Spryciarze z Madrytu

Bitwa o kontrakt Cesca Fabregasa trwa w najlepsze. Według ostatnich doniesień na placu boju pozostały FC Barcelona i Real Madryt. Hiszpańskie giganty prześcigają się w ofertach za kontrakt reprezentanta kraju. Na razie sprytniejsi są włodarze ze stolicy.

Barcelona podobno zaoferowała Arsenalowi więcej, bo 60 milionów Euro. Ale Real wiedział jak tę ofertę przebić, nie podwyższając przy tym jeszcze bardziej tej niebagatelnej sumy. Perez i koledzy zaoferowali podobno popularny ostatnio układ „gotówka plus piłkarz”, który Arsene’a Wengera może skusić.

Plotki w tym momencie mówią o dwóch nazwiskach, młodym i utalentowanym Sergio Canalesie oraz francuskim internacjonale Karimie Benzemie. Jakby nie patrzeć, obaj gracze mogliby sporo dać drużynie z Premier League i poszerzyć opcje dla francuskiego szkoleniowca. Strata Fabregasa na pewno byłaby bolesna dla Londyńczyków, ale łatwiejsza do przełknięcia, gdyby od razu przyszedł jakiś inny zawodnik. Nawet niekoniecznie na pozycję rozgrywającego.

Oferta Realu może zadowalać zarówno władze Arsenalu, które zarobią, jak i sztab szkoleniowy, który zachowa taką samą liczbę zawodników w kadrze. Barcelona musi się zastanowić, czy nie pójść podobną drogą i nie zastąpić kilku milionów utalentowanym zawodnikiem z młodzieżówki lub pożądanym w lidze angielskiej Bojanem Krkicem. Czy Hiszpanie zdecydują się na taki ruch czas pokaże, ale na pewno będzie interesująco.

Kibice z Londynu mają oczywiście nadzieje, że Fabregas jeszcze zostanie z drużyną, ale to już chyba niemożliwe. Plotki wokół transferu Hiszpana pojawiają się za długo, a transferowa saga robi się męcząca dla kibiców i kadry. Chyba nadszedł moment, w którym Wenger i kibice z Emirates Stadium będą musieli znaleźć sobie nowego bohatera. Czy będzie nim ktoś z obecnej kadry Realu lub Barcelony?

Która oferta jest dla Was bardziej atrakcyjna, Barcelony czy Realu?


pubsport.pl