Super Mecz całkiem super!

Lechia Gdańsk zremisowała z FC Barceloną 2:2 (1:1) w meczu towarzyskim na PGE Arenie. 

Przed spotkaniem zdecydowanie bardziej rozmowni byli kibice Barcelony. Starali się być wyrozumiali dla zespołu. „W końcu to więcej niż klub” – odpowiadali. Kibice Lechii we wtorkowy wieczór byli w… mniejszości. To protest przeciwko zbyt wysokim cenom biletów Za jedną z bramek zgromadziło się ledwie kilkusetosobowa grupa fanów Biało-Zielonych, którzy dawali o sobie znać raz na kilka minut. Byli jednak zagłuszani przez sektor po przeciwleglej stronie, który wypełniony był tysiącami sympatyków Blaugrany. Do niego dołączała się reszta stadionu.

Początek spotkania miał dość niespodziewany przebieg, gdyż był dośc wyrównany. Już w 6. minucie niecelnym strzałem z dystansu popisał się Piotr Grzelczak. Chwilę później Alexis Sanchez usiłował pokonać Mateusza Bąka strzałem piętką, lecz efekt był taki sam, jak po próbie Grzelczaka.

Kilka minut później znów miał on swoją szansę, gdy piłkę wrzucił Deleu. Pomimo chęci i dużej siły włożonej w uderzenie, wciąż na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.

Gdy upływał pierwszy kwadrans rzut rożny mieli gospodarze. Wykonywał go Daisuke Matsui, a najwyżej w polu karnym wyskoczył Jarosław Bieniuk i głową skierował piłkę do siatki rywala. Ku zaskoczeniu zgromadzonych kibiców, od tego momentu polska ekipa prowadziła 1:0.

W odpowiedzi wyrównać chciał Messi, ale jego strzał z daleka fantastycznie wybronił Bąk. Lecz co się odwlecze, to nie uciecze. W 26. minucie Montoya wbiegł z prawej strony w pole karne i wyłożył piłkę Sergi Roberto, który bezproblemowo wpakował ją do siatki.

Do końca pierwszej połowy ani jeden ani drugi zespół nie stworzył zagrożenia pod żadną z bramek. Blaugrana miała wprawdzie tradycyjnie przewagę w posiadaniu piłki, ale nic szczególnego z tego nie wyniknęło.

Drugie 45 minut od mocnego uderzenia rozpoczęli gdańszczanie, a konkretnie Piotr Grzelczak, który odkuł się za niewykorzystane szanse z początku meczu i popisał się fantastyczną indywidualną akcją. Najpierw ograł Martina Montoyę, potem wbiegł w pole karne i z ostrego kąta pokonał Oiera Olazabala, który w przerwie zmienił Jose Manuela Pinto. Lechia znów zaskoczyła obserwatorów i ponownie wyszła na prowadzenie w 50. minucie.

Nie trwało ono jednak długo, bo ledwie 7 minut, kiedy Alexis Sanchez z prawego skrzydła wyłożył piłkę Leo Messiemu a ten efektowną podcinką pokonał Sebastiana Małkowskiego. Kilkadziesiąt sekund później Argentyńczyk mógł dołożyć drugie trafienie, ale przestrzelił futbolówkę, którą wyłożył mu Adriano.

Później trenerzy zaczęli masowo dokonywać zmian. W 77. minucie zszedł Messi, a chwilę później debiut w barwach Dumy Katalonii zaliczył Neymar. Ostatnie fragmenty spotkania obfitowały w wiele sztuczek technicznych drużyny przyjezdnej, wiele sytuacji 1 na 1, ale niewiele akcji pod bramkami.

Mimo kiepskiej końcówki Super Mecz był całkiem ciekawym widowiskiem. Może nie stał na bardzo wysokim poziomie, ale dostarczył kibicom wielu atrakcji. To był chyba jego główny cel.


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl