Spokój Vive, porażki Francuzów, fenomenalna końcówka w Szeged – 2. kolejka EHF LM

Kielczanie rozbili na wyjeździe Sankt Petersburg HC 31:21 i objęli prowadzenie w grupie C po dwóch rozegranych kolejkach. Świetnie spisują się także obrońcy tytułu z Barcelony, którzy nie dali szans czwartemu zespołowi zeszłorocznej edycji LM, berlińskim Lisom, 34:23. Cztery punkty na koncie ma także Metalurg Skopje, który pokonał 30:23 Gorenje Velenje i zdaje się aspirować do roli czarnego konia rozgrywek. Nie zabrakło też emocjonujących końcówek. Dwa spotkania zakończyły się remisami, trzykrotnie decydowała różnica jednej, bądź dwóch bramek.

Vive miało problemy z zespołem z Sankt Petersburga tylko przez pierwszych kilka minut. Od stanu 4:4 zaczął się popis zespołu Bogdana Wenty, a w szczególności Ivana Cupicia, który do przerwy zdobył 11 z 17 bramek swojego zespołu. Gospodarze mieli wówczas na koncie zaledwie 10 trafień. W drugiej połowie chorwacki prawoskrzydłowy pojawił się tylko na kilka sekund, by rzutem z siedmiu metrów zdobyć 12 bramkę. Drugim strzelcem Vive został, z czterema trafieniami, Rastko Stojković. Nieźle w Lidze Mistrzów zadebiutował zastępujący kontuzjowanego Marcusa Cleverlego Kamil Buchcic zaliczając kilka efektownych interwencji w końcówce spotkania. Vive Targi Kielce – Sankt Petersburg HC 31:21.

Metalurg Skopje potwierdził, że ich hala to bardzo trudny teren. W pierwszej połowie goście z Velenje zdobyli zaledwie 6 bramek tracąc 13. W drugiej połowie liczby te znacznie się zwiększyły, ale losy meczu nawet nie drgnęły. 30:23 dla mistrza Macedonii. Warto dodać, że na listę strzelców w słoweńskim zespole wpisało się zaledwie pięciu zawodników, a aż 8 bramek padło po rzutach karnych. W ostatnim spotkaniu grupy C Bjerringbro Silkeborg pokonało u siebie Chambery 25:23. Oznacza to, że vice-mistrzowie Francji wciąż są bez punktu w tegorocznych rozgrywkach. A na czele tabeli, z czteropunktowym dorobkiem, Vive oraz Metalurg.

W sobotę kolejnych na kolejne dwa oczka Vive zapoluje w spotkaniu u siebie z Gorenje Velenje. Sankt Petersburg podejmie Chambery, a Silkeborg Metalurg Skopje.

Tabele i terminarze wszystkich grup można znaleźć tutaj.

Grupa A rozpoczęła się od niezwykle zaciętego spotkania w Hamburgu. A właściwie pojedynku dwóch prawoskrzydłowych – Hansa Lindberga (HSV) i Dmitry Kovaleva (Czechowskie Niedźwiedzie). Ich walka zakończyła się remisem 10:10, zaś ich koledzy rzucili po 17 bramek, co dało po 27. Bohaterem spotkania mógł zostać Marcin Lijewski, który na minutę przed końcem zdobył bramkę na 27:27 i nieco ponad pół minuty później przed końcem rzucał z czystej pozycji – niestety dla Polaka świetną interwencją popisał się Oleg Grams. 245-krotny reprezentacji Polski zakończył spotkanie jako drugi strzelec swojego zespołu z pięcioma trafieniami na koncie. Początek spotkania rozbitego aferą korupcyjną Montpellier z Adamarem Leon nie zapowiadał emocji. Goście z Hiszpanii szybko objęli prowadzenie 6:1. Jednak osłabieni kadrowo Francuzi nie poddawali się. Nie zwątpili też kibice, którzy szczelnie wypełnili halę i aktywnie wspierali swój zespół. Mecz rozstrzygnął dopiero się w ostatniej minucie – Hiszpanie 20 sekund przed końcem zdobyli z rzutu karnego bramkę na 28:27. Chwilę po tym o przerwę poprosił trener gospodarzy i zdecydował się na bardzo ciekawy manewr. Zamiast wprowadzić siódmego zawodnika z pola ustawił bramkarza Mickaela Robina jako drugiego kołowego. Zagrywka jednak nie wypaliła, a rywale zdołali jeszcze wyprowadzić kontrę na pustą bramkę ustalając wynik spotkania na 29:27. W trzecim spotkaniu tej kolejki Partizan podejmował Flensburg. Serbowie tradycyjnie mocno walczyli, ale to nie wystarczyło. Goście wygrali 37:31. Aż 13 bramek dla niemieckiej ekipy zdobył Anders Eggert. Grupie, z trzema oczkami na koncie, przewodzą Niedźwiedzie, HSV oraz Flensburg.

