Szczęście było po naszej stronie

Wisła Kraków wygrała z Liteksem Łowecz na wyjeździe 2:1 w III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Jednak to zwycięstwo cenniejsze, niż się wydaje, bo dodatkowo okraszone sporą dawką szczęścia. Podobne zdanie ma Daniel Flak – zachęcam do przeczytania jego analizy, która znajduje się tutaj.

Na „liście farta”, jakiego miała Biała Gwiazda wczoraj mamy przede wszystkim poprzeczki oraz nieuznanego gola Codo. Dodatkowo, rywal miał optyczną przewagę i był znacznie bliżej zdobycia bramki niż Mistrz Polski. Brazylijczyk Tom znakomicie poczynał sobie z naszymi obrońcami. Daniel również o nim napisał parę słów.

Litex ruszył od pierwszych minut, chciał zastosować „terapię szokową”, zupełnie jak Dundee Utd. w pierwszych minutach rewanżu ze Śląskiem. Na szczęście efekt był inny niż w Szkocji. Jednakże statystyka strzałów jest lekko przerażająca – 8:20 dla przeciwników. W takiej sytuacji utwierdzam się w przekonaniu, iż wynik z Łowecza jest dla Wiślaków znakomity!

Poza Wellingtonem (czyli Tomem) podobał mi się występ Momchila Tsvetanova. Jego rajdy kilkakrotnie podnosiły mi ciśnienie.

W rewanżu pewnie będzie już Małecki, ale nie będzie Ilieva. Żałuję, że Serb nie zagra, bo tą żółtą kartkę dostał za swoją głupotę, a w Łoweczu rozegrał całkiem przyzwoite zawody. Liczę, że jeszcze będzie mógł pomóc swojej drużynie w walce o Europę.

Rezultat jest świetny, ale trzeba jeszcze zagrać te 90 minut na stadionie im. Henryka Reymana. Bułgarski zespół nie będzie już tak pewny siebie, jak na własnej murawie. Mam na myśli to, co mówił Mateusz Borek komentując pierwszy mecz, czyli tę walkę, dyskusje, przepychanki. Nie będą już tak odważni, a poza tym będą się musieli skupić na odrabianiu strat. I dobrze, to ich problem, nie nasz.

Mówi się, że Wisła jest blisko bram raju. Zgadzam się, ale w kontekście „widoku z perspektywy samych barażów o LM”. Jeśli Mistrz Polski upora się z Bułgarską przeszkodą to zasmakuje wersji demo Champions League. Wszystko dlatego, że IV runda eliminacyjna już wchodzi w skład praw telewizyjnych do pokazywania tej imprezy i są te typowe dla tych rozgrywek reklamy, grany jest hymn Ligi Mistrzów itd. Nawet, jeśli krakowianie nie przejdą dalej, to i tak czekać ich będzie zapewniony start w fazie grupowej Ligi Europy. A zatem: jazda jazda jazda, Biała Gwiazda!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki

Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż.
Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta… Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał!
Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem – komentatorem sportowym.
Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach – na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam „za kulisami”.

http://sedzik.blox.pl