„To był wyścig dla koneserów”

Powyższymi słowami Włodzimierz Zientarski rozpoczął studio Formuły 1 w Polsacie. To po prostu ładniejsza wersja słów „ten wyścig był nudny”. I to jest fakt. Nie zapamiętamy szczególnie tego wydarzenia na długo.

Oczywiście znowu wygrał Sebastian Vettel, więc największą atrakcją był trwający przez prawie cały dystans wyścigu pojedynek o 2. miejsce między Fernando Alonso i Markiem Webberem. Ostatecznie to Hiszpan wyszedł z niego zwycięsko, bo jego rywal popełnił błąd na jednym z zarkętów, a potem jeszcze miał problemy ze skrzynią biegów.

Wiele osób spodziewało się, że Alonso przed, jakby nie było, własną publicznością będzie pierwszym z kierowców spoza McLarena, który pokona Vettela w wyścigu. Sztuka ta się jednak nie udała, bo Niemiec pojechał naprawdę dobrze. Gdy dostał informację, że niedaleko za nim jest jakiś przeciwnik, natychmiast podkręcał tempo i z półtora sekundy robiło się ponad dwa razy tyle.

Rezultaty dzisiejszego ścigania mogą być niezadowalające dla takich teamów, jak McLaren, Mercedes GP, czy Lotus Renault. Jeśli chodzi o zespół dwóch Mistrzów Świata, to powodem może być fakt, że stracili bardzo dużo do zwycięzcy wyścigu, pomimo tego, że Hamilton dojechał czwarty, a Button szósty.

Z kolei w stajni z Niemiec, Michael Schumacher przez kontakt z oponą V. Petrova musiał zjechać na wymianę nosa i skończył na 17. miejscu. Nico Rosberg za to został ostatnim niezdublowanym kierowcą…

Lotus Renault weekend w Walencji zakończył z dorobkiem… jednego punktu zdobytego przez Nicka Heidfelda. Petrov jechał raczej na tyłach, choć startował z 11. pola. Źle się dzieje, oj źle w zespole Roberta Kubicy…

Na uwagę zasługuje fakt, że wszyscy kierowcy, którzy wystartowali, dojechali do mety. Biorąc pod uwagę to, iż ścigali się na torze ulicznym, to bardzo dobrze o nich świadczy! Może właśnie także dlatego nie oglądaliśmy wielu manewrów wyprzedzania. Oczywiście powierzchowny „fan” F1 powie, że w tym wyścigu nic się nie działo, bo układ sił na mecie w czołówce był niemal identyczny, jak w kwalifikacjach. Z ciężkim sercem, ale przyznam mu rację. Jednak myślę, że jeśli ktoś lubi się zagłębiać w detale tego sportu, to na pewno się nie nudził. Ja oczywiście jestem tym drugim. Ale nie będę się już rozpisywał o wyścigu, bo faktycznie wiele powodów do przeżywania emocji nie mieliśmy.

Za dwa tygodnie wyścigowy weekend będzie przebiegać pod znakiem słowa: „zmiany”. Nie będzie mapowania silnika, ani dmuchanego dyfuzora w samochodach. Dzięki temu niektórzy już zapowiadają, że wygra ktoś inny niż Sebastian Vettel. Według mnie, ta teoria jest nieco przesadzona, bo zakaz ten będzie obowiązywać wszystkich, nie tylko Niemca. Zmienił się także układ toru w Silverstone. Przede wszystkim miejsce startu, a także konfiguracja niektórych zakrętów.

Jest to obiekt niezwykle ważny dla świata F1, bo to tutaj historia tej dyscypliny zostawiła wiele śladów. Oprócz tego, w Wielkiej Brytanii dużo zespołów ma swoje siedziby, więc zapewne każdy będzie chciał się zaprezentować z jak najlepszej strony. Oby działo się więcej, niż dziś w Walencji!


pubsport.pl
Krzysztof Sędzicki
Uczeń I LO w Łodzi. Już jako przedszkolak oglądałem transmisje sportowe w telewizji. Kilka lat pograłem w koszykówkę, ale nie spodobała mi się i już pod koniec gimnazjum przerzuciłem się na amatorską odmianę siatkówki i skoku wzwyż. Pasjonuję się wieloma dyscyplinami, przede wszystkim piłką nożną, siatkówką, formułą 1 i skokami narciarskimi. Czasami lubię też pooglądać inne sporty, np. koszykówkę, biathlon, tenisa, snookera, darta... Nie ma tygodnia, żebym czegoś nie obejrzał! Tak, uznawaj mnie za sportowego maniaka! Dobrze mi z tym! W przyszłości chciałbym zostać dziennikarzem - komentatorem sportowym. Póki co, próbuję swoich sił na kilku frontach - na blogu (sedzik.blox.pl), tele-sport.pl, TakSięGra TV i właśnie tu, na Pubsport.pl, gdzie piszę artykuły, felietony, relacje i robię kilka rzeczy, których nie widać gołym okiem, gdzieś tam "za kulisami".
http://sedzik.blox.pl