Tendencja zwyżkowa polskich panczenów

Tej zimy mieliśmy sporo powodów do radości. Medale Mistrzostw Świata biathlonistek, kryształowa kula Justyny Kowalczyk, dobre występy skoczków narciarskich. Na tym jednak nie kończą się sukcesy polskich reprezentantów w sportach zimowych. Mimo braku choćby jednego krytego pełnowymiarowego toru łyżwiarstwa szybkiego tej zimy obecność w światowej czołówce zasygnalizowały polskie panczeny. Dziś dobiegły końca Mistrzostwa Świata w łyżwiarstwie szybkim na olimpijskim torze w Soczi. Zakończyły się one dla Polski dwoma krążkami – srebrnym i brązowym.

Największą polską gwiazdą obecnego sezonu był Zbigniew Bródka. Z sześciu zawodów Pucharu Świata na dystansie 1500 metrów cztery zakończył na podium i został najlepszym specjalistą na tym dystansie w sezonie. Ponadto siódmy w klasyfikacji końcowej, także na półtora kilometra, był Konrad Niedźwiedzki. Na MŚ poszło trochę słabiej, ci dwaj panowie zajęli odpowiednio szóste i ósme miejsce. W Pucharze Świata formą błysną także sprinter Artur Waś zajmując drugie miejsce w pierwszych zawodach sezonu. Z czasem szło jednak coraz gorzej i skończyło się na 11. miejscu w generalce. Także 11. miejsce, na 1500m oraz na 3000m zajęła w klasyfikacji całego sezonu Katarzyna Bachleda-Curuś. W Soczi zgarnęła odpowiednia szóstą i dziewiątą lokatę. Ale to nie indywidualne sukcesy budują naszą pozycję na torach świata (choć wyczyn Bródki jest historyczny). Najważniejsze jest to, że mamy dwa dobre zespoły.

W Vancouver nasze panczenistki zdobyły brąz. Zostało to powszechnie uznane za przypadek. Ot, niespodzianka, która czasem się zdarza. W tym roku dostalismy jasny sygnał, że to nie był przypadek. W tym sezonie Katarzyna Bachleda-Curuś, Natalia Czerwonka, Luiza Złotkowska i Katarzyna Woźniak ani razu nie zajęły miejsca poza czołową czwórką. W końcowej klasyfikacji PŚ zajęły trzecie miejsce, a dziś (w zestawieniu Bachleda-Curuś – Złotkowska – Czerwonka) zdobyły srebrny medal Mistrzostw Świata. Zawdzięczają go upadkowi jednej z Kanadyjek – przedstawicielki tego kraju jechały na sporo lepszy czas od Polek, ale wywrotka zaprzepaściła szanse na medal. Taki jest jednak urok tej konkurencji. Cały zespół musi jechać bezbłędnie. Warto jeszcze zwrócić uwagę na format zawodów. Z kanadyjskich igrzysk pamiętamy walkę w ćwierćfinale, półfinale i finale. Na Pucharach Świata oraz na Mistrzostwach Świata każdy zespół jedzie raz i liczy się czas przejazdu. Żadno z tych miejsc w czwórce nie wynika z tego, że w 1/4 finału u rywalek był upadek, czy któraś z zawodniczek osłabła. Po prostu nasze panczenistki kręcą jedne z najlepszych czasów na świecie.

Ale są i panowie. W tym sezonie „tylko” raz wskoczyli na podium PŚ, ale w klasyfikacji końcowej zajęli piate miejsce minimalnie przegrywając możliwość startu w czterozespołowym finale Pucharu Świata. W Soczi Bródka, Niedźwiedzki i Jan Szymański osiągnęli najlepszy wynik w historii polskich męskich panczenów. Ulegli tylko Koreańczykom i Holendrom. Jest to pierwszy męski medal Mistrzostw Świata na dystansach dla Polski.

Za rok Igrzyska Olimpijskie. Dwa medale MŚ i kryształowa kula to niezły prognostyk. Łyżwiarstwo szybkie bardzo potrzebuje sukcesu. Jak mnóstwo innych dyscyplin w tym kraju – sportowcy ścigają się o popularność, a więc o pieniędze. I, następny punkt, infrastrukturę. Przygotowania polskiej reprezentacji do Soczi odbyły się w Berlinie, bo Polska nie posiada krytego odpowiedniego toru. Choćby jednego miejsca, w którym można spokojnie przygotowywać się do walki z Holendrami i innymi panczenowymi nacjami. W Vancouver panczenistki zdobyły medal w tym samym dniu co Kowalczyk, wszyscy zachwycali się Małyszem – sprawa problemów dyscypliny Bachledy-Curuś i Bródki nie wypłynęły na szerokie wody. Po kryształowej kuli Bródki przed kilkoma tygodniami sprawa nie wyszła poza media sportowe. Kolejny sukces na IO może da już trochę do myślenia. Tak jak to było w przypadku Damiana Janikowskiego po Londynie – wprawdzie nie został postawiony na nogi cały system treningowo-szkoleniowy polskich zapasów, ale nasz medalista nie musi już liczyć dokładnie kazdej złotówki przed wyjazdem na zagraniczne zawody. Tor to jednak trochę większy wydatek. Fakt, że trasy nartorolkowej nie doprosiła się Justyna Kowalczyk nie wróży najlepiej. Trzeba jednak życzyć polskim łyżwiarkom i łyżwiarzom powodzenia. Po pierwsze na torach, a po drugie w walce o rozwój dyscypliny.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl