Tajemnice 3. i 4. seta – wypowiedzi po meczu Beef Master Budowlani – Polski Cukier Muszynianka Fakro Bank BPS

Beef Master Budowlani Łódź pokonał Polski Cukier Muszyniankę Fakro Bank BPS Muszyna 3:2 (25:21, 25:17, 14:25, 18:25, 15:13).  Zachęcamy gorąco do przeczytania zapisu z pomeczowej konferencji prasowej, a także wypowiedzi, których specjalnie dla nas udzieliły Paulina Maj i Anita Kwiatkowska.

Paulina Maj – libero Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS:

Krzysztof Sędzicki: Jakie było nastawienie i cel przed tym meczem? Mówiło się, że ten mecze nie będzie miał faworyta.

Paulina Maj: – Przyjechałyśmy tu z zamiarem zdobycia trzech punktów, co mogłoby nam pomóc poprawić naszą sytuację w tabeli i dać rozstawienie do Pucharu Polski. Niestety gospodynie postawiły twarde warunki od samego początku i to pomoglo im wygrać.

Czy zagrywka była ich decydującym elementem? Znalazłem chyba najlepszą osobę, która mogłaby mi na to pytanie odpowiedzieć.

– Rzeczywiście rywalki grały trudną zagrywką. Na pewno pomagał im fakt, że są przyzwyczajone do dużej hali. Ale mimo wszystko tego aspektu nie określiłabym jako decydujący. Wydaje mi się, iż to nasze dwa pierwsze, kompletnie przespane sety zaważyły na całości tego meczu.

A do której czysto siatkarskiej rzeczy macie najwięcej zastrzeżeń?

– Było wiele niedoskonałości i to w każdym elemencie. To nas zniszczyło. W przyjęciu mieliśmy trochę mankamentów, a za tym pojawiały się błędy w rozegraniu i ataku. Tak ciągle były jakieś niedociągnięcia. Trzeci i czwarty set były fajne, bo zaczęło wszystko funkcjonować, lecz nie wystarczyło tego niestety na tie-breaka.

Osiągnęliśmy właśnie półmetek fazy zasadniczej. Czy miejsce w połowie tabeli, gdzie obecnie się znajdujecie to wynik zadowalający, taki na miarę waszych tegosezonowych możliwości, czy też powinnyście znaleźć się wyżej?

 – Jasne, że powinnyśmy być wyżej. Uważam, że nas na to stać. Na razie jesteśmy tu, gdzie jesteśmy i musimy się borykać z wieloma problemami. Jeżeli je wyeliminujemy, będzie to wyglądało coraz lepiej. Zaczyna się nowa runda, mamy znów nowe nastawienie do każdego rywala i mam nadzieję, że zdobędziemy punkty jeszcze przed świętami. Trzeba będzie ciężko pracować, by ugrać jak najwięcej, bo liga jest tak bardzo wyrównana, że z każdym można wygrać i z każdym przegrać. Fakt, Police trochę odjechały, ale reszta jest do dogonienia.

Czyli rozumiem, że wciąż mierzycie w najwyższe cele?

– Oczywiście. Bezwzględnie musimy znaleźć się w ósemce i to najlepiej na rozstawionym miejscu. To play-offy są najważniejsze. Już wiele razy w karierze doświadczyłam tego, że faza zasadnicza wychodziła znakomicie, a play-offy słabo i odwrotnie, więc teraz walczymy o to, o co się tylko da, a później w fazie pucharowej zacznie się kompletnie nowa historia.

 

Anita Kwiatkowska – przyjmująca Beef Master Budowlanych Łódź:

Krzysztof Sędzicki: Pierwsze dwie partie ułożyły się znakomicie, a potem nastąpiła 10-minutowa przerwa i… co się stało?

Anita Kwiatkowska: – Po dwóch setach faktycznie uciekła nam koncentracja. Chyba myślałyśmy, że wynik sam się doprowadzi do końca i pójdzie gładko. Tak nie było, ponieważ Muszyna nie położyła się, a wręcz przeciwnie, walczyła. My zaś zaczęłyśmy popełniać błędy, ale najważniejsze, że w tie-breaku potrafiłyśmy szczęśliwie doprowadzić ten mecz do zwycięstwa.

Dużo kłopotów sprawialyście dziś rywalkom serwisem. To był element, na który kładłyście największy nacisk?

– Wiedziałyśmy, że muszynianki mają dobre przyjęcie i jeśli zagramy dobrze zagrywką, to odrzucimy je od siatki i będzie nam łatwiej bronić piłki, a potem wyprowadzić kontry. Ciężko wskazać jeden element decydujący, ale generalnie determinacja, która pozwalała wygrywać długie i trudne wymiany.

