Spięci, to możemy grać, ale na podwórku!

– Musimy się szybko nauczyć, że gramy z każdym zespołem – nieważne, czy to Brazylia, Australia, Iran, czy Rosja – od początku do końca skoncentrowani na własnej grze i wyluzowani. Sztywni, spięci, to możemy sobie grać, ale na podwórku – podkreślał po porażce z Australią 1:3 rozgrywający reprezentacji Polski Łukasz Żygadło.

Nastroje w polskim obozie po tej sensacyjnej porażce są minorowe. Zamiast teoretycznie najłatwiejszego rywala (Niemcy), w ćwierćfinale będziemy musieli walczyć z silnymi Rosją, bądź Brazylią (rozstrzygnie o tym losowanie, które się odbędzie dziś w nocy, po ostatnim meczu Brazylia – Niemcy, którego początek jest o godz. 23).

– Przegraliśmy ostatni mecz grupowy, teraz turniej zaczyna się od nowa – przegrywający będzie odpadać. Może nawet dobrze się stało, że trafimy w ćwierćfinale na Brazylię albo Rosję. Z koncentracją nie powinniśmy mieć problemów – powiedział Łukasz Żygadło.

Jaka jest jego diagnoza przyczyny porażki z Australią? – Na pewno nie brakło nam pewności siebie. Mamy jeden problem – my musimy wygrać 3:0, a gdy na boisku coś nie wychodzi, okazuje się, że przeciwnik jest bardzo dobry, o czym przecież wiedzieliśmy, bo w każdym z meczów na igrzyskach Australia prezentowała się świetnie, choć nie zawsze wygrywała, to zamiast spokojnie realizować swoje cele, zaczynamy walić w mur! Brakuje nam spokoju, opanowania – analizuje Łukasz.

– Tego musimy się szybko nauczyć, że gramy z każdym zespołem – nieważne, czy to Brazylia, Australia, Iran, czy Rosja – od początku do końca skoncentrowani na własnej grze i wyluzowani. Sztywni, spięci, to możemy sobie grać, ale na podwórku – dowodził nasz rozgrywający.


pubsport.pl