System dziesiętny

Jeśli mówiłem, że w czasie meczu Urugwaju z Peru odbyła się kanonada, to cóż powiedzieć o spotkaniu Chile z Meksykiem? Można np. powiedzieć, że ostatnie starcie pierwszej kolejki grupowej przeniosło Copa America 2011 na inny poziom – z systemu dwójkowego na system dziesiętny. Wreszcie w wyniku pojawiła się cyfra inna niż zero i jeden!

Choć Meksykanie przegrali, nie mogę wyjść z podziwu, jak mocna piłkarsko jest ta nacja. Zachwycałem się jej podstawowym składem podczas Złotego Pucharu CONCACAF. Na Copa America, gdzie zaproszeni goście wysłali skład złożony w większości z młodzieżowców, niemal w 100 procentach z graczy z rodzimej ligi (rodzynek to Giovani dos Santos. Ciekawe, czym sobie zasłużył na udział w dwóch turniejach pod rząd), dlatego nie spodziewałem się cudów. A raczej spodziewałem się słabeusza, który może tylko z Peru powalczy. Okazuje się jednak, że nie wszędzie kadra ligowa jest tak nieznośna, jak w Polsce.

– Meksykanie imponowali mi świetną defensywą. Przez godzinę radzili sobie z Chilijczykami całkiem w porządku. Ponadto, od pierwszej połowy prowadzili po pięknej, naprawdę świetnej bramce Nestora Araujo. Zawodnik Cruz Azul efektownie przelobował głową bramkarza Claudio Bravo z Realu Sociedad San Sebastian.

– Chile? Grało bardzo ładnie, ale pod bramką długo zachowywało się fatalnie. Taki Alexis Sanchez, którego chce połowa klubów dawnej grupy G-14, w pierwszej połowie dostał idealne podanie od Mauricio Isli, kolegi z Udinese, jednak w sytuacji sam na sam strzelił lekko i tragicznie niecelnie. Na pewno tym meczem nie podbił ceny.

Mehiko pewnie by ten wynik dotrzymało, gdyby nie rzuty rożne. Niby mieli Meksykanie przewagę wzrostową, ale nagle jakoś przestało to mieć znaczenie. Przy pierwszym kornerze popełnili głupi błąd i gola strzelił Esteban Paredes, rezerwowy napastnik z Colo Colo Santiago. Moim zdaniem spalony był jednak EWIDENTNY. Dlaczego? Jasne, że obrońca meksykański został na linii bramkowej i był bliżej bramki niż napastnik, ale… bramkarz był wysunięty, a przepis o spalonym mówi, że bliżej bramki musi być dwóch przeciwników.

– Przy drugim, zwycięskim golu dla Chile przecierałem oczy z zaspania. Albo ze zdumienia. Przecież to jest elementarna prawda, że zmian nie dokonuje się przy stałych fragmentach gry dla przeciwnika, ponieważ nowo wprowadzony zawodnik może nie zorientować się kogo ma kryć. Trener Jose Manuel de la Torre wpuścił na boisko Oscara Peraltę, a kilkadziesiąt sekund później Arturo Vidal z Bayeru Leverkusen pogrzebał szanse na choćby punkt. W kolejnych meczach nie są jednak bez szans, okazuje się, że mają bardzo mocne rezerwy.

– Komentator powiedział, że para napastników chilijskich Alexis Sanchez (Udinese)-Humberto Suazo (Monterrey) jest uważana za podobnie dobrą, jak duet sprzed kilkunastu lat Ivan Zamorano-Marcelo Salas. Tę dwójkę pamiętam przez mgłę, ale i to wystarcza mi, żeby wiedzieć, że takie porównanie to jakaś kpina.

– Uwielbiam hymn Meksyku! U-wiel-biam! Jest porywający niemal jak Marsylianka, a mocy dodaje mu jeszcze, gdy podczas jego wykonania Meksykanie charakterystycznie salutują.


pubsport.pl
Michał Trela

Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl

http://trelik.blox.pl