Śmieszek

Turniej się rozkręca. Wynik 0-0 nie padł już od trzech dni. Kolumbia zgodnie z przedturniejowymi przewidywaniami wygrała grupę. Boliwia zawiedziona inauguracyjnym remisem z Argentyną, nie mogła się już podnieść z tej traumy, przegrała kolejne mecze i odpadła z Copa America. A Radamel Falcao pokazał wreszcie, kto jest największym objawieniem tego roku.

Sukces Kolumbijczyków niezwykle ucieszył pana komentatora Jacka Jońcę. Zawsze zlewał mi się z Tomaszem Jasiną w jedną osobę, tworząc Jacka Jasinę, czy też Tomasza Jońcę. Podobne głosy, podobnie żywy komentarz. Z nimi przy mikrofonie każdy mecz wygląda jak pucharowe starcie rundy przedwstępnej pomiędzy Wisłą Płock a NK Primorję Ajdovscina. Tym razem mecz mu się udał, co wprawiło go w dziką satysfakcję.

Wiem, że nie tylko ja miałem wrażenie, że komentator cały czas się śmiał. Może go ktoś po stopach łaskotał? Bo nie podejrzewam Tomasza Wołka o odgrywanie min poza kamerami. Było wesoło, było ciekawie. Było zgodnie z planem. Kolumbia idzie po mistrzostwo, o ile nie trafi na Wenezuelę czy Peru, wyrastających na głównych kandydatów do triumfu. Pamiętajcie, że za chwilę, daj Manitou, nie będzie w turnieju Argentyny i Brazylii, a może też, nie daj Manitou, Urugwaju.

Argentyna do wyjścia z grupy potrzebuje wygrać z Kostaryką, którą wszyscy nazywają słabiutką. Wszyscy, którzy albo nie oglądali jej ani jednego meczu, albo nie zaglądają na Z nogą w głowie. Gdy zremisuje – o ćwierćfinał może być ciężko. A ten szczebel to i Maradona osiągnął, tyle, że w mistrzostwach świata.


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl