Spa dla fanów F1

Z wakacji powróciła też Formuła 1. Po czterotygodniowej przerwie kierowcy rywalizowali w Belgii na torze Spa-Francorchamps. Trochę się zmieniło, ale nie to, że Red Bull wygrywa kwalifikacje. W wyścigu znów okazało się, że bolidy z austriackiej stajni są najlepsze.

W nawiązaniu do tytułu – pierwsza połowa była dość intensywnie emocjonująca, bo doszło w niej do kilku sytuacji ważnych dla losów całej rywalizacji i było wiele wyprzedzań. W drugiej części działo się już mniej, była faza relaksu dla kibiców.

Dlaczego Mark Webber nie potrafi startować, tego nie wie nikt, on sam pewnie też nie. Gdyby nie to, to prawdopodobnie mielibyśmy teraz walkę łeb w łeb dwóch kierowców RBR, a nie dominację jednego przedstawiciela teamu. Na pewno trzeba powiedzieć, że Australijczyk pojechał w niedzielę bardzo dobrze, a efekt w postaci drugiego miejsca to wynik tego, że zawalił moment, kiedy zgasły czerwone światła.

Kosztowny wypadek miał Lewis Hamilton. Trudno powiedzieć, czy zawinił on, czy też Kobayashi. Z jednej strony Japończyk mógłby przyhamować, ale wówczas niejako odpuściłby walkę z Brytyjczykiem, który chyba źle policzył sobie długość swojego samochodu, bo jego lewe tylne koło znalazło się pomiędzy prawym przednim, a prawym tylnym kierowcy Saubera. Na początku użyłem słowa „kosztowny”, ponieważ w klasyfikacji generalnej Mistrz Świata z 2008 roku traci już ponad 100 punktów do prowadzącego Vettela i na dodatek jest ostatni z „peletonu” walczącego już praktycznie o Wicemistrzostwo Świata. Dodatkowo, rywale znajdujący się przed nim w generalce zajęli cztery najwyższe miejsca. Hamilton nie może sobie już pozwolić na wpadkę, gdyż może ona zabrać mu szansę na podium na koniec MŚ.

Poza Markiem Webberem, z dużego awansu w trakcie ścigania cieszyć się mogą Jenson Button i Michael Schumacher. Ten pierwszy miał dużo pecha zarówno w kwalifikacjach (gdzie nie dostał się do Q3) oraz na początku wyścigu, bo w środku stawki na pierwszym zakręcie było kilka wypadków, przez co kierowca McLarena uszkodził oponę i przednie skrzydło. Jednak Brytyjczyk jest znany z tego, że umie „dbać” o opony i 39 kółek toru w Spa przejechał na miękkich gumach. Na konferencji prasowej powiedział, że jeżdziło mu się fajnie, bo dużo wyprzedzał.

Z kolei legenda F1 przypomniała o sobie fanom w 20. rocznicę startów w ramach najwyższej serii wyścigowej. Nie miał za wiele do stracenia, więc począł przedzierać się coraz wyżej w klasyfikacji. Odrobił co mógł, a potem zabrakło okrążeń. Co prawda dużo pomogła zarówno jemu jak i Buttonowi neutralizacja, to wrażenie po znakomitej jeździe absolutnie pozostaje. W końcu rzadko w tym sezonie mówi się o dobrych występach siedmiokrotnego Mistrza Świata…

W ogóle Mercedesy były świetnie dysponowane tego weekendu. Według mnie były ustawione pod mokrą nawierzchnię, o czym świadczą wyniki rywalizacji toczonej przy mokrej nawierzchni – 1. treningu, kwalifikacji, początku wyścigu. Nico Rosberg jeździł bardzo dobrze, ale jego auto okazało się słabsze od dwóch Red Bulli, McLarena i Ferrari. Można więc powiedzieć, że pomimo wyjścia przed szereg, Niemiec powrócił w „należne mu miejsce”.

Pozytywne wrażenie zrobił Bruno Senna w barwach Lotus Renault GP. Co prawda miał trochę pecha podczas tego weekendu, ale pokazał, że jak da się mu lepszą maszynę, to zrobi z niej użytek. Jeden z portali internetowych napisał, że Brazylijczyk odziedziczył talent po wuju. Wiele jest takich przesadnych odniesień do bratanka ikony Formuły 1. Po prostu Bruno potrafi się ścigać w najlepszej „lidze” sportów motorowych świata i tyle. Do Ayrtona wiele mu jeszcze brakuje.

Na pożegnanie z Europą za tydzień odbędzie się GP Włoch na słynnej Monzy. Obiekt należy do najszybszych w kalendarzu MŚ. Do tej pory nie dawaliśmy szans Red Bullom na takich torach, ale jednak GP Belgii pokazało, że wygrywają też i tam, gdzie docisk aerodynamiczny nie jest aż tak bardzo ważny. Zatem kolejny raz to Vettel jest faworytem do wygranej. Liczę, że konkurencja (z Markiem Webberem, który dobrze wystartuje, na czele) będzie dreptać mu po piętach. Z dwiema strefami DRSu powinno tam być interesująco. Wiem co piszę, w wakacje pojeździłem sobie na tym torze w Gran Turismo 5 🙂 .


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl