To musiało być Pyeongchang

Monachium, Annecy czy Pyeongchang? Parę minut po godz. 17 „oczywista oczywistość” została potwierdzona: zimowe igrzyska olimpijskie 2018 roku odbędą się w południowokoreańskim Pyeongchang.

Dlaczego cytując klasyka napisałem, że to była „oczywista oczywistość”? Choćby ze względów czysto formalnych. W 2006 roku zimowe igrzyska odbyły się w Turynie (Włochy), cztery lata później gospodarzem było Vancouver (Kanada), a w 2014 roku organizatorem zimowego święta będzie Soczi (Rosja). Poza Pyeongchang dwie pozostałe kandydatury były europejskie, więc igrzyska musiały trafić w ręce Korei Południowej. Po raz ostatni zimowe igrzyska olimpijskie odbyły się dwukrotnie z rzędu w Europie w okresie, gdy dopiero w latach 90. postanowiono, że letnie i zimowe igrzyska nie będą rozgrywane tego samego roku (1992 – francuskie Albertville i 1994 – norweskie Lillehammer).

Druga sprawa to nowy rynek, tak bardzo ważny pod względem marketingowym. Zważywszy na to jak ogromną rolę w świecie sportu olimpijskiego odgrywa choćby Samsung to Pyeongchang musiało zostać organizatorem zimowych igrzysk 2018. Po trzecie, Pyeongchang o organizację zimowych igrzysk olimpijskich ubiegało się już po raz trzeci, więc wytrwałość Koreańczyków została nagrodzona.

To była „oczywista oczywistość”, ale wybór Pyeongchang wcale mnie jednak nie cieszy i nie chodzi tutaj tylko o nieprzyjazne dla Europy godziny, w których toczyć się będzie walka o medale. Stawiałem na Monachium do spółki z Garmisch-Partenkirchen i oczywiście Koenigssee z uwagi na uwielbienie Niemców dla sportów zimowych gwarantujące niezapomnianą atmosferę i klimat wielkiego święta. Jest jedna niezwykle istotna wada Pyeongchang: poza łyżwiarstwem figurowym i short trackiem Koreańczycy sporty zimowe mają w głębokim poważaniu. Było to widać choćby podczas organizowanych właśnie w Pyeongchang Mistrzostw świata w biathlonie w 2009 roku. Jak były zorganizowane? Beznadziejnie! A i to bardzo delikatnie powiedziane i do tego rozgrywane były przy świecących pustkami trybunach. Koreańczycy nie są stworzeni do uprawiania narciarstwa alpejskiego czy biegów narciarskich. Członkowie MKOL-u postanowili uszczęśliwić na siłę, tylko nie wiem kogo, chyba samych siebie, wiadomo współczesny sport to czysty biznes. Monachium było by wyborem zbyt prostym, a jak wiadomo nie mogło być o tym mowy w przypadku igrzysk 2018 roku.

Trudno mi sobie wyobrazić jak będzie wyglądać rywalizacja w konkurencjach alpejskich w Pyeongchang. Nie mam aż tak bujnej wyobraźni. Koreańczycy od siedmiu lat starają się o zimowe igrzyska olimpijskie, a do tej pory nie nastąpiła żadna progresja jeśli chodzi o sport zimowy w tym państwie, bo i takowa nastąpić nie mogła, w końcu tam sport zimowy to tylko łyżwiarstwo figurowe i short track. Trudno mi sobie wyobrazić by w ciągu siedmiu lat Koreańczycy mieli wyhodować sportowców, w takich konkurencjach jak narciarstwo alpejskie, biegi narciarskie, skoki narciarskie, kombinacja norweska, biathlon czy narciarstwo dowolne prezentujących choćby poziom gwarantujący nie przyniesienie wstydu. Ale widocznie moja wyobraźnia jest za słabo rozwinięta.?


pubsport.pl
Łukasz Iwanek

Lubartów, w 2009 roku ukończył studia na kierunku Ekonomia. Od 2009 roku pracuje w portalu SportoweFakty.pl, najczęściej cytowanym serwisie internetowym. Pisze tam o tenisie, ale interesuje się też piłką nożną i wieloma innymi dyscyplinami, jak lekkoatletyka, siatkówka, pływanie czy sporty zimowe. Od 2007 roku prowadzi bloga Sportowa Publicystyka.

http://sportowapublicystyka.blox.pl