Środa w LM: Poprawiny

Po wczorajszych emocjach liczymy, że dziś Liga Mistrzów zafunduje nam kolejny niezapomniany wieczór. Tym razem rywalizować będą grupy E-H, a w nich m.in. obrońca trofeum – Chelsea i faworyt – Barcelona. Zapowiedź środowych spotkań.

Wszystkie mecze rozpoczną się o 20:45. Najciekawiej powinno być na stadionach ubiegłorocznych finalistów – Chelsea i Bayernu. W Doniecku swój debiut w LM zaliczy duński klub Nordsjaelland.

Chelsea – Juventus

Już na samym początku rywalizacji w grupie A mamy hit. Zmierzą się w nim lider Premier League  z liderem i mistrzem Serie A. Obie drużyny dokonały kilku ważnych zmian w swoich kadrach. Gospodarze pożegnali się między innymi z Essienem i Drogbą, z Juventusu odszedł wreszcie legendarny Del Piero. Wzmocnienia również były jednak okazałe, więc siła dzisiejszych rywali na pewno nie będzie mniejsza niż przed sezonem. Londyńczycy pozyskali m.in. Edina Hazarda i Marko Martina, Starą Damę zasilili zaś tacy gracze jak Lucio, Isla, Caceres czy Giovinco.

Obie drużyny spotkały się w 1/8 finału w sezonie 2008/09. Na Stamford Bridge wygrali  the Blues (1:0), w Turynie było 2:2. Czy dziś turyńczyków stać na rewanż?

Szachtar – Nordsjaelland

Z marketingowego punktu widzenia – chyba najsłabszy mecz tej kolejki. Drużyna z odległego wschodu kontra absolutny debiutant i powiedzmy szczerze – kopciuszek. W składzie Duńczyków próżno szukać wielkich nazwisk i gwiazd. Średnia widzów na 10-tysięcznym stadionie wynosi nieco ponad 5 tysięcy. Czy taki zespół może coś zdziałać w Lidze Mistrzów? Raczej nie, ale na pewno będzie powiewem  świeżości w tym doborowym towarzystwie. Starcie z doświadczonym i ogranym Szachtarem da nam dokładniejszą odpowiedź na to pytanie. Ukraińcy nie szaleli na rynku transferowym i ze swoją silną, stabilną kadrą powinni ten mecz zakończyć wygraną.

Celtic – Benfica

Celtic wraca do Ligi Mistrzów, ale raczej bez wielkich nadziei. Szkocka liga po degradacji Rangersów jeszcze bardziej obniżyła poziom, co odbija się też na formie Celtów. Ostatnio przegrali z Saint Johnston i w starciu z Benficą nie będą raczej faworytami. Trzeba jednak pamiętać o dwóch sprawach – w 18 meczach na własnym stadionie, Celtic tylko raz przegrał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. A przed kilkoma sezonami gościł przecież wielkie europejskie firmy. Druga rzecz to osłabienie Benfiki. Portugalczycy sprzedali kilku ważnych graczy – Witsela, Saviolę, Garcię, Capdevillę i Emersona. Na ich miejsce przyszli gracze na tak zwanym dorobku. Nie bardzo wiadomo jak odbije się to na formie ekipy Jorge Jesusa, szczególnie że od 2 września nie liga portugalska nie rozegrała żadnej kolejki.

Barcelona – Spartak

Jeden z tych meczów, które po prostu muszą się odbyć. Nikt nie spodziewa się wielkich emocji i zaciętego spotkania. Co najwyżej kilku efektownych goli, które spokojnie można zobaczyć w skrótach. Oglądać cały pojedynek będą chyba tylko fani Barcy i Spartaka (są tacy w Polsce?)

Spartak personalnie nie wygląda źle, ale jakoś ciężko sobie wyobrazić graczy z Moskwy podbijających Camp Nou. Co prawda jeszcze trudniej  było uzmysłowić sobie wygraną Rubina Kazań kilka lat temu, ale jak to mówią – nic dwa razy się nie zdarza. Na ławce trenerskiej gości Unai Emery, dla którego będzie to już 13. próba pokonania Barcy. Jako coach Almerii i Valencii 5 razy remisował i 7 razy przegrywał.

