Takiego huncwota jak Balotelli to ludzie na wyspach jeszcze nie widzieli

Wyjątkowo dzisiaj mój felieton czwartkowy nie będzie poświęcony Chelsea, ale jej rywalowi w lidze – Manchesterowi City, a konkretniej jej napastnikowi – Mario Balotellemu.

Kibice w Wielkiej Brytanii zobaczyli i na własnej skórze odczuli wiele. Były zdrady małżeńskie piłkarzy wcześniej idealnych (Terry), zdrady tradycyjnych skandalistów (Rooney), były przekleństwa do kamery, mniej lub bardziej uzasadnione (Drogba, Rooney). Niekiedy zdarzało się widzieć fanom swojej drużyny popijającego piwo w barze w nocy o północy najlepszego zawodnika danego zespołu. Niektórym zdarzało się nawet samochody rozbijać w ciemną noc, co i tak jakiejś sensacji nie wywołało. Mimo to, taki huncwot jak Balotelli jest wyjątkiem. Powiem szczerze, że nie wiem, czy to po prostu jego kretynizm czy trudny charakter, jak dla mnie jest piłkarzem bez przyszłości.

Balotelli łamie wszelkie zasady. Złamał nawet samego Jose Mourinho, który wyraził się, że „przez niego wyląduje kiedyś u psychiatry”. Ba – nie dość, że złamał, nawet chciał go uczyć dobrych manier! Balotelli jest na tyle odważny, że otwarcie pokłócił się z portugalskim szkoleniowcem, za co ten najpierw odsunął go od składu, a w konsekwencji doprowadził do odejścia Włocha z Mediolanu do Manchesteru. Przeszedł za 20 mln funtów, a The Special One odetchnął z ulgą, że z tym huncwotem będzie miał problemy ktoś inny.

Balotelli się zmienił? Kpię sobie chyba z samego siebie. Wytrzymał aż do października, kiedy to wjechał w więzienie dla kobiet Bresci. Czemu? Ano przez pomyłkę, bo drzwi były otwarte. Potem zachowywał się już tylko gorzej. Pobił się z Boatengiemwywołał kolejny konflikt z trenerem – tym razem Manciniego. Oprócz aroganckiego zachowania wobec kibiców, trenerów i wszystkich związanych z futbolem uważał się także za dużo lepszego od kobiet – z jednązerwał przez smsa, niezbyt uprzejmego zresztą. Przy kolejnej w eleganckiej resteuracji skandował nazwisko jej teoretycznego klienta – Wayne Rooneya. Można by tak wymieniać jeszcze wiele jego wybryków, nie znajdziemy wielu takich, w której „Super Mario” by się ukorzył. Jedną z niewielu takich sytuacji było kopnięcie rywala w meczu Ligi Europejskiej z Dynamem Kijów. Wtedy to Balotelli przeprosił i powiedział, że to przez niego Manchester przegrał. Prawda? Pewnie! Super Mario obiecywał poprawę, mówił: „Potrzebuję pomocy, zawsze wszystko psuję. Na grze w kadrze naprawdę mi zależy.” Kara jednak być musiała, więc selekcjoner nie powołał go na marcowe mecze Włochów. Liczył jednak na poprawę gry swojego asa, chociaż czy to z nim czy bez niego, gra Makaronów i tak się nie układała, kiedy goli nie strzelał Del Piero.

Poprawił się? Tak, pewnie… Na boisku ukrywał swój wybuchowy charakter pod maską spokoju oraz tego, że po prostu nie grał za dobrze. Co innego poza murawą. Z nudów rzucał lotkami w piłkarzy z akademii Manchesteru City. Nic sobie z tego nie robił, że lotki, których używał do „zabawy” miały ostre końce. Został ukarany grzywną – bagatela – 100 tys. Euro. Super Mario zaczął przepraszać, nawet mówić, że podoba mu się w Manchesterze – co robił chyba bezwiednie. Przecież jeszcze całkiem niedawno deklarował, że chce wrócić do Włoch, podobnie jak druga gwiazda manchesterowska, Carlos Tevez. Jeszcze trzy miesiące kiedy to Super Mario skompletował hat-tricka, nawet nie próbował udawać, że się cieszy. Na twarzy gościł mu wymuszny uśmiech. Kilka dni temu okazało się, że te jego przeprosiny też spełzy na manewce. Po meczu derbowym z MU w Pucharze Anglii wywołał kolejną aferę. Ziirytował zarówno Rio Ferdinanda jak i Andersona. Czemu? To wie tylko sam Balotelli.

Nie można jednak ciągle oskarżać Super Mario. Balotelli od początku swego żywota ma pecha. Jako dziecko zostawili go Ghańscy rodzice. Przygarnęła go rodzina Włochów, przez którą zmienił nazwisko z Barwuah na Balotelli. Napastnik w Interze kopał piłkę od 2007 do 2010 roku. Podczas gry doświadczył wielu upokorzeń, obrazy lub Bóg wie czego. Balotelli oczywiście prowokował jak tylko prowokować się da. W końcu nie wytrzymał Totti, który kopnął i obraził napastnika City. Super Mario był często ofiarą rasizmu, czy to w klubie, czy w reprezentacji. Wtedy były to chyba jedyne szczere prośby Balotelliego, który błagał o pomoc w zwalczeniu rasizmu. Udało mu się? Nie wiem. Na Wyspach rasizmu w stosunku do Włocha nie ma, a reprezentacji już od meczu z Rumunią nie grał, za swoje wybryki w meczu z Dynamem Kijów. Czekam więc na kolejny wybryk młodego napastnika, bo w poprawę to ja już przestałem wierzyć.

 


pubsport.pl
Tomek Mądry
Pochodzę z Poznania, aktualnie mieszkam w Ząbkach. Kibic Chelsea, FC Koeln. To tyle. Jestem zwyczajnym, szarym człowiekiem, który postanowił się czymś interesować. Wybrał sport. Oprócz amatorskiego grania w piłkę nożną i uprawiania badmintona piszę także od listopada bloga. W styczniu założyłem nowy i teraz publikuje wpisy na obu adresach. Dnia 10 marca postanowiłem zarejestrować się na pubsport.pl i umieszczać również tutaj moją publicystykę. Na moim blogu i na pubsport znajdziecie na pewno co czwartek - felieton o Chelsea i wiele, wiele innych.
http://kwestor.blox.pl/html