Czwarte miejsce w tabeli to wynik zgodny z planem? A może powyżej oczekiwań?

– Przed sezonem nikt by pewnie nie stawiał, że znajdziemy się w pierwszej czwórce, raczej do tego grona brano pod uwagę choćby Dąbrowę, czy Muszynę, które w zeszłym sezonie walczyły o medale. Tym bardziej to czwarte miejsce nas cieszy, natomiast musimy pamiętać, że to nie koniec ligi. Jeszcze cała druga runda przed nami, a także play-offy i oby szło nam tak, jak teraz, abyśmy po fazie zasadniczej były na tym czwartym miejscu.

To już wasza trzecia wygrana z rzędu. Mówi się, że w końcu widać efekty pracy trenera Grabowskiego. Czy te ostatnie treningi były przeprowadzane jakoś inaczej w związku z tym?

– Trenujemy ciągle tak samo. Duży nacisk kładziemy na ustawienia szóstkowe. Faktycznie od wygranej z Dąbrową Górniczą, te treningi przez cały tydzień wyglądały super, co też na pewno poprawiło naszą pewność siebie. Fajnie, że mamy całą dwunastkę i gdy ktoś się zatnie, jest zmiana i nowa zawodniczka wnosi coś dobrego do gry zespołu.

Za tydzień startuje runda rewanżowa i podejmujecie Aluprof Bielsko-Biała. Już w pierwszej kolejce udowodniłyście, że jesteście w stanie z nimi powalczyć, a może nawet wygrać.

– Faktycznie mogłyśmy nawet zdobyć trzy oczka, a skończyło się na jednym. Ale to był ciężki mecz, początek ligi, a my nie byłyśmy jeszcze zgrane. Myślę, że teraz będzie to już inaczej wyglądało i zagramy lepiej, lecz pamiętamy, że Aluprof też będzie już ograny, bo również będzie miał rozegrane 9 meczów. Będziemy walczyć i wierzę, że zwyciężymy.

 

Aleksandra Jagieło – kapitan Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS:

Gratuluję zespołowi z Łodzi zwycięstwa. Chciałabym tylko powiedzieć, że żałuję, iż nie poszłyśmy za ciosem i nie wygrałyśmy tego piątego seta po poprzednich dwóch dobrych partiach. Mam nadzieję, że zaczniemy wyciągać wnioski i zaczniemy grać od początku meczu, a nie od drugiego czy trzeciego seta.”

Magdalena Śliwa – kapitan Beef Master Budowlanych Łódź:

Bardzo dziękuję za gratulacje. Cieszymy się, że wygraliśmy z tak silną drużyną jak Muszynianka, natomiast na pewno nie możemy być zadowolone z trzeciego i czwartego seta. Tu oczywiście słowa uznania dla zespołu z Muszyny, który w tych odsłonach zagrał zupełnie inaczej, bardziej agresywnie. Być może nie wypada mi chwalić drużyny przeciwnej, ale Gabrysia (Jasińska – red.), która weszła na boisko, z pewnością zmieniła obraz gry swojego zespołu. Najważniejsze, że po nieudanych setach potrafiłyśmy w tie-breaku wejść z powrotem do gry i wygrać całe spotkanie. Z tego się cieszymy.”

Bogdan Serwiński – trener Polskiego Cukru Muszynianki Fakro Banku BPS:

Gratuluję Magdzie i Adamowi. Powiem szczerze, że jestem trochę zdezorientowany, bo nie wiem, czy mam cieszyć się z tego, iż zdobyliśmy jeden punkt przegrywając w tym meczu juz 0:2, czy być wkurzonym, że tak odpuściliśmy tego piątego seta. Pewnie z takim uczuciem muszę zostać do jutra, licząc, że najdą mnie jakieś bardziej optymistyczne myśli.”

Adam Grabowski – kapitan Beef Master Budowlanych Łódź:

Dziękuję za gratulacje. Jak mówiłem wcześniej przed meczem: jeśli Muszynianka zacznie przyjmować, to będziemy mieć bardzo duże problemy. Gdy przeciwniczki grały swoje swoje i wykorzystywały środkowe, nie mogliśmy sobie poradzić. W tie-breaku udało nam się właśnie ten środek zatrzymać i to był niewątpliwie klucz do zwycięstwa. Bardzo się cieszę, że wytrzymaliśmy do samego końca. Gratuluję dziewczynom tego zwycięstwa.”

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl