Sportowo było pięknie, ale…

Trudno nie zgodzić się z opinią, że dwumecz o Superpuchar Hiszpanii i przy okazji podwójne Gran Derbi były naprawdę ładnymi spektaklami. Na przestrzeni roku, Real Madryt znacznie zbliżył się poziomem gry do Barcelony. No właśnie: gry, ale nie kultury.

Nie wiem, jak inni, ale ja uwielbiam, gdy spotkania mają taki przebieg, jak w niedzielę i środę (nie licząc doliczonego czasu gry rewanżu) – dużo goli, wiele sytuacji, nagłe zwroty sytuacji, słowem kipiało emocjami. Taka gra fascynuje mnie znacznie bardziej niż futbol ostrożny, zachowawczy, taktyczny. Dla meczów takich jak ten warto było zarwać sobie dwie noce na wsi (tu bowiem idzie się spać praktycznie zaraz po zachodzie słońca a wstaje się prawie równo ze wschodem).

Na ziemię sprowadza mnie fakt, że to jest dopiero sam początek sezonu i takie widowisko to efekt tego, że drużyny jeszcze nie są w takiej formie, jak być powinny. Choć znów piłkarze Blaugrany zaprezentowali nam słynną tiki-takę. Włączył się w nią nawet Cesc Fabregas. Lecz defensywa podopiecznych Pepa Guardioli trochę szwankowała. Pozostawały dziury dla graczy Królewskich i dlatego dużo pracy miał Victor Valdes. Swoją drogą cieszy fakt, że Real nie grał tego brzydkiego antyfutbolu, nie było „autobusu”. Coraz częściej, coraz śmielej ruszali do ataku.  Jak wspomniałem, jest postęp i widać, że walka o Mistrzostwo Hiszpanii może być znacznie bardziej wyrównana i zacięta niż w poprzednim sezonie.

Być może za wcześnie na słowa, że El Clasico znowu jest fantastycznym spektaklem z powodu chociażby pory sezonu, jaką obecnie mamy. Ale na pewno sportowo oba mecze o Superpuchar Hiszpanii mogły się podobać. Niestety, w końcówce spotkania na Camp Nou znów doszło do grupowych przepychanek. Miało być już w miarę spokojnie, bez takich sytuacji. Aż w końcu puściły nerwy.

Nie rozumiem, dlaczego wciąż Jose Mourinho wraz z jego drużyną nie potrafią pogodzić się z porażką w sposób godny sportowca. Po meczu mogę pochwalić The Special One za duży postęp w rozpracowywaniu Dumy Katalonii (choć nadal nie wygrał z nią na Camp Nou), ale muszę też zganić go za to, że kolejny raz wywołał skandal. Twierdzi, że został sprowokowany. Przepraszam bardzo, czy tak powinien reagować człowiek z pięćdziesiątką na karku? Potwierdza się zdanie moich znajomych, że Mou jest trenerem-strategiem wybitnym, ale jego pozaboiskowe gierki (a już myślałem, że ich nie będzie) są ładnie mówiąc niegodne takiej postaci.

Miałem też napisać, że n-ty raz Ronaldo i Benzema zaprezentowali się ze słabej strony, lecz strzelili po golu, więc taka opinia byłaby nie na miejscu. Jednak myślę, że CR7 chciałby zdobyć bramkę w zupełnie inny sposób niż przypadkowe odbicie piłki od ciała. Wiele przypadkowości i szczęścia było też przy trafieniu Francuza. Nie chcę się nad tym niepotrzebnie rozwodzić, bo gol tak piękny, jak np. Davida Villi, czy po akcji trójki Fabregas-Adriano-Messi liczą się tak samo, jak wspomniane wcześniej gole graczy Realu.

Za nami sześć meczów pomiędzy Barceloną i Realem Madryt w tym roku. Myślę, że ostatnie dwa były najpiękniejsze i najfajniejsze. A przed nami jeszcze przecież jedno takie starcie, w grudniu, w La Liga. Tam drużyny powinny być w optymalnej formie i spodziewam się, że dadzą z siebie wszystko. Być może Mou uda się w końcu bez kuriozalnych kombinacji pokonać najlepszą drużynę świata. Oby tylko dał sobie siana (tu poleciałem wiejskim slangiem) z tymi wszystkimi „odpałami”, bo to szpeci wizerunek zarówno jego, jak i drużyny, którą prowadzi.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl