Szaraczek już nie szary

Wenezuela od zawsze była najsłabszą drużyną południowoamerykańskiej strefy CONMEBOL. Jako jedyna nigdy nie awansowała do mistrzostw świata. Z grupy podczas Copa America wychodziła tylko dwa razy w blisko 100-letniej historii turnieju. W latach 60. zajęła piąte miejsce, 4 lata temu odpadła w ćwierćfinale. Pojedynczych piłkarzy też raczej wybitnych nie miała.

Obecna reprezentacja Cesara Fariasa przeżywa więc jedne z najlepszych chwil w dziejach. Wenezuelczycy po dzisiejszym ograniu Ekwadoru są o krok od awansu do najlepszej ósemki. Po dwóch meczach prowadzą w grupie, w której są przecież takie firmy jak Brazylia czy Ekwador. Jako jedyni obok Kolumbii nie stracili jeszcze gola. A ich gra naprawdę może się podobać.

Na Ekwadorczykach siedli i poddusili ich już w pierwszych 10 minutach. Mieli zdecydowaną przewagę, której, jak większość drużyn w tym turnieju, nie umieli udokumentować. W drugiej połowie mieli fantastyczną okazję. Gdyby ją wykorzystali, podziwianoby  tego gola wszędzie. Jeden z zawodników… przewrotką dograł w pole bramkowe, a tam Nicolas Fedor z Getafe strzelał z pierwszej piłki piętką. Bramkarz się zorientował, ale to mógł być piękny ciąg zdarzeń.

Ledwo Ekwadorczycy się otrząsnęli, a już otrzymali piorunujący cios. Naprawdę piorunujący, bo Cesar Gonzales z Gimnasia La Plata tak rąbnął w piłkę, że ta osiągnęła trzecią prędkość kosmiczną. Gdy ogląda się takie strzały, przypomina się, że futbol to prosta gra. Wystarczy tej okrągłej skórze z buta wygarnąć.

Ekwador straty próbował odrabiać nieudolnie, ale i tak miał jedną wspaniałą akcję. Felipe Caicedo z Levante Walencja nabrał w polu karnym czterech obronców, wbiegł w „piątkę” i… fatalnie strzelił. Szkoda, bo choć lepiej życzyłem rodakom Chaveza, to żal zmarnować tak efektowny drybling.

To był jedyny raz, kiedy Osvaldo Vizcarrondo dał się ograć. W pozostałych przypadkach był bez zarzutu, a i zaczął się zapędzać pod bramkę rywali. Z taką grą już w drugim meczu, może nie długo zabawić w wenezuelskim Deportivo Anzoategui.

I jeszcze ciekawostka – co można zrobić, mając w składzie zawodnika Manchesteru United? Można, jak w pierwszym spotkaniu, zdjąć go z boiska po pierwszej połowie. Można też, jak dziś, pokazywać mu mecz tylko z ławki rezerwowych. Wiem, że Ekwador to światowa potęga pełna niesamowitych zawodników, ale czy naprawdę Antonio Valencia nie przydałby się przy gonieniu wyniku?


pubsport.pl
Michał Trela
Kronika Beskidzka, Gazeta Wyborcza, SportSlaski.pl
http://trelik.blox.pl