Śmierdząca kupa od Franza Dyzmy dla Waldka Kinga.

Długo się nie udzielałem, ale co tam. Ciężko mi jest sobie przypomnieć, kiedy ostatnio mieliśmy tak rozpieprzoną drużynę narodową, jak dzisiaj. Nie, nie mogę … Takiej kupy to po prostu nie zostawił chyba jeszcze nikt w historii.

Śmierdząca kupa Smudy, który najpierw się srał, a potem się właśnie zesrał i zostawił po sobie nie spuszczoną wodę. W sumie się nie dziwię jakoś specjalnie, bo nie liczyłem na jakieś Bóg wie co w wykonaniu tej jego ekipy, no ale muszę przyznać, że ostatnie miejsce w takiej grupie to jest coś … coś co się nie mieści w głowie. Nie chcę się pastwić nad Dyzmą, bo nie ma teraz łatwiejszego celu do wylewania pomyj, dlatego wynik sportowy przemilczę.

Bardziej mnie zdziwiło coś innego, a właściwie to nie tyle mnie zdziwiło, co wku…wiło, chociaż bardziej właściwym określeniem jest zażenowanie. Tak, jestem zażenowany. Czym konkretnie? Nie, nie Franiem i jego „nic bym dzisiaj nie zmienił, zabrakło nam szczęścia”. Jak już wspomniałem na tego pana spuszczam zasłonę milczenia, bo nie jest sztuką kopać kogoś w jego położeniu.
Położenie Franza (rzecz jasna – leżące) okazało się świetnym polem do tego by sprawdzić jaką to on przekazuje drużynę swojemu następcy. Czy reprezentacja odziedziczona przez Fornalika po Smudzie to rzeczywiście jest taka świetna grupa młodych ludzi, jak to opisują wszystkie media? Nie chodzi mi tu o poziom sportowy tych ludzi i tej drużyny. Mam na myśli za to coś co właśnie możemy sobie śledzić na bieżąco, czytając i słuchając wypowiedzi zawodników tej kadry. To w jaki sposób oni się wypowiadają, co mówią, o kim … Żenada, po prostu żenada, a dla nowego trenera zwykła śmierdząca kupa na dzień dobry.

Kapitan, któremu pierwsze co przyszło do głowy po wziętym wpierdolu to jakieś bilety! Jakieś, tak jakieś, bo nawet pomijając to, że Lato i tak zajebiście się zachował wobec grajków dając im pulę o jakiej zawodnicy innych uczestników mogliby co najwyżej pomarzyć, to i tak są tylko jakieś wejściówki. Jak można w ogóle się przyznawać do tego, że w dniu meczu największym zmartwieniem zawodników było to czy będą te bilety, czy nie. Ch…j z tym nawet, że to miały być dodatkowe jeszcze, nawet gdyby to miały być jedyne to i tak w dniu meczu i w ogóle w trakcie tak ważnego wydarzenia ja osobiście miałbym je w dupie. Tylko mecz by się liczył dla mnie i myślałem, że to jest logiczne, ale nie. Biedny Kubuś musiał przecież jako kapitan ciągle o coś walczyć z tym złym PZPN. Jak nie o bilety, to o kasę, bo wiadomo, że „nikt w reprezentacji nie gra przecież dla pieniędzy, aczkolwiek …”. Kupa, kupa, kupa …
Kapitana Fornalik powinien wyznaczyć sam i to w pierwszej kolejności.

Teraz za to możemy sobie posłuchać o złym Smudzie, a napie…dala nie kt0 inny jak niedawny pupilek numer jeden trenera, czyli Lewandowski. Teraz. No a zresztą kiedy miałby podcierać się Franiem, jak nie teraz. Smudy nie ma, media łykają takie wywiady jak małpa kit, no można się poużalać nad sobą oczywiście. Żenada. Kto jak kto, ale Lewandowski wydawał mi się chłopakiem rozsądnym, inteligentnym i normalnym. Pomyłka. Czemu Robert milczał wówczas kiedy należało z tym wyskoczyć? Aaa, no tak, strach, bał się, no a teraz jebudu, leży Smuda bezbronny, to dawaj z szambem na gnojka. Zaznaczam, że nie bronię tu Franka, nie o to chodzi. Chodzi o zasady. O uczciwość i szczerość wobec wszystkich.

Tak wygląda kupa a nie drużyna, którą niby gotową na wielkie wyzwania dostał Waldek od Franka. Równi i równiejsi, Panowie Reprezentanci, Gwiazdy Bundesligi. Trzeba to mieć na uwadze dokonując pierwszych ocen pracy nowego selekcjonera.


pubsport.pl