Tak się wzmacnia Wisła Kraków.

Już za miesiąc zostanie otwarte letnie okienko transferowe. Będzie to bardzo ważny, wręcz kluczowy czas przede wszystkim dla świeżo upieczonych mistrzów Polski – ekipy Wisły Kraków. Nikt w Krakowie nie wątpi w konieczność, nie tyle uzupełnienia, co wzmocnienia kadry zespołu Roberta Maaskanta i to co najmniej w takim stopniu, w jakim tego dokonano w przerwie zimowej.

Solidną gwarancją równie udanych strzałów transferowych jak te styczniowe jest osoba dyrektora sportowego drużyny – Holender Stan Valckx. Wymownym potwierdzeniem świetnych kompetencji byłego reprezentanta Holandii są wymyśleni przez niego Maor Melikson, Tzvetan Genkov, Sergei Pareiko oraz nieco mniej Kew Jaliens i Michail Sivakov. Zwłaszcza trzej pierwsi wymienieni zawodnicy wnieśli do drużyny nową jakość lub jak kto woli – zrobili różnicę.

Jednak to stanowczo za mało na zaistnienie w Europie o fazie grupowej Ligi Mistrzów nawet nie wspominając.
Wisła pilnie potrzebuje nowych zawodników nie tylko na zbyt krótką ławkę rezerwowych. Przede wszystkim mistrz Polski wymaga wzmocnienia podstawowej jedenastki, a najpilniejszym wydaje się zakup co najmniej trzech obrońców.
Na prawej stronie żadnej konkurencji nie ma dość przeciętny Erik Cikos. Na lewej z kolei gra przecież nominalny pomocnik Dragan Paljic.
W środku defensywy niby wszystko jest ok, no bo przecież Osman Chavez, Kew Jaliens i Gordan Bunoza nie specjalnie nie olśnili, ale i nie zawiedli.
Czemu więc „niby”? „Niby”, bo nie wiadomo co z Chavezem, którego trzeba wykupić z Platense i w związku z tym, o ile na pozycje skrajnych obrońców jest ciągle realna szansa, że się uda znaleźć wartościowych piłkarzy, którzy będą mieli swoje karty na ręku, o tyle w przypadku Honduranina pojawiają się koszty. W mediach i nie tylko słychać głosy zdziwienia, „czemu jeszcze się zastanawiają?”, „nad czym tu myśleć?” itp., a ja się nie dziwię Valckxowi, że się waha, bo tak na chłodno oceniając, to Chavez wcale nie jest aż tak wspaniały. Przede wszystkim jest ociężały i mało zwrotny, co sprawia, że za łatwo jest go minąć. Zazwyczaj ratuje się w takich sytuacjach wślizgami, które wychodzą mu różnie w naszej Ekstraklasie i na rywalach z wyższej półki może się to nie sprawdzać.

W drugiej linii sytuacja jest zdecydowanie najlepsza, ale nie oznacza to, że jest właściwa. O ile na środek pomocy Maaskant może desygnować trzech z pięciu wartościowych piłkarzy (Radosław Sobolewski, Cezary Wilk, Maor Melikson, Tomas Jirsak, Łukasz Garguła), to na bokach jest już poważny problem z konkurencją dla Patryka Małeckiego na prawej stronie i Andraza Kirma na lewej. Kończy się okres wypożyczenia Sivakova i Nourdina Boukhariego, a Wojciech Łobodziński pewnie rozwiąże z Wisłą umowę, ale ich ewentualne odejście nie będzie osłabieniem zespołu.
W najgorszym przypadku drugą linię musi wzmocnić chociaż prawy pomocnik – zakładając, że zostanie sprowadzony lewy obrońca i Paljic będzie walczył o miejsce w składzie jako lewy pomocnik. Najlepszym rozwiązaniem byłoby też ściągnięcie kogoś na lewą stronę.

W nadchodzącym sezonie atak Wisły na tą chwilę tworzy zaledwie dwójka zawodników. Bułgar Genkov i rekonwalescent Rafał Boguski. Już wiadomo, że z klubem pożegnają się Maciej Żurawski i Argentyńczyk Andy Rios, którzy nie spełnili pokładanych w nich nadziei (zwłaszcza Żurawski).
Wobec takiej sytuacji Valckx musi wymyśleć Maaskantowi chociaż jednego klasowego napastnika.

