Sześć tygodni prawdy Spurs

W najbliższy weekend Tottenham Hotspur czeka niezwykle ciężki i ważny mecz. Koguty jadą do Manchesteru, aby zmierzyć się z liderem tabeli – City.

Po ostatniej kolejce, w której Spurs nieprzyjemnie potknęli się w spotkaniu z Wolves ledwie u siebie remisując, zajmują trzecią pozycję w stawce i tracą do lidera pięć punktów, a do drugiego Man United dwa. Łatwo więc się domyślić jak ważne, wręcz kluczowe dla piłkarzy i kibiców z północnego Londynu, będzie wczesne niedzielne popołudnie.

Nietrudno jest wpaść na to, dlaczego tak będzie. Przegrana ekipy Redknappa bardzo oddali ich nie tyle od tytułu mistrza kraju, co od walki o niego. W przypadku wygranej Obywateli wydłużą oni dystans dzielący oba kluby do ośmiu oczek, co, przy takim sezonie jaki aktualnie mamy – patrząc na skuteczność w punktowaniu ścisłej czołówki – będzie oznaczało to niemal koniec wyścigu.

Tottenham nie może więc przegrać na Etihad. Ale nawet gdy tak się stanie może to być dopiero początek trudności londyńczyków. W końcówce stycznia czeka ich jeszcze potyczka ze słabym Wigan, ale przez cały luty Tottenham będzie przechodził „miesiąc prawdy”. Wtedy czekają na Spurs, kolejno, Liverpool (wyjazd), Newcastle (dom), Arsenal (wyjazd) oraz Man Utd (dom, już początek marca).

Dwukrotni mistrzowie Anglii, od przynajmniej dwóch lat, mają aspiracje mistrzowskie, o których coraz głośniej zresztą mówią. Od dwóch lat i sezonu, w którym zapewnili oni sobie historyczny awans do Champions League, drużyna jest bardzo mądrze budowana. Pozostał trzon zespołu, ten który w głównej mierze zapewnił ostatnie sukcesy w kraju i w Europie. W tym sezonie Redknapp dokonał kolejnego kroku naprzód ku rozwojwoi zespołu – sprowadził (w końcu) bramkarza, któremu zawsze może ufać. Bo takim z pewnością jest Brad Friedel.

Kluczowym dla obecnej, udanej jak dotąd kampanii w wykonaniu Spurs, jest także gra w zespole Scotta Parkera. Anglik, wraz z Modriciem, tworzy najlepszy środek pola w Premier League. A osobiście uważam, że włączając skrzydłowych Lennona i Bale’a Koguty posiadają najlepszą drugą linię w lidze.

Małym problemem są obrona i atak. I nie chodzi do końca o ich jakość. W defensywie największą bolączką są ciągłe absencje stoperów spowodowane ich stoperów. Jak nie King to Dawson, jak nie on to Gallas, itd. I tak w kółko. Co do ataku, Tottenham posiada napastników z bardzo wysokiej półki, jednak nie z najwyższej. Redknapp gra jednym środkowym oraz powieszonym pod niego Van der Vaartem. Adebayor jest gwarantem częstego trafiania do siatki, jednak nie jest on napastnikiem, który strzela gola w niemal każdym meczu. Jak Van Persie czy Aguero. Przy ustawieniu Redkanappa Defoe jest tyko rezerwowym, a Pawliuczenko jedyne na co może liczyć to gra w krajowych pucharach.

Tak, czy inaczej, w każdy najbliższy weekend czeka na Koguty „mecz prawdy”. I wtedy rzeczywiście przekonamy się na ile zespół ten jest gotowy na prawdziwą, do ostatniej kolejki, walkę o tytuł mistrza Anglii.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a