Syndrom pierwszego seta

W dotychczasowych sześciu spotkaniach zwyciężaliśmy 5 razy. Ale pierwsze sety wygraliśmy tylko dwa. A jednym z nich był pierwszy set tego jedynego przegranego spotkanie. Z Serbią, czy z Argentyną to nie bolało. Że trafiło się z Japonią – cóż, zdarza się. Ale dziś miarka się przebrała. Trzeba bić na alarm.

Najoczywistszą przyczyną wydaje się być brak koncentracji. Może brakuje atmosfery na hali, może jakiegoś twardszego słowa (albo kawałka dobrej muzyki) w szatni. Ale niełatwo też zauważyć, że często kluczem do sukcesu, obok rozpoczęcia drugiego seta, są zmiany. Dziś aż trzech zawodników zostało zmienionych w pierwszym/na początku drugiego seta i dopiero po tych korektach gra wyglądała tak jak powinna. Rozumiem Anastasiego, że próbuje trochę kombinować, temu dać odpocząć, tego wypróbować. I skład faktycznie wychodzi lekko eksperymentalny, ale nie jest są to te eksperymenty, jakie planuje włoski szkoleniowiec. Te wątpliwości dotyczą spotkań ostatnich, może będą jeszcze na rzeczy przez dwa najbliższe, ale chodzi o to, by na wieńczący cały turniej tryptyk wyszedł skład wyborowy. I właściwie już dziś można śmiało stwierdzić kto na piątkowy mecz z Włochami wyjdzie w podstawowym zestawieniu. No, może poza jedną pozycją. Akcje Kuby Jarosza stoją dziś bardzo wysoko, ale jednak tą armatą na skrzydle w pierwotnym planie był Zbyszek Bartman i nie wiadomo jak potoczy się rywalizacja tych dwóch panów.

Spójrzmy jeszcze na pozostałe spotkania. A przede wszystkim na mecz Kuby z Włochami i jego konsekwencje. Zawodnicy z gorącej wyspy zrobili nam dość miłą niespodziankę. Kubańczycy jutro i pojutrze grają jeszcze z Rosją i Brazylią. No i tutaj chyba już nie ma co nam pomagać na siłę, tylko można śmiało przegrywać. Licząc się z tym, że my trochę punktów stracimy w weekend, dobrze by było, żeby Kuba za blisko za plecami nie była. A Rosja z Brazylią mogą sobie odlecieć. Włosi z kolei mają jutro i pojutrze Serbię i Argentynę. Czyli kandydatów do robienia nam miłych niespodzianek mamy mocnych. Jednakowoż najlepiej zrobić sobie samemu miłą niespodziankę i zwyciężyć za trzy punkty. A najlepiej jeszcze pierwszego seta wygrać, żeby potem blogerzy nie musieli głupich teorii wymyślać.

PS Dwa pierwsze miejsca w tabeli zajmują zespoły, które otrzymał dzikie karty. Ciekawe, prawda?


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk
Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl. Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.
http://pawelkazimierczyk.natemat.pl