Jakby nie patrzeć, jedno nie ulega wątpliwościom – Wisła Kraków potrzebuje wzmocnień kadrowych i to nie tylko w kontekście udziału w rozgrywkach międzynarodowych, ale także skutecznej walki o obronę tytułu mistrza kraju, bo chyba tak nisko punktowane pierwsze miejsce jak w tym sezonie nie prędko się powtórzy.
Kogo można się spodziewać wśród potencjalnych wzmocnień? Metody działania Valckxa skutecznie uniemożliwiają nawet podjęcie próby spekulacji na ten temat. Każdy pamięta w jaki sposób Wisła sprowadzała nowych graczy w styczniu, kiedy to pierwsze przecieki trafiały do mediów nie wcześniej niż przed dograniem wszystkich szczegółów danego transferu, a przeważnie to wówczas jak nowy zawodnik miał się pojawić bądź się właśnie pojawiał na testach medycznych w Krakowie.
Z tego powodu uważam, że nie ma za bardzo sensu zgadywanie – „kogo kupią”, „skąd kupią”, o tym „za ile” nawet nie wspominając. Co innego jednak nasze niezastąpione i niezawodne media sportowe. Bardzo szybko i niezwykle mocno w tym roku wiosenne słoneczko przegrzało kilka dziennikarskich główek, stąd już w maju mamy kilka prze-sensacyjnych prze-hitów pośród ewentualnych zawodników, o których „powalczy” mistrz Polski.

W szybkim skrócie na dzisiaj wygląda to mniej więcej tak:
– Ruud Van Nistelrooy – jest po słowie ze Stanem Valckxem i niebawem powinien się ostatecznie zdecydować na Kraków, odrzucając tym samym pozostałe oferty z Włoch, Hiszpanii, Niemiec oraz Anglii, Turcji i Holandii.
– Roque Santa Cruz – plan B na wypadek, gdyby jednak holenderski snajper z jakiegoś nieoczekiwanego powodu nie dotarł do Krakowa.
– Vicente Rodriguez – dostał ofertę i ma teraz czas do namysłu. Jego transfer nie zależy od innych czynników jak w przypadku Paragwajczyka.
– Ivica Iliev – król strzelców ligi serbskiej z Partizana, któremu właśnie wygasa umowa. Opcja C lub D (wiadomo dlaczego – Ruud i Roque są nieco lepsi…).
– Michał Żewłakow – grzechem byłoby przecież nie wymienić obrońcy po klapie rozmów z Legią w kontekście gry w Wiśle.
– Marcin Baszczyński – skoro wraca z Grecji to gdzieżby indziej, jak nie do swojej byłej drużyny (sam piłkarz nie bardzo wierzy w ten transfer, ale od czego mamy „Fakt” albo „PS”…).
– Pavle Ninkov – 24-letni obrońca Crvenej Zvezdy, o którym poważnie myślą m.in. w Bayernie Monachium (wartość Serba to jakieś 3 mln. euro) miałby wzmocnić konkurencję i rywalizację o grę na prawej obronie.

To jest tylko krótka lista tych zawodników, których nazwiska już zdążyły paść w kontekście Wisły Kraków.
Nieźle się popieprzyło w głowach co niektórym. Aż strach pomyśleć jak ich zryte bańki zniosą czerwiec oraz lipiec, a więc letnie słoneczko, które jak to ostatnimi laty u nas bywa latem, bardzo często żarzy się niemiłosiernie z błękitnego nieba …

Aaa, bym zapomniał z tego wszystkiego o moim „czarnym koniu” nadchodzącego okienka!! Właściwie to o dwóch!!
Czekam z wielką niecierpliwością na doniesienia prasowe o nowych drużynach Jacka Krzynówka i Emmanuela Olisadebe!!
Przede wszystkim na „sensacyjno-hitowe” newsy w sprawie naszego najlepszego lewego pomocnika ostatnich lat!! – to będą z pewnością zajebiste jaja!!

P.S. 😉
Specjalnie dla tych wszystkich czytających, nie mniej bystrych niż użytkownik „mats” taka moja mała uwaga odnośnie zmiany wizualnej wpisu, jakiej postanowiłem właśnie dokonać. Otóż ta część tekstu, którą zaznaczyłem kolorem niebieskim została napisana z czystą IRONIĄ. Jestem chyba jednym z ostatnich, którzy biorą takie farmazony na poważnie i się nimi podniecają.
Wydawało mi się, tak poza tym, że kontekst wpisu jest żywym tego dowodem. Okazało się, że raczej nie bardzo, więc fragmenty z moją opinią, które
wyrażają mój stosunek do tematu „pogrubiłem”.
Mam nadzieję, że już się nie trafi nikt, kto by miał wątpliwości i „ubaw” jak „mats”! 😉


pubsport.pl