Za tydzień Serbię odwiedzą Hiszpanie z Leon, do Flensburga zawitają Niedźwiedzie, zaś do Montpellier na spotkanie wielkich firm przyjedzie Hamburg.

Grupę B otworzyło jednostronne spotkanie w Bukareszcie, gdzie swoje domowe spotkania rozgrywa Dinamo Konstanta. Po czternastu minutach gospodarze prowadzili 8:7 z MKB Veszprem, jednak chwilę potem trzy kolejne bramki zdobyli goście, zaś za interwencję przy kontrataku poza polem karnym czerwoną kartką ukarany została bramkarz Dinama i reprezentacji Rumunii Ionut Stanescu. Veszprem zwyciężył 37:27. Aż jedenastu zawodników mistrza Węgier wpisało się na listę strzelców, z czego dziesięciu co najmniej dwukrotnie. Mecz Pivovarny Celje z Atletico przyniósł więcej emocji. A przynajmniej jego pierwsza połowa, po której gospodarze prowadzili 15:13. Druga część spotkania pozbawiła Słoweńców jednak wszelkich złudzeń. Celje – Atletico 22:28. Dwie bramki zdobył Mariusz Jurkiewicz. A w Kiel festiwal strzelecki. Mistrz Niemiec już w pierwszych 30 minutach zdobył 25 bramek. W drugiej części tak dobrze już nie ale pokonanie szwedzkiego Savenhof rezultatem 43:34 i tak imponuje. Z dwoma zwycięstwami tabeli przewodzą zespoły mistrzów Niemiec i Wegier.

W 3. kolejce Kiel podejmie Konstantę, Celje Savehof, a Atletico, w najciekawiej zapowiadającym się spotkaniu najbliższej kolejki, Veszprem.

Niesamowitym widowiskiem rozpoczęła się w czwartek walka w grupie D. 8:11, 17:11, 20:24, 22:26, i w końcu 27:27. Taką huśtawką nastrojów uraczeni zostali fani Dinama Mińsk i Croatii Zagrzeb. Niska porażka w Berlinie i remis z Croatią są jasnymi sygnałami od mistrzów Białorusi, że chłopcem do bicia być nie zamierzają. Nie mniejszych emocji dostarczył mecz, w którym Pick Szeged gościł Kadetten Schaffhausen. 14 sekund przed końcem tego spotkania na tablicy widniał remis 29:29. Wówczas wykluczeniem ukarany został polski skrzydłowy Kadetten Leszek Starczan. Mając mało czasu i przewagę zawodnika zespół z Szegedu postanowił rozegrać akcję do skrzydła, jednak obrońcy zdążyli się przesunąć. Zawodnik węgierskiego zespołu wyszedł jednak do góry i 5 sekundy przed końcem zagrał wrzutkę do kolegi z drugiego skrzydła Rajko Prodanovicia, który po chwycie w powietrzu i rzucie na pustą bramkę wprawił w ekstazę szczelnie wypełnioną halę w Szeged. Na odpowiedź czasu już nie było. Polak, oprócz wykluczenia w końcówce meczu które czyni go niestety jednym z negatywnych bohaterów tej niesamowitej końcówki, wpisał się do protokołu także żółtą kartkę, jeszcze jednym wykluczeniem oraz 4 bramkami. Po stronie Szegedu, oprócz Prodanovicia bohaterem dnia został zdobywca 11 bramek Słowak Frantisek Sulc. I na koniec hit, który zawiódł. Barcelona rozbiła we własnej arenie Fuchse Berlin 34:23. 3 bramki dla przegranych zdobył Bartłomiej Jaszka. Liderem grupy jest Barcelona, która jako jedyna ma na swoim koncie cztery punkty.

Już w czwartek pozostające bez punktów Kadetten podejmie Croatię. W weekend odbędą się spotkania Barcelony z Dinamem, zaś do Szegedu, gdzie dzieją się cuda, zawita zespół Jaszki.

Tym razem w siódemce kolejki zabrakło zawodników Vive, ale przy takim przeciwniku trudno było o pokazanie nadzwyczajnych umiejętności. Wśród najpiękniejszych bramek i interwencji tym razem tylko jeden polski akcent. Roland Mikler interwencją, która dała czwarte miejsce w zestawieniu zatrzymał Leszka Starczana. Na szczęście jest jeszcze lista strzelców – tutaj na czele, z 21 bramkami, jest prawoskrzydłowy Vive Targów Kielce Chorwat Ivan Cupić.  Razem z nim zaszczytne pierwsze miejsce piastuje duński lewoskrzydłowy Flensburga Anders Eggert.

Autor jest blogerem w serwisie NaTemat.pl


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl