To może Ding?

Mark Selby okazał się być klasyczną gwiazdą pierwszej części turnieju. A ja mu uwierzyłem. Na prawdę sądziłem że Mark Selby, człowiek o twardych nerwach, chłodnej głowie i świetnej odstawnej może zwyciężyć. Ale trafił mu się zawodnik który zdaje się grać z rundy na rundę coraz lepiej.

Ding Junhui omal nie odpadł w 1/8 finału ze Stuartem Binghamem, ale co chłodna głowa do chłodna głowa. Chyba i chłodniejsza od Selby’ego. Może i ona przesądziła o tym że Anglik pozostał w pokonanym polu. Bo nie można napisać ze forma Selby’ego załamała się. Po prostu Ding jest w coraz lepszej. Czy wystarczy na Trumpa? To jest zagadka. Ten młody chłopak na pewno jest w stanie wygrać Mistrzostwa Świata, ale czy już teraz? Nie wiem. Wprawdzie jeden rankingowy sukces już Trump ma, ale czy na tak wielkim turnieju nie straci w końcu głowy? Już raz stracił, w drugiej sesji meczu z Dingiem kiedy to od stanu 7-4 przegrał pięć kolejnych frame’ów. Otwarcie kolejnej sesji również było dla Dinga. Potem Trump się obudził. A właściwie to zaczęło mu wpadać. A gdy zacznie mu wpadać… wygrał pięć spośród pozostających wówczas do końca sesji siedmiu partii wbijając po drodze dwie setki.  Po trzech sesjach mamy 12-12. Gramy do 17. Dziś o 15:30 wielka snookerowa uczta. Jeśli Trumpowi będzie wpadać, to może być nie do zatrzymania. Więc trzeba tej ofensywie młodego Anglika zapobiec. Czy Ding jest do tego zdolny? Naturalnie. Ma przewagę doświadczenia, taktyki. Z nią zaś może mieć problem Trump, gdyż jego ofensywna gra może, a wręcz powinna, zostać mocno skarcona. No i jeszcze trzeba dorzucić element stresu. W końcu finał Mistrzostw Świata to już ogromne osiągnięcie. Półfinał też, ale w poprzedniej rundzie rywal Trumpa Graeme Dott bardziej się ośmieszał aniżeli grał (poza bardzo zaawansowaną próba maksa gdy miał już 7 frame’ów straty), zatem w końcówce wielkich nerwów nie było. A dziś nerwy będą. Na pewno.

W drugiej parze mamy kolejny klasyk. Po pokonaniu wielkiego mistrza O’Sullivana, wielki mistrz Higgins trafił na wielkiego mistrza Williamsa. Który zdaje się być w tym momencie największym spośród tych mistrzów. Ale jednoznacznie prorokować zamiaru nie mam. Ostatnio już na swoich snookerowych sądach się przejechałem, to teraz zachowam trochę więcej wstrzemięźliwości.

 

 

 

Ale i tak mistrzostwa wygra Ding pokonując po zaciętym finale Williamsa. Dingowi można z resztą trochę z naszego miejsca kibicować. Wszak to już jedyny przedstawiciel reszty świata w Crucible.


pubsport.pl
Paweł Kazimierczyk

Wrocławianin, student Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej. W styczniu 2010 rozpocząłem prowadzenie bloga olimpijsko.blox.pl. Grudzień tegoż roku przyniósł mi zaproszenie do PubSportu, kolejna zima zaowocowała z kolei przeniesieniem bloga do serwisu naTemat.pl, gdzie można mnie znaleźć pod adresem pawelkazimierczyk.natemat.pl.
Pisuję o wielu dyscyplinach. Być może wygląda to tak, że myślę, że znam się na wszystkim, ale sądzę, że przeboleję taką opinię i będę robił swoje. Największe emocje wzbudzają we mnie zawody w których sportowcy występują pod barwami narodowymi, stąd też ogromna fascynacja imprezą jaką są Igrzyska Olimpijskie. Przy czym wobec tych wszystkich rozgrywek niemal zawsze w ślepej kibicowskiej naiwności wierzę w sukces tych pod biało-czerwonym sztandarem.

http://pawelkazimierczyk.natemat.pl