Sutanna, hostia i Biblia atrybutami… piłkarza

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego, gdy cała Europa dostaje od Barcelony baty, Rubin Kazań ma na nią patent i z czterech meczów przegrał ledwie raz i potrafił zwyciężyć nawet na Camp Nou? Taktyka? Fuks? Umiejętności? A może… Allah? Wszak opiekun Rafała Murawskiego, turkmeński trener Kurban Berdyjew, przez wszystkie mecze ściskał w ręku muzułmański tazbih, czyli coś przypominającego różaniec. Allah go wysłuchał, więc po ograniu Barcy Berdyjew uklęknął na ziemi i podziękował bogu. Może w tym tkwi sedno? Nie tylko on dba o wsparcie niebios dla swojej drużyny, są piłkarze, którzy planują zająć się tym zawodowo.

Honduranin Osman Chavez miał ostatnio niepowtarzalną okazję zmierzyć się z gwiazdami Barcelony w niezwykle prestiżowym meczu jego reprezentacji z Katalonią. W zespole rywali mieli wystąpić m.in. Valdes, Puyol, Xavi czy Krkić. Obrońca Wisły Kraków dogadał się jednak z selekcjonerem i dostał pozwolenie na opuszczenie starcia. Wiślak miał bowiem przemawiać w jednym z kościołów w USA. – Moją motywacją jest, by mówić ludziom o tym, co Chrystus zrobił w moim życiu. Wychowałem się bez ojca, moja mama ciężko pracowała fizycznie, by zapewnić nam utrzymanie. Sam jako chłopiec wstawałem rano przed szkołą i łowiłem ryby. Nie było mnie stać na buty – wspomina. Po zakończeniu kariery chciałby poświęcić się głoszeniu ewangelii. – Mogę zawierzyć Bogu, który obdaruje ludzi tak, jak mnie, bo sam byłem bardzo biedny – tłumaczy Honduranin.

Jeśli myślicie, że jest odosobnionym dziwakiem, to się mylicie. Wszak najsłynniejszym tego typu przypadkiem jest słynny Brazylijczyk Kaka z Realu Madryt. W środowisku piłkarskim faktycznie najlepszy piłkarz świata z 2007 roku może wyglądać trochę dziwnie. Czystość zachował do ślubu, jego ulubiona książka to Biblia, ulubiona muzyka – gospel. Jego małżonka, Caroline Celico, choć dziewczę to bardzo urodziwe i mogłaby być, jak większość połówek piłkarzy, modelką, aktorką, piosenkarką, czy ogólnie celebrytką, została rok temu… pastorem. W Madrycie ma otworzyć misję Kościoła Odrodzenia Chrystusa, do którego oboje należą. Już na początku kariery błysnęła cytatem: „Kiedy tatuś będzie strzelał bramki, my zmiażdżymy łeb diabła”. Tatuś coś tych bramek nie strzela, ale może chociaż żonie wychodzi w życiu zawodowym. Jeśli nie, ma do niej dołączyć po zakończeniu kopania w piłkę sam Kaka. Planuje studiowanie teologii, należy do Atletów Chrystusa, chce zostać pastorem, a już teraz za każdą bramkę dziękuje Bogu, podnosząc ręce do nieba. Ciekawe, jak wszedłby teraz do szatni swojego byłego klubu – Milanu. Znalazłby tam skandalistę Antonio Cassano, który w swojej autobiografii chwalił się, że miał w życiu, a konkretnie w łóżku, 700 kobiet, a Robinho, Ibrahimović, Prince-Boateng czy Ronaldinho też do świętych nie należą.

Rewelacją sezonu w Ligue 1, jest beniaminek Stade Brest, o którym całkiem niedawno pisałem. Kapitanem drużyny z Bretanii jest Kongijczyk Oscar Ewolo, który taką samą funkcję pełni w swojej reprezentacji. On już pastorem został. Gdy miał 14 lat zmarł mu ojciec. Młody Oscar obserwował matkę. Najpierw była wrakiem człowieka, ale później misjonarze opowiedzieli jej o Jezusie i wszyscy zauważyli, jak stopniowo zaczęła odzyskiwać równowagę. Piłkarz wspomina, że sam zaczął się w prosty sposób modlić do Jezusa i jego życie zaczęło się zmieniać. On nie będzie miał problemów, co ze sobą zrobić po zakończeniu kariery.

Ze Roberto, kolejny znany Brazylijczyk w towarzystwie, powoli zbliża się do końca kariery, grając w HSV Hamburg. Gdy już starannie zamknie korki na strychu, zabierze się za studia teologiczne i w ciągu następnych czterech lat chce zostać pastorem. – To byłoby coś, po czym czułbym się naprawdę spełniony. Religia jest bardzo ważną częścią mojego życia. Poza tym jestem szczęśliwy, kiedy mogę pracować i pomagać innym ludziom – wyznał były gracz Bayernu Monachium.

Amerykańskiego obrońcę Chase’a Hilgenbrincka „dygło w głowę poprzez sen i pouczało trochę, w czym jest rzecz”. Powołanie spadło na niego tak mocno i tak nagle, że zdecydował się przerwać piłkarską karierę. Nie był może wirtuozem, ale grał w reprezentacji USA do lat 17, a karierę zakończył mając 26 lat, jako piłkarz I-ligowego New England Revolution. W 2008 roku wstąpił do seminarium duchownego, aby przygotować się do kapłaństwa. – Cieszę się, że będę mógł pełnić posługę sakramentalną i być z ludźmi w najważniejszych chwilach ich życia. Moją osobistą więź z Chrystusem umocniła modlitwa i częste przyjmowanie sakramentów. To pozwoliło na rozproszenie lęków, związanych z pójściem za głosem powołania – tłumaczył były obrońca.

Piłkarze, to jednak ciekawa i bardzo zróżnicowana grupa zawodowa. W jednej szatni znajdzie się miejsce i dla pustych, nażelowanych lal i dla twardzieli, co to są pomiędzy jedną, a drugą odsiadką w więzieniu i dla alkoholików, ale też dla zwykłych gości, dla tych, czytających Dostojewskiego na kiblu (Gennaro Gattuso) i dla milczków, którzy nigdy w życiu się nie odezwali. W kącie szatni siedzi chłopak, który modli się o nawrócenie całego towarzystwa. Widać po tym, jak ciężkie jest życie trenera, który musi ich zintegrować i sprawić, że pójdą za sobą w ogień. Może ten Berdyjew nie jest wcale taki głupi, że szuka w tym trudnym zadaniu wsparcia Allaha?


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl