Szklarska Poręba – ocena zawodów

O sportowym powodzeniu zawodów PŚ na Polanie Jakuszyckiej nikogo nie trzeba przekonywać. Justyna Kowalczyk dwa razy okazała się lepsza od Maritt Bjoergen, pokazała niesamowitą moc i power w biegu na 10 km oraz została „nową” liderką Pucharu Świata w biegach narciarskich. A jak było na innych polach?

Organizacyjnie chyba nie najgorzej – Justyna i członkowie innych ekip wypowiadali się pochlebnie. Podobnie było w przypadku dyrektora Pucharu Świata Joerga Capola. Wypada się z tych opinii cieszyć i przyjąć je za szczere. Na pierwszy rzut oka wygląda, że Szklarska Poręba podołała zadaniu i że poziom organizacji nie odbiegał od utrwalonych standardów. Znając przykład PŚ w skokach w Zakopanem – z definitywnymi ocenami jednak się wstrzymajmy. Pamiętam jak media zapewniały rok w rok o świetnej organizacji, a potem w rankingu dziennikarzy pracujących przy obsłudze imprezy, Zakopane lądowało w dolnej części tabeli.

Wiele mówi się o kibicach i o wspaniałej atmosferze jaką stworzyli. Nie było mnie tam na miejscu, więc za wiele o tym nie mogę powiedzieć. Jako, że w kwestii dopingowania jestem raczej zwolennikiem stylu piłkarskiego (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) to „trąbo-wrzawa” z Jakuszyc nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Niczego innego się jednak nie spodziewałem. Jedynym pytaniem było, czy Maritt Bjoergen zostanie przyjęta serdecznie, czy jak kiedyś Sven Hannavald w Harrachovie zdominowanym przez Polaków. Na szczęście wygrała odpowiedź „a”. Bjoergen wraca do kraju zadowolona, a my uniknęliśmy obciachu. Nie łudźmy się – to było możliwe i teksty w stylu tych które wypisuje teraz Bogdan Chruścicki niczego nie zmienią. Kibice piłki nożnej nie mają w tym kraju monopolu na głupotę, więc można było spodziewać się wszystkiego.

Rozbawiło mnie, kiedy w sprincie okazało się, że Justyna Kowalczyk nie awansuje do półfinału trybuny zaczęły skandować „złodzieje, złodzieje”. Było to dość wyraźnie słyszalne w TV, chyba dotarło nie tylko do moich uszu… Mało znaczące, pewnie zdarza się wszędzie, ale warto by to odnotować w tych peanach na cześć wspaniałego polskiego kibica z trąbką. Zamykając temat widowni – fajnie, że była, że nie narobiła wstydu, zobaczyła wygraną Justyny. Skończmy już podniecać się czymś, co powinno być normą.

Mistrzem takiego zachowania został Przemysław Babiarz, który w piątek ekscytował się, tym jak to organizatorzy są gotowi na wszystko, bo… przygotowali szwedzki hymn, a któż mógł się spodziewać, że wygra Szwedka. To tak jakby chwalić nowożeńców, za to że na weselu była wódka zakąska. Nikt nie przypuszczał, że goście chcą pić, a oni się zabezpieczyli na taką ewentualność.

Ogólnie, co też było do przewidzenia, TVP dała ciała podczas realizacji imprezy. Widać, że „spece” z publicznej nigdy nie „robili” tak trudnej logistycznie imprezy. Podobno 17(?) kamer było na miejscu. (dokładnie nie pamiętam ile, a jakoś nie mogę odnaleźć artykułu w którym Szaranowicz zapowiadał, czego to oni tam nie nawieźli -może już to skasowali) . W sobotę pomyślałem, że 14 z nich zostało skierowanych na widownię. No przecież, trzeba pokazać, że wszystko z naszymi wspaniałymi kibicami jest ok. Przy okazji darmową reklamę przez ponad godzinę miała firma ochroniarska Impel, której logo mieli na plecach stewardzi stojący przy trybunach.  Nie rozumiem zupełnie, jak można tak spartolić realizację biegu na czas. Przecież wystarczyło, by na dwóch, czy trzech punktach pomiaru trasy stały po dwie, dobrze ustawione kamery. Tymczasem my na pomiarach nie widzieliśmy nawet Justyny, bo w tym momencie ważniejsza była relacja z tego, jak ochroniarz zasłania widok fanowi z pierwszego rzędu. Całkiem słusznie TVP zbiera już za to cięgi w skandynawskich gazetach.

Podsumowując – sportowo wyszło na piątkę, organizacyjnie pewnie jakieś cztery, cztery plus, a telewizyjnie… hmm – dwója na szynach.  Chociaż metę było widać, więc nie można dać jedynki. Nie dajmy się zwieść propagandzie telewizji publicznej, że wszystko w Szklarskiej Porębie było najlepsze. Podobnie zawsze gadają przy konkursach w Zakopanem i przy każdej innej okazji. Na dobrą sprawę – nie mamy nawet jak tego ocenić. Jedna wątpliwość: skoro jesteśmy we wszystkim tacy najlepsi to… czemu nie dali nam jeszcze organizować Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym? Przecież jak to ostatnio padło na antenie „jedynki”, z tytułu naszej ogólnej zajebistości to nam się „po prostu należy”.


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/