Starcie z gigantem

Moim zdaniem i pewnie większości społeczeństwa również, Polska w dzisiejszym meczu z Niemcami szanse na zwycięstwo ma tylko minimalne. Można by rzec, że zwycięstwo biało – czerwonych w dzisiejszym spotkaniu na PGE Arenie w Gdańsku jest sprzeczne ze wszelkimi prawami logiki. Chociaż, to jest sport i teoretycznie może się wszystko zdarzyć. Niestety, to tylko teoria, która przy okazji takiego spotkania rzadko się sprawdza.

W końcu spotykamy się z prawdziwym futbolowym gigantem, z reprezentacją, którą obecnie można uznać za najszybciej rozwijającą się na całej planecie, z ekipą tak młodą, ale zarazem już bardzo doświadczoną i nieprawdopodobnie perspektywiczną. Niemcy na każdej pozycji mają piłkarza o klasę  lepszego od nas. No może oprócz bramkarza, bo dzisiaj będzie prawdopodobnie bronić Wiese. Zróbmy sobie takie porównanie, np. Hummels – Jodłowiec, kto jest lepszy? Hmm…….Oczywiście, jest to pytanie retoryczne, na które wszyscy znamy odpowiedź.

Nadzieja na zwycięstwo tkwi tylko w jednym. Tkwi w tym, że Niemcom się po prostu nie będzie chciało, podobnie zresztą jak Meksykowi w piątkowy wieczór. Widać było, że Meksykanie są ekipą znacznie lepiej wyszkoloną technicznie, bardziej poukładaną, wydawać by się mogło mniej chaotyczną. Bo do naszej kadry w tym momencie pasuje tylko jedno słowo: chaos, jeden wielki chaos. Ale Meksykanom, tak jak już wspomniałem wcześniej, się po prostu nie chciało. Mimo wyraźnej przewagi w posiadaniu piłki pod nasze pole karne fatygowali się rzadko. Nie forsowali tempa. Nie widać było w nich zaciętości, chęci zdobywania kolejnych goli. Nie zmusili Polaków do maksymalnego wysiłku, nawet jak wyleciał Obraniak, oni wciąż prowadzili akcje wolno, mozolnie, nieciekawie. Ale co nam dają takie sparingi? Po prostu nic. Wolałbym żebyśmy dzisiaj na PGE Arenie z Niemcami przegrali, ale żeby było u gości widać chęć zwycięstwa, wolę walki, maksymalne zaangażowanie w grę. Wolałbym to, niż zwycięstwo po meczu, w którym goście zagrali na 60 %. Bo Niemcy na Euro nie będą grali na 60 %, oni będą grali na 100 %. Więc chyba nie ma wątpliwości, żę lepiej się sprawdzić z Niemcami, którzy włożą w grę serce, zaangażowanie, niż z Niemcami, którym po prostu się nie będzie chciało grać w piłkę. Ta druga opcja po prostu nie odda nam obecnego obrazu naszej reprezentacji. Ale jak nasz selekcjoner powiedział na konferencji :”Niemcy mają taki charakter, że na pewno zagrają na 100 procent”. Należy więc wierzyć, że żaden dobry rezultat z przypadku w tym meczu się nie weźmie.

Po meczu z Meksykiem martwi mnie jeszcze kilka innych  rzeczy. Obraniak. Gość, jak jeszcze nie tak dawno potrafił błysnąć, chociaż tym głupim stałym fragmentem gry, ostatnio nie wnosi do gry naszej kadry zupełnie nic. Jest bezużyteczny. Na pewno zdecydowanie lepiej wyglądało by to gdyby grał w klubie. Gdyby odszedł do Auxerre czy Saint Ettienne sądzę, że miałby zdecydowanie większe szansę na grę w podstawowym składzie. Ale widocznie albo brakuje mu ambicji, albo po prostu błędnie wierzył w to, że po odejściu Gervinho i Cabaye będzie grał w podstawowym składzie. Pewnego rodzaju elementem jego frustracji było chyba  też to niesportowe zachowanie podczas meczu z Meksykiem, co wywołało skutki uboczne(patrz: czerwona kartka).

Podobnie nieciekawie, a może jeszcze gorzej wygląda sytuacja w klubie Adama Matuszczyka. Chłopak w klubie prawie w ogóle nie gra, nowy trener Stalle Solbaken nie stawia na Polaka. I to od razu przenosi się na kadrę. W meczu z Meksykiem prawie w ogóle go nie było widać, po prostu tak, jak by nie grał.

Znowu przy bramce zawinił Tomek Jodłowiec. Z tego co widziałem, to on krył strzelca bramki dla gości. Krył, ale na dystans, a na dystans to można sobie kryć w ekstraklasie. Takiego zawodnika jak Javier Hernandez, czyli gwiazdora Manchesteru United trzeba kryć krótko, najkrócej jak się tylko da, być jak najbliżej niego,  nie dać mu nawet chwili na przyjęcie. Jodłowiec tego nie zrobił. Gwiazdor MU przyjął i szybko uderzył, a piłka wleciała do bramki obok bezradnego Tytonia.

Pozytywnie zaskoczył Brożek, nieźle zagrał Kuba, gorzej Małecki, ale nie ma sensu się teraz nad tym meczem rozwodzić, bo do spotkania z Niemcami pozostało już bardzo niewiele czasu. Z naszymi zachodnimi sąsiadami mierzymy się po raz siedemnasty, a Smuda mówił, że siedemnastka, podobnie jak siódemka, to jego szczęśliwy numer.  A więc, oby ta siedemnastka przyniosła naszej kadrze historyczne zwycięstwo z Niemcami.


pubsport.pl
Daniel Flak

Mam czternaście lat. Uwielbiam sport, a w szczególności piłkę nożną, w której zakochałem się oglądając w telewizji Mistrzostwa Świata w Niemczech. Od tego czasu regularnie trenuje i gram w klubie, obecnie w Rakowie Częstochowa. Oprócz tego, wielką przyjemność sprawia mi pisanie o futbolu. W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem sportowym. Prowadzę bloga, na którego serdecznie zapraszam: http://daniel99.blox.pl/html

http://daniel99.blox.pl