To już fakt: Chelsea w kryzysie

Trzeba już to głośno powiedzieć: CHELSEA JEST W POWAŻNYM DOŁKU. Kryzys The Blues kształtował się w ciągu ostatnich tygodni, aż w miniony weekend osiągnął zenit. Fakt faktem, że Niebiescy przgrali pechowo, bo Birmingham oddało tylko jeden strzał na bramkę, ale chyba tak naprawdę przez to właśnie niemoc piłkarzy z Londynu jest już tak widoczna. Pokusiłem się o opisanie w kilku punktach problemów składających się na ten kryzys. Tak więc „Leo, why?”

1.       Roman Abramowicz.

Widać, że Rosyjski miliarder jeszcze się nie nauczył pewnej rzeczy, a mianowicie wyciągania wniosków z własnych błędów. Tak jak kilka lat temu wcisnął Jose Mourinho Franka Arnesena oraz Avrama Granta, mimo iż Portugalczyk wcale tego sobie nie życzył, tak teraz bez wiedzy Carlo Ancelottiego wyrzucił z klubu jego asystenta Raya Wilkinsa.

A Wilkins, nie dość że był lubiany w klubie, to cieszył się pełnym poparciem Ancelottiego. Na jego miejsce Abramowicz awansował z posady odpowiedzialnego za rozpracowanie rywala Michaela Emanelo. Nigeryjczyk jest więc po raz drugi małą sensacją na Stamford Bridge, gdyż gdy przychodził trzy lata temu (na życzenie Granta, z którym pracowali razem w Izraelu) jako zupełnie niedoświadczony facet. Teraz jest podobnie, bo wątpię że Emanelo ma przynajmniej w połowie takie pojęcie o byciu asystentem, jakie posiada Wilkins.

Aby już całkowicie wyrazić swoją nieakceptację decyzji Czerwonego Romka dodam, iż plotka głosi że nowy asystent został takowym tylko i wyłącznie po to, aby być wtyczką Rosjanina w szatni The Blues. Nie brzmi to poważnie.

2.       Brak napastników.

Chelsea posiada jeden z najlepszych napadów na świecie: Drogba – Anelka ( – Kalou). Ilość bramek strzelanych przez dwóch pierwszych w ostatnich sezonach jak wiadomo jest nie najmniejszą, a jeśli chodzi o Kalou to mimo że nie jest wielkim snajperem, to jest bardzo pożytecznym atakujący, uzupełniającym duet będący głównym bohaterem tego punktu.

Diabeł tkwi w szczegółach, a w tym wypadku w fakcie takim, że w ataku CFC zaczyna się robić kiepsko, gdyż Anelka czy Drogba mają jakieś problemy. A w ostatnich tygodniach Anelka ma takowe ze swoją formą, a reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej nie jest sobą przez malarię na którą ponoć zaniemógł. I kto wtedy ma brylować w ataku mistrza Anglii? O funkcji/umiejętnościach Kalou już pisałem. Pozostają młodzi Geal Kakuta oraz Dan Sturridge. Pierwszy raczej jest bocznym napastnikiem, tudzież pomocnikiem, a Sturridge mimo iż typowy napastnik, to jednak tyleż talent, co jeszcze nierówny i nie przygotowany na takie wyzwania. Tak więc dobry snajper potrzebny pilnie. Najlepiej młody, ale już odświadczony. Jako że Ancelotti pewnie czyta tę stronę regularnie, to podpowiadam: Fernando Llorente, hę?

3.       Niezałatanie dziury po Carvalho

Podobnie sprawa, jak w przypadku duetu A-D, ma się także na pozycji stopera. Gdy nie mogą zagrać John Terry oraz Alex, to na środku bloku obronnego pojawić się musi Branislav Ivanović, bądź (olaboga) Paulo Ferreira. Czyli piłkarz, który o wiele lepiej czuje się na boku obrony oraz piłkarz, który całe życie grał na prawej stronie, a do tego nie ma nawet warunków fizycznych do bycia ostoją defensywy. I to niestety widać.

Nie byłoby takiego problemu, gdyby większa konsekwencja po stracie Ricardo Carvalho. Wystarczyło wyłożyć trochę papierów na dobrego obrońcę. Lepiej było w lecie zapłacić górę pieniędzy za Davida Luiza niż za Ramiresa. Brazylijski pomocnik póki co pokazał niewiele, a dziura w obronie jest i będzie przynajmniej do końca roku. Może warto pomyśleć np. o Gary’m Cahillu?

4.       Kontuzje

Jak nie idzie, to po całości. Kolejnym problemem drużyny są kontuzje. Swoje problemy mieli/mają Terry, Alex, Bosingwa, Essien, Lampard, Żyrkow, Benayoun i Drogba. To na pewno nie pomaga. Pech czy błąd sztabu?

5.       Frank Lampard.

Lider zespołu nie gra od końcówki sierpnia. Czyli będą już prawie trzy miesiące. O ile na początku jego koledzy sobie radzili dobrze (po serii wysokich zwycięstw byli na fali, nikt ważny się nie leczył), to gdy zaczęły się problemy, to brak vice kapitana stał się widoczny.

Lampard na początku września przeszedł (od dawna planowaną) operację przepukliny. Po takim zabiegu powinien wrócić do treningów po kilku tygodniach. Stało się niestety inaczej. A jak już był gotowy półtora tygodnia temu, to nabawił się kontuzji uda i musi pauzować kolejne trzy tygodnie. W czepku urodzony.

Jak będą wyglądały najbliższe tygodnie na Stamford Bridge? Dobre pytanie, bo nie wygląda to najlepiej. Alex, po dzisiejszej operacji, ma nie grać nawet miesiąc, Lampard wróci dopiero w grudniu, Benayoun cały czas leczy ciężką kontuzję, co chwilę na coś narzeka Essien. A to kiedy odblokuje się Drogba z Anelką tego nie wiem nikt. Nie napawają optymizmem także wypowiedzi Ancelottiego o tym że myślał przez chwilę o dymisji, albo że nie ma kontroli takiej jak np. Sir Alex (Kontrola nad zespołem? Mam ją o wiele bardziej ograniczoną niż taki Sir Alex Ferguson. Ja jestem trenerem, a nie menedżerem. Odpowiadam tylko za sprawy techniczne w klubie). A w grudniu po kolei: Everton, Tottenham, Man Utd, Arsenal i Bolton. Carlo, wymyśl coś…

PS. Zachęcamy do odwiedzenia i polubienia naszego profilu na facebooku. Na bieżąco publikujemy tam linki do wszystkich naszych wpisów, czasem także ,,wrzucamy? coś interesującego gratis.


pubsport.pl
Adrian Adamus
tu piszę: http://www.angielskapilka.com/ http://futbolnanie.blox.pl/html
http://www.myspace.com/adek666a