Świat wstrzymuje oddech! Nadal vs Federer, runda 22

Nadal – Federer, 22. już starcie gladiatorów współczesnego tenisa. Już od 18:30 oczy całego świata skierowane będą na halę O2 w Londynie, gdzie naprzeciw siebie staną herosi sportu, których pojedynkami interesują się nie tylko fani tenisa, bo to coś więcej niż sport, coś więcej niż tenis.

Nadal i Federer to absolutni dominatorzy w męskich tenisie w ostatnich latach. Obaj wygrali 21 z ostatnich 23 wielkoszlemowych turniejów (12 Federer, dziewięć Nadal). W sumie któryś z nich w ostatnich siedniu latach kończył sezon jako lider rankingu ATP – Federer w latach 2004-2007 i 2009, Nadal w 2008 i 2010. Obaj do finału londyńskiego Masters awansowali z bilansem 4-0. Po raz pierwszy od 1993 roku, gdy w meczu o tytuł zagrali Pete Sampras i Michael Stich, dwóch tenisistów doszło do finału bez przegranego meczu. Po raz pierwszy od 14 lat dwóch najwyżej notowanych tenisistów zagra ze sobą o tytuł w kończącej sezon imprezie (w 1986 Ivan Lendl pokonał Borisa Beckera 6:4, 6:4, 6:4).

Nadal w tym sezonie złamał dwie kolejne bariery. Wygrywając US Open skompletował personalnego Wielkiego Szlema i do wywalczenia wszystkich największych kąsków brakuje mu już tylko zwycięstwa w Finałach ATP World Tour. Druga bariera i tak dotyczy kończącej sezon imprezy, bo po raz pierwszy zagra w niej w finale. W latach 2006-2007 przegrywał z półfinale z Federerem (wtedy w Szanghaju) i są to ich jedyne mecze rozegrane w hali.

Garść statystyk. Nadal i Federer zagrają ze sobą po raz 22. i po raz 18. w finale (bilans 12-5 dla Nadala, wygrał sześć z siedmiu ostatnich finałów). Tenisista z Majorki jest pierwszym hiszpańskim finalistą imprezy kończącej sezon od czasu Davida Ferrera (2007) i może zostać pierwszym hiszpańskim triumfatorem od czasu ?lexa Corretji (1998). Federer walczy o piąty tytuł w imprezie wieńczącej sezon (2003, 2004, 2006, 2007) i zwyciężając w niedzielę zostałby trzecim tenisistą, który dokonałby tej sztuki (Ivan Lendl i Pete Sampras). Jeżeli Szwajcar wygra to mając 29 lat, trzy miesiące i 20 dni zostanie drugim najstarszym triumfatorem (Ilie Nastase w 1975 roku zwyciężył mając 29 lat, cztery miesiące i 18 dni).

Batalie Nadala i Federera rozgrzewają cały współczesny świat, nie tylko świat tenisa i nie tylko świat sportu. Nic dziwnego, będzie to już ich 18. starcie w finale (częściej w meczach o tytuł grali ze sobą tylko Ivan Lendl i John McEnroe, 20 razy), a do tego są to nie tylko wybitni sportowcy, ale też wspaniałe osobowości, wielcy ludzie, autorytety, na których pragną się wzorować młodzi ludzie. To jest coś najpiękniejszego, co ma do zaoferowania współczesny sport, a coś tak magicznego może porwać również ludzi na co dzień nie interesujących się sportem. Rozegrali wiele niesłychanych, przenoszących nas na inną orbitę postrzegania piękna sportu, batalii. Wspomnę gigantyczny finał Wimbledonu wygrany przez Rafę 6:4, 6:4, 6:7(5), 6:7(8), 9:7. Jest to jeden z najwspanialszych meczów (nie tylko w tenisie), jaki widziałem w swoim życiu, wgniatający maksymalnie w fotel, wywołujący drżenie i białą gorączkę od nadmiaru emocji. Wspomnę finał Australian Open 2009, w którym Hiszpan ponownie był górą w pięciu setach 7:5, 3:6, 7:6(3), 3:6, 6:2. W finale Finałów dystans będzie krótszy, bo gra się do dwóch wygranych setów, ale emocje powinny być równie wielkie, bo obaj grają świetnie w ostatnich miesiącach. Rafa ma szansę przełamać za jednym razem dwie kolejne bariery w swoim tenisowym życiu: po raz pierwszy pokonać Rogera w hali i po raz pierwszy wygrać turniej kończący sezon.

Kto wygra? Kto zachowa więcej sił na ten szczyt szczytów? Teoretycznie więcej szans należało by przyznać Federerowi, który nie stracił jeszcze seta. Nadal ma za sobą dwa trzysetowe boje, w tym dzień wcześniej nieprawdopodobny ponad trzygodzinny maraton z Andym Murrayem. To było widowisko wywołujące zawroty głowywy od nadmiaru emocji, ale wszystkim życzę takich zawrotów podczas oglądania sportowego widowiska. Wierzę, że w niedzielny wieczór czeka nas równie wyjątkowa uczta. Wierzę, że ci herosi zadbają o to, by nasze pobudzenie, ekstaza rosły z każdą minutą! Życzę sobie i wam zanurzenia się w oceanie niepowtarzalnych emocji! Bez względu na to kto okaże się zwycięzcą niech wygra tenis, który na chwilę przeniesie nas na inną planetę, planetę o nazwie Gigantyzm nieosiągalną dla zwykłego śmiertelnika.

Pojedynki Nadala z Federerem śmiało można porównać do finału piłkarskich mistrzostw świata oraz do Gran Derbi. To są wydarzenia, które zawsze wzbudzają ogromne zainteresowanie całego świata i czekają na nie miliony ludzi, które po latach się rozpamiętuje. Przed nami zatem podwójna dawka emocji, bo przecież jutro starcie Barcelony z Realem. Tylko co będzie przystawką, a co daniem głównym? Co będzie smakowało lepiej? By to rozstrzygnąć musimy poczekać do jutrzejszego wieczora.


pubsport.pl
Łukasz Iwanek
Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.
http://sportowapublicystyka.blox.pl