Manchester United – Galatasaray

Czerwone Diabły mają coś do udowodnienia po ostatnim sezonie, który zakończyli na fazie grupowej. Na początek trafiają na ciekawego rywala z Turcji. Galatasaray dowodzone przez utytułowanego trenera Fatiha Terima na pewno łatwo nie sprzeda skóry na Old Trafford. Alex Ferguson i Ryan Giggs muszą mieć gdzieś w głowie szok, jaki przeżyli w sezonie 1993/94, gdy dzięki remisowi 3:3 w Manchesterze, Galatasaray awansowało do trzeciej rundy rozgrywek.

Turcy wracają do Ligi Mistrzów po 5 sezonach przerwy.

Obie drużyny przed sezonem poczyniły kilka ciekawych transferów. Gospodarze zakupili między innymi Robina Van Persiego i Sinjiego Kagawę, Galata wzmocniła się Brazylijczykiem Crisem i Hamitem Altintopem z Realu Madryt.

Braga – Cluj

Mecz trochę podobny do walki Szachtara z Nordsjaelland. Nieobliczalny Cluj kontra… nieobliczalna Braga. Obie ekipy mają podobne doświadczenie w rozgrywkach pucharowych. Cluj gra w fazie grupowej po raz trzeci, Braga – drugi. Portugalczycy dwa sezony temu awansowali jednak aż do finału Ligi Europy, co jest osiągnięciem przewyższającym znacznie najlepsze osiągnięcia rumuńskiego zespołu.

Rumuni nie wahali się dokonać licznych zmian w kadrze zespołu, pozyskując i oddając graczy na potęgę. Obecnie w składzie jest 6 Portugalczyków, w tym 3 z przeszłością w Bradze. Marco Felgueiras przywędrował do Cluj ze Sportingu w letnim okienku. W przeciwnym kierunku udał się natomiast Beto.

Zapowiada się wyrównane spotkanie, zespołów które chcą powalczyć z Galatasaray o drugie miejsce w grupie.

Bayern – Valencia

Był kiedyś taki finał Ligi Mistrzów, który zelektryzował całą Europę. Bayern wygrał w 2001 roku z Valencią po rzutach karnych, po jednym z najbardziej pamiętnych meczów Champions League.

Bayern nie szczędził grosza na transfery by powetować sobie bolesne klęski na finiszu poprzedniego sezonu. Niemcy przegrali rywalizację we wszystkich trzech rozgrywkach (LM, Bundesliga, Puchar Niemiec), teraz z Javim Martinezem, Xherdanem Shaqirim i Mario Madżukicem są głodni trofeów.

Valencia co prawda sprzedała kilku graczy (do czego kibice z Mestalla są już przyzwyczajeni), w tym Jordiego Albę do Barcelony, ale i tak personalnie wygląda obiecująco. W klubie pozostał napastnik Soldado, zakontraktować udało się między innymi Aly’ego Cissokho, Fernando Gago, Andersa Guardado czy Jao Pereirę. Z taką „paczką” wyjście z grupy nie powinno być problemem, a i zderzenie z rozpędzonym Bayernem nie musi wcale być tak bolesne jak niektórzy zakładają.

Lille – Bate

Mecz, którego nie powinni oglądać piłkarze z naszej ekstraklasy – z obawy o kondycję psychiczną przed najbliższą kolejką. Jeżeli nie chcesz mieć kompleksów polski piłkarzu, lepiej nie oglądaj jak drużyna z miasteczka na Białorusi, która właściwie nie dokonała transferów, po raz kolejny występuje w Lidze Mistrzów. Teoretycznie Bate jest skazane na pożarcie, ale w poprzednich dwóch startach LM udowodniło, że jest w stanie powalczyć z najlepszymi. Dziś w Lille czeka na nich teoretycznie najłatwiejsza przeszkoda w grupie. Oczywiście to gospodarze są faworytem, w przerwie między sezonami w miejsce Edina Hazarda ściągnięto do Lille Salomona Kalou, Marvina Martina i kilku innych obiecujących graczy. Za tego drugiego zapłacono rekordową w historii klubu kwotę – 10 mln Euro. To ma pozwolić na walkę o wyjście z grupy, ale najpierw trzeba uporać się z walecznymi Białorusinami.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk

29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć „coś” ciekawego w każdej dyscyplinie sportu.
Obserwuj mnie na Twitterze

http://www.pubsport.pl/