Spokojnie i bez historii

Nie będę miał wiele pisania, bo mecz długo nie trwał. Najważniejsze, że zwyciężyliśmy 3:0 i nie zostawiliśmy złudzeń gospodarzom. Mam jednak kilka przemyśleń, którymi się teraz podzielę.

Przede wszystkim wrócił nam blok. Mam nadzieję, że już na dobre. Kilka czap od razu ostudziło zapały Brytyjczyków, którzy próbowali nawiązać z nami walkę, ale nie da się ot tak przeskoczyć różnicy dwóch klas. Bardzo dobrze, że Polacy podeszli do meczu skoncentrowani, bo w mediach wygrali go już przed rozpoczęciem turnieju.

Bartosz Kurek i Zbigniew Bartman kolejny raz udowodnili swoją klasę. Nowy nabytek Dynama Moskwa popisywał się nie tylko świetnymi atakami, ale i asami serwisowymi. Szkoda tylko, że czasem jeszcze przeplata je zagrywkami w siatkę. Zibi, z kolei, pozbył się u mnie metki siatkarza uderzającego wyłącznie na siłę. Kilkakrotnie dzisiaj zapunktował taktyczną kiwką, albo chociaż poprzez zwolnienie ręki.

Konkurencja zrobiła nam się na pozycji środkowego. Grzegorz Kosok wyszedł na mecz z Wielką Brytanią od początku i zaprezentował się świetnie, lepiej od Marcina Możdżonka. Żałuję, że dłużej nie pograł Kuba Jarosz, ale, jak wspominałem, znakomicie grało się Bartmanowi, więc niestety nie było dla niego miejsca. Być może wyjdzie na Australię, ale to juz decyzja trenera Anastasiego.

Oglądałem ten mecz z kumplem. Zgodnie uznaliśmy, że jedynym zawodnikiem po brytyjskiej stronie siatki, który ma szansę wybić się gdzieś wyżej jest Oluwadamilola Bakare. Gdyby było tam ze trzech takich, jak on, to może gospodarze urwaliby nam seta. Na razie gra w przeciętnym belgijskim klubie, ale jest szansa, że po Igrzyskach zgłosi się po niego ktoś większy. Może kibice nauczą się poprawnie wymawiać jego imię…

Podobała mi się atmosfera na trybunach. Było raczej biało-czerwono, choć po udanej akcji podopiecznych Harry’ego Brokkinga słychać było aplauz. Niemniej jednak w Londynie przekonali się, na czym polega widowisko siatkarskie – niesamowite popisy siatkarzy na boisku poparte pięknym dopingiem na trybunach. Mało kto może się poszczycić obydwoma tymi elementami.

Na rozkładzie jazdy mamy jeszcze Australię, która może nam sprawić niemałe klopoty, jak uczyniła to dziś poprzez urwanie dwóch setów Włochom. Poza tym, mają człowieka, który polską ligę i polskich zawodników zna bardzo dobrze – Igora Yudina. Polacy oczywiście powinni wygrać to spotkanie – najlepiej bez straty seta – ale takiego spacerku jak dziś, już nie będzie.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl