Sportowcy szturmem na Wiejską

„Ja do polityki się nie mieszam,
Gdy święto idzie flagę wieszam.
Jak co mi każą to podpisze,
Za prąd zapłacę, radio ściszę.
Polityka to nie moja sprawa,
Moje miasteczko nie Warszawa.
Ja mam tu spokój dobrą prace,
Co ja tam jeden mały znaczę.”

Do powyższego refrenu z piosenki kabaretu „Koń Polski” (pt. „Miasteczka) z pewnością nie zastosowali się byli sportowcy, którzy dosyć liczną grupą zasiądą już niebawem w ławach poselskich. Pytanie, z jakim skutkiem dla polskiej polityki?

Mocną drużynę sejmową zebrała PO. Do obeznanych z życiem parlamentarzysty: Iwony Guzowskiej i Romana Koseckiego, dołączyli: Leszek Blanik, Cezary Kucharski, Jagna Marczuajtis, Małgorzata Niemczyk, Paweł Papke, Robert Wardzała oraz Maciej Zieliński. „Rodzynkiem” PiS-u będzie Jan Tomaszewski, który przy Wiejskiej ma ponoć przepoczwarzyć się w agresywnego napastnika, szukającego luk w defensywie partii rządzącej. Polegli za to m.in. wystawieni z list PSL-u Władysław Kozakiewicz i Paweł Nastula. I chyba dobrze, szczególnie w przypadku naszego mistrza olimpijskiego w skoku o tyczce. Nie jest i nie byłby on mistrzem merytorycznych rozważań, skoro choćby w niewielkim stopniu nie ma sprecyzowanych poglądów politycznych (a już szczególnie w kwestiach gospodarczych). Chociaż… zawsze mógłby komuś w Sejmie tak dla jaj pokazać „wała”. Przynajmniej byłoby śmieszno…

Niestety, również u nowych posłów nie dostrzegam wyraźnego sprecyzowania celów, które zamierzają realizować. Wiadomo, że tematyka sportowa będzie im szczególnie bliska, ale sądząc po wypowiedziach z kampanii wyborczej, szuflady pełnej ustaw spodziewać się nie należy. Dlatego osobiście po eks-sportowcach nie oczekuję zbyt wiele i chciałbym jedynie, by pod względem aktywności w pracach Sejmu brali przykład bardziej z Iwony Guzowskiej niż Romana Koseckiego (ledwie 11 wystąpień, 9 interpelacji i 11 zapytań) i zdali sobie sprawę z jednej istotnej rzeczy: polski sport (szczególnie niszowe dyscypliny), uzbrojony nawet w najlepsze rozwiązanie prawne, będzie dalej słabo dofinansowany, jeśli potencjalni sponsorzy (czyli przedsiębiorcy) pozostaną dalej opięci duszącym ich coraz bardziej gorsetem podatkowym. To byłoby coś – zaprezentować stanowisko jakże odmienne od widocznego w działaniach kolegów partyjnych od 2007 roku. Ale jak znam życie, wszystko skończy się na tradycyjnym „ręka – guzik”…

PS. Maciej Zieliński, legenda koszykarskiego Śląska Wrocław, na swoich plakatach wyborczych użył odważnego sformułowania: „Twój minister sportu”. Jeśli dołączy do tego groźne spojrzenie, to minister Giersz ma się czego obawiać 🙂


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn
Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl
http://milgord.blox.pl/html