Smutny konkurs

Smutny, bo słabo zaprezentował się Adam Małysz. Smutny, bo swoją wielką szansę zaprzepaścił Kamil Stoch. Smutny, bo zabrakło sukcesu gospodarzy. No i też smutny bo nadeszła ta, choć trochę spodziewana, to jakże jednak zaskakująca wypowiedź naszego Mistrza o końcu kariery. Ale to jest akurat sprawa na zupełnie inną, dużo dłuższą historię.

Dziś wyniki naszych reprezentantów zawiodły. Małysz w pierwszej serii jako jedyny z czołówki miał niekorzystny wiatr. Wydawało się że może to być dla naszego zawodnika niezwykle korzystne – wszak gorsze warunki są jego kompanem. Widząc że będzie plus za wiatr miałem nadzieję, że i tak odległość będzie porównywalna z najlepszymi. A ten wiatr podbije notę w okolice medalu… a tu tak słabo. W drugiej kolejce znowuż bez rewelacji. Po skoku Mistrz nie wyglądał na zadowolonego. Wyglądał trochę enigmatycznie. Wyglądał jakby miał zaraz położyć się na śniegu i tak.., jakoś… no nie wiem. Przyznam się nawet do takiej interpretacji tego zachowania jakoby miał nasz Mistrz pomyśleć „jeszcze wam wszystkim pokażę”. Ani przez ułamek sekundy nie pomyślałem że po prostu on się żegna z Holmenkolen. W nieco minorowym nastroju oczekiwałem skoku Stocha. Nasz skoczek z Zębu chyba się spalił. Nie wiem co się stało, ale chyba coś w głowie. Że nie potrafił powalczyć o odległość, nie potrafił z koncentracją podejść do lądowania. Coś nie wyszło. Potem, a także wcześniej byli jeszcze Norwedzy. Przy każdym z nich podnosiła się niesamowita wrzawa. Było to widać u zawodników. Szczególnie u Hildego i Bardala – oni nie potrafili powstrzymać uśmiechu. Po prostu taki Norweg siadając na belce na Midtstubakken, na Holmenkollbakken mimowolnie chyba, przeciw własnej świadomości uśmiechał się, zaś z pewnością przez całe ich ciała przechodziły dreszcze. Aż smutno mi, jako kibicowi z Polski patrzeć jak ta wspaniała publika nie dostaje nagrody. Po prostu im współczuję. Jakoś ta walka Austriaków już nie mogła do mnie trafić. Fakt że Morgenstern przegrał ze Schlierenzauerem potrafiłem skwitować tylko nieznacznym uniesieniem brwi. Jakoś cała ta atmosfera porażki Polaków i Norwegów zbiła emocje. No i potem deklaracja Mistrza. Ale o nim jeszcze nie dziś. Wszak on jeszcze nie skończył, być może przed nim jeszcze jeden z najważniejszych punktów kariery. Co tam będę owijał w bawełnę – w sobotę musi być medal. Musi. I basta.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl