Suns wracają do gry, a Gortat szykuje się do pierwszej piątki

Phoenix Suns wygrali piąty mecz z rzędu i wrócili już na poważnie do walki o czołowe lokaty w Konferencji Zachodniej. Bardzo dobry mecz rozegrał Marcin Gortat w drugim już meczu z kolei notując double-double.

Phoenix Suns (20-21) – Washington Wizards (12-29) 109-91

* Suns odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu i oczywiście jest to kontynuacja ich najlepszej serii w tym sezonie

* Phoenix przegrywało po pierwszej kwarcie 22-33. Efektowną grą popisywał się wtedy John Wall, który już po 12 minutach miał 9 asyst na koncie. Wizards jednak w drugiej kwarcie stopniowo zaczęli tracić przewagę. Drużyna z Arizony odrabiała straty w dużej mierze dzięki grze Marcina Gortata i Gorana Dragicia (11 pkt., 5 ast.)

* Polak do przerwy miał już 8 punktów i 10 zbiórek, a w całym meczu zanotował 13 punktów i 14 zbiórek. Kolejny raz zanotował najlepszy w drużynie wskaźnik plus minus (+19) i wydaje się kwestią czasu kiedy Marcin wskoczy do starting five. Robin Lopez w 14 minut zaliczył 8 pkt. i 2 zb. Szczególnie w tym drugim elemencie czyli zbiórkach Gortat ma zdecydowaną przewagę nad kolegą z drużyny. Gorti zdecydowanie lepiej także broni bo potrafi wytrzymać mocno na nogach napór przeciwnika. Lopez jest powolny i Alvin Gentry na pewno to widzi.

* Do przerwy wynik dla Wizards oprócz Walla trzymał Nick Young zdobywca 20 punktów w tej części gry. Po przerwie zdobył jeszcze tylko 5, ale i tak w kolejnym meczu udowodnił jak groźnym może być graczem w ataku

* Decydującym momentem spotkania okazała się wygrana 31-18 przez gości trzecia kwarta. W tej ćwiartce Suns sześciokrotnie trafili za trzy i odjechali „Czarodziejom” na ponad dziesięć punktów.

* Najlepszym graczem Suns w tym meczu był zdecydowanie Channing Frye, który właśnie w samej trzeciej kwarcie cztery razy trafił za trzy, a w całym meczu 7 z 11 jego prób zza łuku znalazło drogę do kosza. W sumie Frye zdobył 25 punktów i dodał jeszcze 8 zbiórek

* W tej samej kwarcie aż 6 asyst rozdał Steve Nash. Rozgrywający „Słońć” zakończył spotkanie z dorobkiem 17 pkt. i 14 ast.

* Vince Carter zdobył 12 punktów i zebrał 10 piłek, ale trafił tylko 5 z 17 rzutów z gry. Air Canada rozpoczął mecz od siedmiu pudeł i dopiero w drugiej połowie wrócił na swoje tory

* Rookie John Wall po 9 asystach w pierwszej kwarcie później nie był już tak efektywny. Ogólnie zanotował 11 pkt., 14 ast., 4 zb., 4 prz. i 5 strat. O ile Wall nie ma problemów z konstruowaniem akcji i graniem do partnerów to niemal nie stanowi zagrożenia dla rywali pod względem rzucanych punktów. Tym razem tylko 4 z jego 13 rzutów wpadło do kosza.

* W ostatniej minucie za Gortata wszedł Garret Siler, który jest swojego rodzaju puszystą maskotką Suns. Nawet komentatorzy na League Pass nieco się z niego wyśmiewali. Mający lekką nadwagę center wzbudził wielką radość na ławce „Słońć” kiedy dwukrotnie trafił spod kosza.

Suns już na poważnie wracają do walki o play-offs i mało tego z taką grą jak ostatnio nie muszą być wcale chłopcem do bicia. Frye osiąga życiową formę, Nash coraz lepiej współpracuje z Carterem i Gortatem. Przed Phoenix rysuje się optymistyczna końcówka sezonu.

enbijejowo.blox.pl


pubsport.pl
gladysh
Student AWF Wrocław, trener piłki nożnej i jej fan. Miłośnik NBA. Prowadzę bloga enbijejowo.blox.pl
http://enbijejowo.blox.pl/html