Teraz wysyłam list do…

fanów Barcelony i Realu. Niestety, wczorajszy mecz udowodnił jedną prawdę – kibice rozpieszczeni, przyzwyczajeni do notorycznego wygrywania, nie potrafią przegrywać.

Moi drodzy…

Jako kibic Realu (od dziesiątego roku życia) cieszyłem się wczoraj jak cholera. Trofeum, wygrane w bitwie z Barceloną to najlepsze co mogło nam się zdarzyć. Przez ostatnie sezony Blaugrana zazwyczaj obijała Real jak chciała, znosiliśmy to, może nawet przyzwyczailiśmy się. Uważam, że radziłem sobie  z tą trudną sytuacją całkiem nieźle (pewno nie każdy kibic Królewskich może tak o sobie powiedzieć, ale cóż). Po pierwsze – potrafiłem dostrzec coś czego nie dostrzega przeciętny psychofan – Barcelona w ostatnich sezonach była od Realu zwyczajnie lepsza. Co więcej, umiała zagrać tak, że szczęka opadała, pewnie nadal umie. Jej gra cieszyła oko, także i moje, tak bardzo stęsknione za czasami gdy Raul i Morientes terroryzowali Ligę Mistrzów biegając w koszulkach Realu. Mimo wielu wkurwiających porażek zachowywałem spokój. Po słynnym 5-0 nie wylewałem wiadra pomyj na Guardiolę i Messiego, na FB napisałem tylko – zobaczymy wiosną. No i zobaczyliśmy.

By nie podgrzewać atmosfery, która na tym portalu też jest gorąca, nie będę się tutaj rozpływał nad piękną grą Realu. Nie obliczę przez ile minut dominował na boisku, choć podejrzewam, że wbrew życzeniowemu myśleniu ,,katalończyków” – inicjatywa przez większość ze 120 minut była w tym spotkaniu po stronie Królewskich. Jaki to był mecz każdy widział – nerwowy, był meczem dwóch wielkich, nieznoszących się drużyn. Był też spotkaniem zmiennym, raz przeważali jedni, raz drudzy, jedni i drudzy mieli swoje szanse. Ogólnie było to fajne widowisko. No i co z tego? Nic, bo dla części osób, przyznanie że Mourinho to geniusz jest niemożliwe. Otóż mówię wam – jest geniuszem, bo po raz kolejny w krótkim czasie potrafił zatrzymać najbardziej ofensywnie i efektownie grającą drużynę świata. Nie chcecie tego przyznać, ale tak jest, kwestionowanie tego jest moim zdaniem na poziomie równym temu, na którym znalazła się wczoraj upuszczona przez Ramosa replika pucharu. Dziś upuszczony puchar jest dla dużej części kibiców Blaugrany tematem numer jeden. Może raczylibyście jednak zwrócić uwagę na rzeczy istotniejsze. Na przykład na bezproduktywność ataków waszych pupili. Jakim cudem ekipa strzelająca tak wiele bramek stworzyła tylko trzy świetne okazje podbramkowe? Jakim cudem, przez 210 minut przeciw Realowi, Messi i spółka zdobywają tylko jedną bramkę i to z rzutu karnego?

Barca zagrała genialnie, a Realowi pomógł sędzia… Bzdura, spalony przy nieuznanej bramce był i nie podlega dyskusji. Domniemana czerwona kartka dla Pepe? Niby za co? Spójrzcie za jakie zagranie dostał żółtą kartkę – tylko za to, że przewrócił się koło niego Alves. Jako redaktor naczelny tego portalu mam apel do wszystkich wypowiadających się tutaj – zachowajcie zdrowy rozsądek. Nie mówię o obiektywizmie, bo wyrażamy swoje opinie. Po sobotnim meczu Paweł Szymański sprowadził mnie na ziemię, pisząc, że nie ma sensu gdybanie. Tak nie ma, dziękuję Paweł za to zdanie. Nie gdybajmy teraz, co by było gdyby nie Casillas, gdyby nie sędzia itd. Real wygrał w uczciwej, przyzwoicie sędziowanej rywalizacji i zasłużenie zdobył Puchar. Barca nie zagrała genialnie, a Mourinho pokazał, że w kwestii taktyki potrafi wszystko. Obniżanie wartości tego triumfu jest hmm… głupie. Bo każdy, czy to Madritista czy Barcelonista czekał na ten mecz tak samo spięty. Każdy chciał pucharu dla siebie. Mecz ligowy podobno był najmniej ważny, teraz Real wygrał podobno najmniej ważny puchar. Retoryka trochę ryzykowna, bo co będzie po ewentualnym odpadnięciu Barcy z LM?

PS. Jedynym miejscem w tym portalu, gdzie wymagam i zawsze będę wymagał, obiektywizmu są relację na żywo. W tym miejscu chciałbym zapewnić, że jednostronne relacje, w stylu wczorajszej już się nie powtórzą. Nie piszę tego publicznie, by zaatakować Pawła, tylko by każdy z prowadzących relacje, wiedział jaką rolę ma do wykonania. Kontrolowanie własnych emocji to priorytet.

Pozdrawiam i życzę nam, by kolejne mecze Real – Barcelona dostarczyły dużo sportowych emocji. Bywajcie 🙂

Ojciec redaktor 🙂


pubsport.pl
Damian Ślusarczyk
29 lat, wychowany pod Kielcami, mieszka w Manchesterze, PubSport.pl z małymi przerwami ogarnia od 8 lat. Stale udowadnia, że jest w stanie znaleźć "coś" ciekawego w każdej dyscyplinie sportu. Obserwuj mnie na Twitterze
http://www.pubsport.pl/