście kolejnych szesnastu dni wydaje się być niczym.”

Trudno się z tym nie zgodzić, bo przecież najważniejsze wydarzenia i największe emocje mają miejsce na sportowych arenach, a nie podczas otwarcia Igrzysk. Jest jednak w tym wielogodzinnym widowisku coś takiego, że bardzo chcemy je zobaczyć co 4 (albo 2 jeśli weźmiemy pod uwagę zimowe IO) lata. Przecież nie pakuje się w to milionów bez powodu, a miliardy telewizdów nie biorą się z nikąd.

Podobno chodzi o to, aby powrócić do tradycji, bo następuje homogenizacja kultury wyższej (literatury, muzyki klasycznej) z kulturą niską, masową, do której niestety wielu zalicza także sport. Podczas takich uroczystości wszystko to łączy się ze sobą, co według mnie uwzniośla  rywalizację sportowców. W takich sytuacjach zawsze powtarzam: „Sport to przecież też kultura! Jaka? Fizyczna!”.

Dlatego są też osoby, które Igrzyska oglądają całymi dniami, a ceremonie lekceważą, bo są ich zdaniem nudne. Jest to prezentacja kraju-gospodarza, który chce pokazać jak najwięcej ze swojego dorobku – historycznego oraz kulturalnego. Jest to raczej spektakl artystyczny, a nie sportowy. W pewnej chwili zacząłem się zastanawiać, czy i ja przypadkiem nie zacznę się nudzić. Dodatkowo, w Polskim Radiu w studiu olimpijskim usłyszałem wypowiedź Bohdana Tomaszewskiego:

Ja nie jestem człowiekiem nowoczesnym; ja potrzebuję sportu, a nie widowisk przed sportem”

I wyłączyłem radio. Nie chciałem, żeby mi ktokolwiek coś jeszcze powiedział, zasiadłem do teleodbiornika i oglądałem. Na pewno przed reżyserem Dannym Boylem stało trudne zadanie po tym, co zobaczyliśmy w Pekinie. Tam był przede wszystkim wielki szok. Wielu rozmyślało, czy da się to przebić. Najbardziej zapadła mi w pamięć wypowiedź Rikke Rooyensa w TVP Sport:

Jeśli ma być show, to znicz może zapalić David Beckham albo – idąc w drugą stronę – Królowa Elżbieta”

Nie trzeba było jednak aż takich posunięć, by pozytywnie ocenić otwarcie londyńskich Igrzysk. Była wprawdzie taka chwila, kiedy z tatą zwątpiliśmy w atrakcyjność widowiska, ale wtedy pojawił się Rowan Atkinson. Co by nie mówić, ikona brytyjskiego humoru. Ten człowiek zdecydowanie zasłużył na to, by znaleźć się na Stadionie Olimpijskim w piątkowy wieczór. Poza tym, jest rozpoznawalny niemal na całym globie, więc każdy widz mógł się uśmiechnąć do telewizora dzięki niemu. Słynnego „Jasia Fasolę” nakręcono już 20 lat temu, ale do dziś jest on chętnie pokazywany, a jeszcze chętniej oglądany (np. w okolicach Formuły 1 na Polsacie).

Brytyjczycy mogli się też pochwalić dorobkiem literackim, filmowym i muzycznym. I przy tym trzecim spisali się moim zdaniem znakomicie. W pewnej chwili poczułem się jak na koncercie. Może nie były to utwory mojego pokolenia, ale większość z nich znam, bo są to tak kultowe przeboje, że grane są także i teraz.

Zawsze najbardziej czekam na defiladę sportowców. Niech MKOl nic z nią nie robi, każdy kraj musi się zaprezentować, a że jest ich ponad 200, to naturalne, że trochę to potrwa. Jest to element tradycyjny i absolutnie nie podobają mi się pomysły na jego zmianę. Okazję do pokazania się mają też kreatorzy mody. Chyba najbardziej efektownie wyglądali Czesi z kaloszami. Chociaż mi do gustu bardzo przypadły azerskie krawaty, a także białoruskie koszule. Za to my mieliśmy fantastyczną chorążą! Isia wyglądała znakomicie!

I na koniec odrobina symboliki. Każdy z nas może poczuwać się do tej ceremonii. Znicz powstał z 204 mis, które niesione były przy wszystkich reprezentacjach, w tym naszej. Ponadto, wystrzelono 7 miliardów kawałków konfetti, a każdy taki oznaczał jednego człowieka mieszkającego na ziemi. Zobaczcie, pomyślano o nas!

Do podsumowania tej ceremonii pasuje mi słowo nielubiane przez polonistów, czyli: fajna, bo taka ona właśnie była! Historia połączona z nowoczesnością, dostojność z humorem, sport z kulturą, a wszystko przy kapitalnie dobranej muzyce. I niech te Igrzyska będą takie, jak otwarcie – fajne!

PS. Przypominam, że oficjalnie Igrzyska zaczynają się wówczas, gdy zostanie wypowiedziana magiczna formuła:

I declare open the Games of [miasto] celebrating the [numer] Olympiad of the modern era.”

a nie wtedy, gdy zapłonie znicz. To tak na przyszłość, żeby nie popełniać błędu na miarę ujednoznaczniania olimpiady i Igrzysk Olimpijskich. Jestem na to cięty dzieki mojemu tacie…


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl