Temat Sadajewa zdominował konferencję prasową po meczu Lechia – Lech

Zaur Sadajew niesłusznie został wyrzucony z boiska. To była walka o piłkę. W całej Europie walczy się w ten sposób. – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Lechii Gdańsk, Joaquim Machado. – Wiedzieliśmy, że Sadajew gra bardzo ostro i elementem taktyki było wykorzystanie tego. – to już słowa Mariusza Rumaka, szkoleniowca poznańskiego Lecha.

– W pierwszej połowie zdecydowanie dominowaliśmy, mieliśmy około pięciu szans stuprocentowych, by zdobyć bramki. Niestety w końcówce Zaur Sadajew niesłusznie został wyrzucony z boiska. To była walka o piłkę. W całej Europie walczy się w ten sposób. Zaur na boisku jest piłkarzem, który walczy o wszystkie piłki, a arbitrzy są pod presją rywali i przez to pokazują mu kartki­– mówił szkoleniowiec Biało-Zielonych.

Portugalczyk bardzo narzekał na poziom sędziowania w tym spotkaniu. -To pokrzyżowało nam plany na dalszą część meczu. W ogóle sądzę, że sędzia nie był w najlepszej formie. Wydaje mi się, że przy drugiej bramce Łukasz Teodorczyk popychał naszego obrońcę. – opowiadał Machado.

Jednak nie można całej winy zrzucać na arbitrów, skoro Lechiści stracili dwa gole w ciągu czterech minut w ten sam sposób. Szkoleniowiec gdańszczan tłumaczył to tak: – Nasi obrońcy nie dysponują tak znakomitymi warunkami fizycznymi i dlaczego niestety dośrodkowania ze skrzydeł stanowią dla nas kłopot.

– Na początku II połowy Makuszewski miał idealną okazję na 2:0 i podejrzewam, że gdyby ją wykorzystał, mielibyśmy mecz pod kontrolą. W dziesiątkę bardzo trudno gra się z takim przeciwnikiem, jak Lech Poznań. Zostaliśmy zepchnięci do obrony, co pokrzyżowało mi plany taktyczne na II połowę. – zakończył Joaquim Machado.

Z kolei Mariusz Rumak uczciwie przyznał, że w I połowie to Lechia była lepszym zespołem: – Miała zdecydowanie więcej sytuacji podbramkowych, a z kolei my ich sobie w tej części nie stwarzaliśmy. Oblicze spotkania zmieniła czerwona kartka. Cieszymy się z 3 punktów, a mamy ich w sumie 7, więc jesteśmy blisko czołówki.

Trener „Kolejorza” przyznał, że nie było łatwo zmotywować zespół na to spotkanie: Jesteśmy w niepewności, taka atmosfera panuje od dwóch dni. Trudno budować zespołowość w takich chwilach. Moi zawodnicy chcieli jednak wygrać, bo to są profesjonaliści i wykonują swoje zadania.

Rumakowi nie przeszkadzało to, że wśród gdańskich kibiców nastąpiła wielka mobilizacja na to spotkanie: – Ja generalnie mam taką naturę, że czym więcej ludzi obserwuje mecz, tym jestem bardziej szczęśliwy prowadząc zespół. Dziś była bardzo dobra atmosfera, ponad 25 tysięcy ludzi na trybunach i dwa dobre zespoły na przeciw siebie. Nic tylko się cieszyć, że pracuję w takich warunkach ­– mówił.

W II połowie poznaniacy przejęli inicjatywę, ale momentami brakowało im wykończenia akcji. Trener Lecha odniósł się do tego w następujący sposób: – W przerwie zwróciłem uwagę moim piłkarzom, że Trela kilka razy złapał piłkę w prostej sytuacji, gdy graliśmy na bliższy słupek oraz że trzeba na ten bliższy słupek dobrze nabiec i tak też robiliśmy w II połowie. Grało się w niej jednak trudniej, ponieważ Lechia się broniła i cofnęła do własnego pola karnego, więc dośrodkowanie musiało być naprawdę precyzyjne. Szkoda, że zabrakło nam takich w czwartek.

Na zakończenie szkoleniowiec drużyny z Wielkopolski przyznał, że brał pod uwagę w strategii na to spotkanie zadziorny charakter Zaura Sadajewa. – Wiedzieliśmy, że Sadajew gra bardzo ostro i elementem taktyki było wykorzystanie tego. Oczywiście nie chodziło o to, by go prowokować, ale zwracałem moim piłkarzom na to uwagę.

 


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl