STOP! pompowaniu balona oczekiwań

Rozgrywki Drużynowego Pucharu Świata w snookerze po raz kolejny dobitnie uświadamiają, że istnieje silny głód sukcesów sportowych u Polaków, który przesłania co niektórym zdroworozsądkowe myślenie. Dziennikarze oczywiście to wykorzystują (byłoby dziwne, gdyby tego nie robili) i pompują oczekiwania odnośnie dalszych sukcesów. Tytuły artykułów na temat 15-letniego Kacpra Filipiaka przedstawiają jego zwycięstwa turniejowe w kategoriach epokowych. „15-letni geniusz snookera w akcji”, „Przegraliśmy z outsiderem” – niech ta dzisiejsza „próbka” ze Sport.pl będzie asumptem do dalszych rozważań.

Co do pierwszego tytułu, nie zamierzam nikomu wmawiać, że czarne jest białe. Kacper Filipiak ma bez wątpienia wielki talent do snookera i niesamowitą jak na swój wiek odporność psychiczną. Nie „pęknąć” podczas pojedynku z czterokrotnym mistrzem świata Johnem Higginsem – to duża sprawa. Ale odnoszę też wrażenie, że pisanie o „geniuszu” świadczy o pewnej nieznajomości zasad rządzącym światowym snookerem. Daleko mi do porównywania się z takimi znawcami jak komentatorzy Eurosportu, ale jedną oczywistą kwestię nietrudno zrozumieć. Fakt, że Filipiak z Polski albo Saleh z Afganistanu wygrali frejma z utytułowanym Szkotem, nie jest podstawą do wyrokowania o ich światowej klasie. Różnicę między zawodnikami najlepiej oddaje składający się ze znacznej liczby frejmów mecz, a pojedyncza  wygrana w Drużynowym Pucharze Świata może wynikać w dużej mierze z przypadku, pewnej dozy szczęścia. Oczywiście nie mówię, że tak należy ujmować sukces Kacpra (zagrał świetnie), aczkolwiek on sam przyznał po meczu ze Szkotami: „Miałem też trochę szczęścia, bo nigdy nie widziałem, żeby John popełnił trzy duże błędy na początku partii„.

Podobne niespodzianki na DPŚ w Bangkoku nie należą do rzadkości. Goryczy porażki w starciu z niżej notowanymi rywalami doznali tak uznani snookerzyści jak: Mark Williams, Ding Junhui czy Ali Carter. Dlatego lekceważenie przez niektórych „znawców” reprezentacji Afganistanu zakrawało na absurd. Saleh Mohammad oraz Mohammad Rais Senzahi pokazali w środowym spotkaniu ze Szkotami niezłe umiejętności (mimo porażki 1:4), szczególnie gdy jego losy zostały rozstrzygnięte i emocje nieco opadły (chociaż słowo „rozstrzygnięte” jest lekkim nadużyciem, ponieważ każdy wygrany frejm może zadecydować o awansie do kolejnej rundy). Niestety, ci rzekomi „outsiderzy” udowodnili dziś, że ich wczorajsza postawa nie była dziełem przypadku, pokonując Polaków 4:1. Nadmuchany balon oczekiwań pękł głośno i donośnie…  

Mam nadzieję, że Kacper Filipiak nie będzie zwracał uwagi na złośliwe komentarze po przegranych meczach w swoim debiucie w profesjonalnym tourze i nie wpadnie w samozachwyt po efektownych triumfach nad gwiazdami światowego snookera. W każdym razie, żeby nikt mi nie zarzucił siania defetyzmu, życzę naszemu rodakowi spełnienia największego sportowego marzenia, czyli zostania najmłodszym mistrzem świata w historii tej dyscypliny.


pubsport.pl
Miłosz Węgrzyn
Student prawa i politologii na Uwr. Od listopada 2006 autor bloga TYLKO I WYŁĄCZNIE O SPORCIE, promowanego przez portal Sport.pl
http://milgord.blox.pl/html